01 lutego 2014

Okładki z banków zdjęć - Trawienie Melonowych Myśli



Łoj cosik dawno u mnie nie było żadnego Trawienia Melonowych Myśli ;). Dlatego dzisiaj biegnę do Was z nową dawką moich myśli abyśmy je razem przetrawili ;).

Nie oszukujmy się - okładki stanowią jeden z najważniejszych aspektów, dla których sięgamy po określone pozycje książkowe (a przynajmniej ja tak mam). Są one swoistym "zachęcaczem", który ma za zadanie przyciągnąć do siebie jak największą liczbę Czytelników. Jeśli okładka jest kiepska to z reguły duży odsetek ludzi pominie taki utwór i poszuka czegoś co w większym stopniu nasyci ich wzrok... pomijając oczywiście fakt istnienia książek starych bez zajefajniastych okładek jak również pozycji znanych i lubianych autorów, których fani kupią jego dzieła nie ważne czy z jakimś odjechanym coverem czy też nie (jejku, jak dużo młodzieżowych słów...).

Jednakże dzisiejsze Trawienie nie ma na celu określenia własnego najbardziej ulubionego typu okładek, a jedynie wzięcie pod młotek jakości oraz powtarzalności naszych kochanych szat graficznych różnorakich woluminów. Na pewno każdy z nas kojarzy "banki zdjęć", czyli miejsca, gdzie można bezkarnie wykupić sobie prawo do wybranych fotek, zrobionych przez osobę trzecią. Wiele wydawnictw korzysta z usług takich instytucji by nie brudzić sobie rąk przykładowo stworzeniem własnej, autorskiej grafiki na potrzeby okładki pewnej książki (na szczęście chociażby Fabryka Słów jest takim wyjątkiem i zatrudnia swoich grafików z naprawdę olbrzymim talentem :D). Przykładem takiego wydawnictwa, idącego na łatwiznę, jest powszechnie lubiane i szanowane wydawnictwo Albatros z Warszawy. Naprawdę lwia część okładek od nich jest wykonana ze zdjęć wykupionych. Nie żebym się jakoś specjalnie czepiał, aczkolwiek nie lubię gdy ktoś spaprał szaty graficzne książek mojego ulubionego autora - Stephena Kinga, używając do nich jakiś beznadziejnych i w niewielkim stopniu odnoszących się do konkretnego utworu fotografii. Lecz, żeby nie pluć tylko na jedno wydawnictwo, pokażę Wam pod spodem parę okładek z kilku innych wydawnictw, które są drastycznie podobne...


Po lewej: wydawnictwo Zysk i s-ka - "Zombie survival"
Po prawej: wydawnictwo Albatros - "Bastion"

Niech mi tylko ktoś powie, że nie podobne to zaszlachtuję jak wieprza...
Dzięki Bogu Zysk i s-ka dodał parę zombie dla urozmaicenia, ale u Albatrosa to totalne "kopiuj, wklej"...

Po lewej: wydawnictwo Replika - "17 szram"
Po prawej: wydawnictwo Albatros - "To"
Może nie dokładnie to samo, ale spójrzcie na włosy, ułożenie głowy, ślady krwi na twarzy, strój... żenada po całości...


A teraz pytanie dla Was:

Czy Was nie denerwuje to, że nawet tak duże wydawnictwa korzystają z usług tzw. "banków zdjęć" do tworzenia własnych okładek do książek pod swoim patronatem!?

Znacie jeszcze jakieś inne bardzo podobne do siebie okładki, w których wykorzystano podobny motyw!? (jak możecie podajcie linki do podanych grafik)


Albatrosie i cała reszto popapranych wydawnictw, które nie potrafią same stworzyć własnych oryginalnych okładek, je*cie się na ryj!
- Melon


POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO TRAWIENIA W KOMENTARZACH!

P.S.: Użyte grafiki okładek z wydawnictwa Albatros są projektami okładek książek, które swoją premierę będą miały już niedługo...
P.S.2: Przypominam o konkursie ;).


