03 lutego 2014

Zakończenie wyzwania 14-DRB



Werble proszę... Drodzy Państwo, ogłaszam wszem i wobec, iż nastał Sądny Dzień. Dzisiaj, tj. 02.02.2014 r. (wiecie, że jak się doda te cyfry do siebie to wyjdzie liczba 11? Super, nie?) nastąpi jawne, oficjalne i publiczne zakończenie 76 Głodowych Igrzysk, w których to 24 dzielnych Trybutów... zaraz, co ja pieprzę?
Miałem oczywiście na myśli to, że dzisiaj jest jeszcze promocja na Monte 150 g po 1,79 zł w Kerfurcie...

Melon poje*usie, do rzeczy!
(ale promocja jest naprawdę ;p)

Ok, zacznijmy od nowa...
Chciałbym Wam ogłosić pewną bardzo przykrą nowinę, która mimo wielu próśb i błagań musiała nadejść tak szybko. Otóż wraz z końcem dnia dzisiejszego kończy się moje wyzwanie "14-dniowa rekonwalescencja blogowa". Te 14 dni tak prędko przemknęły jak za dotknięciem czarodziejskich skrzypiec Janka Muzykanta. Na pewno dużą część z nich zjadło mi "zabawianie" siostry, która jak już wspominałem złamała sobie nogę gdzieś na początku ubiegłego tygodnia.

No, ale nic. Mówi się trudno i trzeba zaakceptować tę nadchodzącą, okrutną i niewdzięczną rzeczywistość szkolną :D. Pora odłożyć codzienne publikowanie postów na bok a wziąć się wreszcie za naukę, bo może nie wiecie, ale jutro wracam do szkoły. Zajebiście, że aż można zwymiotować do wanny ze dwa razy...

Dobra, bo plotę i plotę te głupoty, a chciałem coś jeszcze powiedzieć ważnego ;).

Dziękuję Wam serdecznie Kochani, że wytrzymaliście razem ze mną te 2 tygodnie. Że pomimo mrozów, ton śniegu na drogach i ogólnej zimowej depresji znaleźliście czas by odwiedzić tego Melona i powiedzieć mu parę ciepłych słów. Dzięki serdeczne i za to ślę Wam tysiące słitaśnych buziaków :*!

A co się tyczy wszystkich kar, które mi się niefortunnie nazbierały za niesystematyczne publikowanie postów to oczywiście zorganizuję losowanie (najprawdopodobniej będzie to filmik), w którym publicznie przedstawię swoje kary, jakie będę musiał odbębnić, Wy okrutnicy :P! Jednakże od razu zaznaczam, że owy filmik może pojawić się za jakiś dosyć dłuższy czas. Dokładnie nie znam daty, lecz obiecuję, że będziecie usatysfakcjonowani... zobaczycie moją smutną minę, gdy będę cierpiał losując Wasze kary :D.

Dopowiem, że będę musiał wylosować aż 6 losów...
Moja klęska jest bliska :P.

To by było na tyle, jeśli wymyślicie jeszcze jakieś dowolne propozycje kar to podajcie mi je w komentarzach, a dopiszę je do listy ;).

Dzięki jeszcze raz i życzę miłego poniedziałku Wam wszystkim :)!

POZDRAWIAM :)!

P.S.: Przypominam o konkursie, w którym można wygrać nowiuśką książkę "World War Z" ;P.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

"Ciemna strona oświecenia" - Adam Podkowa



OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Na szpitalnym łożu kona siedemnastolatek cierpiący na jedną z nieuleczalnych chorób. Gdy już jest tak źle, że matka decyduje się wezwać księdza, chłopak budzi się rześki, jak po dobrze przespanej nocy, a wszelkie ślady choroby gwałtownie znikają. Tylko on wie, co tak naprawdę się stało. Nie wie tylko, dlaczego i po co spotkało to właśnie jego.

Lekarze zmuszają pełnego energii i siły Jarka do pozostania jeszcze przez kilka dni w szpitalu. Nie rozumieją, jak pacjent obudził się w końcowej fazie agonii, a wszelakie ślady nowotworu, który doszczętnie wyniszczył jego organizm, gwałtownie znikają.
Wkrótce pojawiają się przy nim dziwni ludzie, którzy posługują się bardzo zaawansowaną wiedzą i zdają się znać odpowiedzi na wszystkie pytania nurtujące ludzkość od zarania dziejów.

Wszystko wskazuje na to, że jego nagłe uzdrowienie jest tylko częścią planu, jaki realizują Oświeceni.
Tyle, że nawet oni do końca nie wiedzą, kto tak naprawdę jest jego autorem..."