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

32 komentarze:

  1. Melonik! Witaj staaaaary przyjacielu! :)
    Dawno mnie tu nie było, dawno i Ciebie w mych skromnych progach nie widziałam :) a już po miłym przywitaniu powiem, że udało mi się ujść z życiem, gdyż widzę również ogromne podobieństwo między tymi okładkami :) i trochę to rzeczywiście... hmm... żenujące :) i powiem Ci wiele razy zastanawiałam się nad podobieństwami niektórych okładek, ale nigdy nie wpadłam na to, że wydawnictwa korzystają z banków zdjęć ! :) myślałam, że każde ma swojego grafika :) a czy mi to przeszkadza? niekoniecznie, wychodzę z założenia "a róbta se co chceta :P " byle książka wszystkie literki miała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heeeeeej :D!
      No właśnie miałem problemy z czasem (w sumie nadal mam) i nie mogłem za często wpadać na Wasze blogi, ale to na pewno się zmieni wraz z końcem tego mojego pożal się Boże wyzwania "14-DRB" ;p.
      A widzisz, tylko niektóre wydawnictwa mogą poszczycić się takim wielkim gronem własnych grafików ;p. A reszta działa na zasadzie kup, kopiuj, wklej, sprzedaj ;D.

      To takie wielki problem nie jest, ale przynajmniej ze względu na szacunek do klienta powinni coś z siebie dać ;).

      Usuń
  2. Hmmm a gdybym miała coś ze wzrokiem i powiedziała, że nie podobne? Dziewczynę też byś tak zaszlachtował? ;P No i tak się nie przekonam, bo wiadomo, że to ta sama baza zdjęcia, ale trochę z innymi elementami. Zdarzyło mi się już tak kiedyś zauważyć przy innej parze książek i rzeczywiście irytuje mnie takie wklejanie jakiś zdjęć, zamiast postaranie się o unikatową okładkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, może to okrutne, ale nóż do szlachtowania płci nie wybiera ;p. Są podobne i tyle :D.
      No powinni zadbać o Czytelników, a nie żebyśmy mieli w co piątej książce taką samą okładkę :P.

      Usuń
    2. Masz rację, to mega okrutne. Nie wiem tylko czy to oznacza, że nie jesteś seksistą czy cham z Ciebie.. Obstawiam chyba to drugie.
      Przy mniej popularnych książkach nie to aż takie drastyczne i nawet zrozumiałe, ale myślę, że na przykład King zasługuje na coś lepszego i oryginalnego.

      Usuń
    3. Uła, jaki pocisk, zapewne i jedno, i drugie...
      Dokładnie, ale nawet te mniej popularne na tym cierpią ;).

      Usuń
    4. Tak sobie tylko żartuję, ale dałeś się podpuścić.
      Cierpią, bo nie zyskają większej popularności, ale i tak jest problem, bo nasze polskie wydawnictwa nie zarabiają za dużo. Chociaż jest teraz tyle tych modelów rozsianych po różnych portalach, że chyba wcale tak dużo nie musieli by za to płacić..

      Usuń
  3. Tego jest bardzo dużo i wiadomo, że chodzi o obniżenie kosztów wydawniczych. Popatrz tutaj ,
    w samym poście Kasi jest kolejny link i jeszcze więcej okładek :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej o co chodzi i czemu o tym samym pisze Kasia i to jeszcze w jednakowym dniu? Wut? Naczynia połączone?
      Ale sumie to są bogate wydawnictwa, więc powinny zatrudniać jakiś grafików, lecz jak zwykle bogaty ma zawsze za mało ;).

      Usuń
    2. Życie pełne jest przypadków! :) Co ty robisz tak wcześnie przy komputerze?? ;)

      Usuń
    3. Ja jestem jednym wielkim przypadkiem, a właściwie wybrykiem natury i pewnie ode mnie emanuje ta przypadkowa energia ;p.
      A jakoś tak na chwilę wpadłem, żeby zrobić sobie krótką przerwę i wrócić ponownie o wpół do drugiej ;p.

      Usuń
    4. Naczynia niezupełnie połączone, bo Kasia pisała kilka dni wcześniej ;)

      Usuń
  4. Wiem, ze to nie powinno być istotne, bla bla bla... ale cóż... Jest. Nie oszukujmy się okładki są bardzo ważne, bo często mamy wrażenie że w pewnym stopniu oddają ducha powieści. Dlatego takie "kopiuj- wklej" to moim zdaniem kompletna porażka. Dla przykładu, pani z okładki "Primavery" (domyślam się, ze nie kojarzysz ;P) pojawiła się również na trzech innych z tą różnicą, że raz doklejono jej przy ustach balon z gumy do żucia a raz przemalowano sukienkę na niebiesko... Czasem wydawnictwo trafi na naprawde ciekawą i oryginalną grafikę, która faktycznie bardzo pasuje i wtedy nie mam nic przeciwko, jednak i tak większy szacunek zyskują takie wydawnictwa jak wspomniana przez Ciebie Fabryka Słów czy Uroboros (wystarczy spojrzeć na okładkę "Drugiej szansy" Katarzyny Bereniki Miszczuk. albo "Nomen omen" Marty Kisiel. WOW!) plus tez należy się wydawnictwu Otwarte, które na potrzeby pewnej młodzieżowej serii "Dziewczyny z Hex Hall" zorganizowało casting i zaangażowało do współpracy zwyczajne nastolatki (wciąż jednak nie wybaczyłam im że nie wydali tomu trzeciego) podobny casting zorganizowało wydawnictwo papierowy księżyc do książki "Las zębów i rąk" (tu jednak też finał się nie ukaże i w obu przypadkach drugie tomy miały już wykupione ilustracje do okładek...)
    Jednak i tak jestem zdania że najgorsze okładki robi Amber. Twarz + kwiatek, boszzz....

    Mam jednak nadzieję, że takich Fabryk i Uroborosów będzie kiedyś więcej, byśmy mogli cieszyć oczy i podziwiać talent naszych rodaków, amen. :P

    Pozdrawiam Melonie! Już nie mogę się doczekać losowania kar! :D
    Buziaki,
    Patka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW to Ty napisałaś komentarz ;p! Uwielbiam długaśne komentarze :).
      Ale wydawnictwo Uroboros ma naprawdę utalentowanych grafików, aż mnie coś korci, żeby przeczytać te książki ;p. I właśnie to powinni zrozumieć Ci wszyscy, ściągający cudze zdjęcia, że popyt rośnie wraz z jakością okładek ;D.
      Hahaha, Amber jest w ogóle jednym z najgorszych wydawnictw... mimo, że powszechnie znane to jednak oszczędza na dziełach pod swoim patronatem ;).

      Oj, żeby tylko :)! Aż miło popatrzeć na takie cudeńka, leżąca sobie grzecznie na półce, a nie w co drugiej praktycznie to samo zdjęcie :D.

      Również pozdrawiam :*!

      Usuń
    2. Mam to do siebie, że kiedy temat mi leży zamieniam się w prawdziwą gadułę :P

      Usuń
  5. Dobra, mogę sobie śpiewać pięknymi frazesami, ale siłą rzeczy zwracam uwagę na okładki. Nie jest tak, że rezygnuję z danej książki tylko dlatego, że okładka jest tak brzydka, patrzeć nie da i oczy bolą, ale jakieś tam znaczenie to ma. Najbardziej wkurzają mnie jednak okładki, które podświadomie zaliczam do kategorii 'Ctrl-v', gdzie okładki są identyczne albo tak łudząco podobne, że gdyby nie nazwisko i tytuł, można by się pomylić. Zwracam uwagę na okładki oryginalne, ciekawe, choć trochę inne i cenię wydawnictwa, które dbają o to, żeby okładki były jak najlepsze. Do tej pory nie pogodziłam się jednak z tym, że te fajne czarne okładki amerykańskiego wydania ,,Gone'' u nas nie są ani czarne, ani takie fajne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno ma znaczenie, bo ja częściej wybieram książki z ładniejszą okładką aniżeli taką na odwal się ;p.
      Pierwszy raz słyszę o amerykańskich wydaniach okładek GONE, ale zaraz zerknę jak wyglądają...
      Ej całkiem fajnie się prezentują. Prosto, ale gustownie... nie to co nasze beznadziejne :P. Szczególnie drażni mnie ten facet na okładce drugiej części "Głód" z długimi włosami... taki jakiś wku*wiający :D.

      Usuń
    2. No właśnie, gustownie. Planuję kupić choć jedną część w oryginale, bo po pierwsze: fajna sprawa mieć książkę w oryginale, po drugie: lepsze okładki. Okładka drugiej fazy jest chyba najbrzydsza właśnie. Ogólnie to nie przepadam za tym, gdy okładka książki sugeruje jak powinnam widzieć bohaterów. No sorry, ale ja Caine'a wyobrażam sobie zupełnie inaczej, niż na okładce, bo ten koleś to w ogóle przystojny nie jest :P

      Usuń
  6. No żenada.. Korzystanie z banków zdjęć kompletnie dla mnie niezrozumiałe. Dobra okładka działa jak najlepsza reklama, a takie oszczędzanie ze strony wydawnictw jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe i nic poza "Wydawcy, wstydźcie się!" nie mam do powiedzenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślą, że na jednym zdjęciu nachapią się z kilku książek, szmatławcy ;p!

      Usuń
  7. Dzień dobry :)
    Zdjęcia z banków zdjęć nie wywołują we mnie żadnych negatywnych uczuć, nie widzę w tym raczej nic złego. Każdy fotograf, wykonując dobre zdjęcie, bądź grafik z dobrą grafiką, na pewno się ucieszy z dużego "brania", jakie ma jego artystyczny wytwór. Takich przypadków jest wiele i czasami okładki są jeszcze bardziej do siebie podobne (był nawet kiedyś taki temat na Lubimy Czytać, w którym można było obejrzeć całe multum takich okładek, ciekawa sprawa :)). Cóż, wydawnictwa oszczędzają, jak mogą, a wolę, żeby ucięli fundusze na oryginalną okładkę, niż na np. dobrego tłumacza lub samo wydanie dobrej książki, a nie jakiegoś podrzędnego "chłamu" ;)

    Oczywiście - okładka jest reklamą - nawet zabieram się za tworzenie serii artykułów na ten temat, ale bez przesady. Okładka ma być ładna, przykuwająca uwagę, co chyba nie znaczy, że nie może być podobna do innej. Mnie raczej taki zabieg przyciąga, bo jestem ciekawska, ale na pewno od siebie nie odpycha.

    Dopóki wydawnictwo nie kopiuje czcionki i rozmieszczenia tekstu na okładce, samo zdjęcie zupełnie mi nie przeszkadza :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :)!
      A kto powiedział, że muszą ucinać jakiekolwiek fundusze... tak popularne i BOGATE wydawnictwa powinny mieć swój honor i już dawno przeznaczyć część swoich dochodów na grafików, a nie za grosze zrobić 500 okładek na raz... SHAME ON THEM :D!

      No wiesz tu nie chodzi o samo podobne, czy też nie, ale o to, że każda okładka powinna być tworzona dokładnie pod jej treść, a nie, że przykładowo w utworze opisywane są przygody nastoletniej długowłosej blondynki, a na okładkę Ci wpieprzą trzydziestoletnią brunetkę krótko ściętą... to może akurat bardzo czepialski przykład, ale o to mi właśnie chodzi :P.

      Jeszcze tego by brakowało, żeby kopiowali i czcionkę i rozmieszczenie tekstu :D. To by dopiero zawrzało ;p.
      Pozdrawiam ciepło :)!

      Usuń
    2. Nie wiem w jakim świecie żyjesz, że widzisz bogate wydawnictwa, ale też chętnie tam pożyję :D Polecam poczytać trochę artykułów na ten temat i zapoznać się ze statystykami, i poznać niestety brutalną prawdę. Wydawnictwom idzie coraz gorzej, czytelnictwo maleje, a my żyjemy dziś w świecie analfabetyzmu funkcjonalnego, więc nie ma co liczyć na poprawę w najbliższym czasie. Wydawnictwa tną fundusze - i to jest fakt:)

      Jasne, że okładka powinna pasować do treści. Ale to już nie musi być kwestia stworzenia okładki do książki, co doboru odpowiedniego zdjęcia (z banku zdjęć:)), które do treści będzie odpowiednie. To, że wybierają złe zdjęcia, to już całkiem inna sprawa ;)

      Usuń
  8. szczerze mówiąc żadna z tych okładek mnie nie poruszyła, jakoś nie mój klimat, a co do korzystania z banków przez wydawnictwa to mam mieszane uczucia, jednak bardziej skłaniam się do tego, że jednak wydawnictwo powinno postawić na dobrego grafika lub fotografa, chociaż kiedy okładka jest naprawdę dobra i pasuje do książki to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wybrałem akurat te okładki, bo przeglądałem zapowiedzi wydawnictwa Albatros i od razu rzuciły mi się w oczy okładki książek Kinga :P.
      No jeśli pasuje to oczywiście, że tak, ale w 80% niestety tak nie jest :D.

      Usuń
  9. Mnie się to też nie podoba. Wydawnictwa idą na łatwiznę, tną koszty. Przez co książka się nie wyróżnia, wprost przeciwnie - upodabnia do pozostałych. Wprawdzie nie powinno się oceniać książki po okładce, ale nie oszukujmy się, pierwsze na co się patrzy przy wyborze książki, to właśnie okładka. Dopiero potem opis po drugiej stronie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A to świnki :< Że też się tak nikt porządnie nie zbuntował i nie zakazał takich rzeczy !
    Chociaż coraz częściej można zobaczyć takie 'odgrzewane kotlety' nie tylko jeśli chodzi o okładki książek. Odgrzewają stare piosenki robiąc z nich 'świetne' popowe hity -.- Co się dzieje z tym światem xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja także jestem wzrokowcem. Bardzo nie podoba mi się takie "pójście na łatwiznę". Jakiś czas temu przeglądałam okładki filmów, które były do siebie łudząco podobne. Nazywają to inspiracją, ale jak dla mnie to lenistwo i brak pomysłu. Bez sensu :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgraliśmy się z tematem - trzy dni temu też pisałam o podwójnych okładkach. Przy czym u mnie skończyło się na lekkim ataku ze strony MAGa, u Ciebie widzę jeszcze nikt nie narobił 'dymu' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a gdzie u Pani był atak?
      Widzi Pani tylko jedną - swoją stronę medalu, a nie dostrzega drugiej. MAG kupił i użył okładki o wiele lepszej, niż oryginalna i ma do tego prawo. Nie każdy ocenia książkę po okładce i "jak mi się nie podoba to nie czytam". Warto czasem docenić inwencję, a nie "delikatnie wytknąć" coś, co mi osobiście się nie podoba.

      Usuń
  13. Szczerze powiedziawszy nigdy się nad tymi okładkami tak nie zastanawiałam. Jak przyciągają wzrok i są ładne to fajnie, a jak nie to skrzywię się, ponarzekam i tyle :P Według mnie wydawnictwo nie powinno korzystać z takich banków. No niby lepiej dla nich pójść na łatwiznę, ale potem tacy ludzie jak Melon znajdą, doczepią się i ich "zjadą" :D Nie no ... Mogliby się trochę wysilić. Trochę bardziej ...
    I nagle nabrałam niechęci do wydawnictwa Albatros :D A "Zombie Survival" i "Bastion" to przecież ten chopek to ten sam jest :OOOOOOOO Tylko powiększone no i ktoś jednak się trochę pobawił tym. Nawet na początku nie zajarzyłam . Tak sobie myślę : co ten Melon się czepia? :O No, ale przyjrzałam się i zauważyłam. No naprawdę ... Wstyd. No niech oni się wstydzą :P
    "Albatrosie i cała reszto popapranych..." - nie no XD Mistrz XD Jesteś moim mistrzem xD

    OdpowiedzUsuń
  14. mnie to w ogóle nie drażni - ta jest...osobiście jeśli okładka ma być tańsza, a i przez to książka będzie tańsza to jest ok...ale jak ktoś płaci niewielką kwotę za okładkę a cena pozostaje taka jak innych to już nie za fajnie...poza tym nie wiadomo czy to nie jest często wymiana grafikami, osobami projektującymi okładkę...no i ich brakiem wyobraźni...bo jeśli są bardzo ale to bardzo podobne to często to po prostu brak inwencji własnej , pójście na łatwiznę, ale ogólnie mi to nie przeszkadza;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com