Główny bohater książki - siedemnastoletni Jarek cierpi na nieuleczalną i stopniowo wyniszczającą jego ciało chorobę. Ma raka. Z każdym dniem jest coraz gorzej. Nowotwór odbiera chłopakowi ostatnie siły, które utrzymują jego kontakt z rzeczywistością i podtrzymują go jeszcze przy życiu... I gdy wszystko wydaje się już być stracone nagle wydarza się cud. Jarek w niewytłumaczalny sposób ozdrowiał, a po raku ani śladu. Wszelki ból zgasł w mgnieniu oka jak wypalona zapałka. Jednak kto lub co sprawiło, że akurat on wygrał ze śmiercią, a nie ktoś inny? Od tej chwili w jego życiu nic nie będzie takie samo jak kiedyś. Na skutek pewnego zdjęcia, zrobionego naszemu bohaterowi niedługo po jego zjawiskowym przebudzeniu z zaświatów zaczynają się nim interesować tajemniczy ludzie z jeszcze bardziej tajemniczych i mrocznych organizacji. Czy chciał czy nie chciał, Jarek stał się nowym jakże cennym elementem upiornej układanki Oświeconych...

"Ciemna strona oświecenia" opowiada o cierpieniach, troskach, bólu, miłości, chwilach radości oraz szczęścia młodego jeszcze niedojrzałego chłopaka... Opowiada o jego życiu...

"Problemy są zawsze, przed nimi się nie ucieknie..."

Liczyłem na zupełnie coś innego... I to właśnie zdanie najlepiej opisuje mój stosunek do tej książki. Nie ukrywam, że gdy po raz pierwszy ujrzałem jej okładkę, przeczytałem tytuł oraz opis to od razu wiedziałem, że to będzie coś dla mnie. Jakaś tajemnicza powieść o zakonie illuminatów czy też masonów z licznymi wątkami historycznymi... Jednak z czasem, gdy coraz głębiej zaczytywałem się w "Ciemnej stronie oświecenia" zrozumiałem, że tu nie mam czego szukać ciekawego, ot normalna młodzieżówka z dobrym pomysłem na siebie, lecz złym wykonaniem... Ale co by nie było to widać w tym utworze ciągle rozwijający się talent autora. A to już naprawdę coś, że jest on widoczny. Mimo, że pan Adam Podkowa połączył dosyć ciężki wątek tajnych Organizacji, rządzących naszym światem z łagodnym wątkiem przygodowym, co w dużym stopniu się ze sobą gryzło, to jednak posiada on stabilne fundamenty do bycia może nie wielkim, ale dobrym Pisarzem. Lecz to jeszcze niestety nie ten czas i nie ta książka.

"Miłość to najlepszy przykład potężnej wiedzy tylko dla wybranych. Mówią ci o niej od dziecka i wydaje ci się, że doskonale wiesz, czym jest to uczucie, dopóki się sam nie zakochasz...
- To prawda - przyznał Tomasz. - Wtedy wszystko wydaje się właśnie takie... a jednak zupełnie inne..."

Nie wiem czy polecam Wam tę książkę. Z jednej strony napisana jest bardzo łatwym do przyswojenia językiem oraz posiada całkiem nieźle zarysowaną fabułę, jednak to nadal młodzieżowa opowieść o biednym chłopcu, wplątanym w machlojki dużych organizacji. Może jestem inny (tak), może się nie znam (drugie tak), ale nie mogłem uwierzyć do końca autorowi w jego historię. Powiem więcej, że nawet zmuszałem się do tego, aczkolwiek... zawsze kończyło się to fiaskiem. Według mnie autor chwycił się niewspółgrających ze sobą tematów przez co one pociągnęły go w dół, a nie w górę. Dlatego polecam "Ciemną stronę oświecenia" jedynie fanom młodzieżówek, poszukującym w książce niewymagającej zbytnio od Czytelnika przygody na szybkie przeczytanie i równie szybkie zapomnienie...


POZDRAWIAM :)!

P.S.: Przypominam o konkursie, w którym można wygrać nowiuśką książkę "World War Z" ;P.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

02 lutego 2014

Liebster Blog po raz trzeci...



Hej witajcie :)! Dzisiaj, jeśli zdążę będzie niemały zapierdziel i spróbuję opublikować kilka postów, żeby jak najmniej dodatkowych kar mi się nazbierało pod koniec wyzwania "14-DRB" :P.

Już dawno nie bawiłem się w żadną zabawę blogową, więc postanowiłem przerwać tę nudną passę i w wreszcie ponownie się zabawić ;). A w co? Oczywiście w Liebster Blog Award :)...

"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”, jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, a więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała, następnie Ty nominujesz 11 osób, informujesz ich o tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Zasady już znane, więc może przejdźmy do samych odpowiedzi na nie. Do zabawy nominowała mnie Patrycja, za co z całego serca jej dziękuję :3!

1) Ulubiona firma żelek ?

Kiedyś, kiedyś, kiedyś bardzo lubiłem żelki o smaku kwaśnego jabłka (o matko, jak teraz o tym piszę to aż mi ślinianki zaczynają pracować pełną parą... Jestem zaginionym psem Pawłowa, czy co?) firmy Sugar Land, które można kupić w Lidlu. W sumie teraz też zajmują one jedną z najważniejszych pozycji w moim rankingu "Najżele", jednak jako że są dosyć drogie to znalazłem sobie inne, tańsze źródło mojego żelatynowo-barwnikowo-gumiastego pokarmu. Już parę miesięcy temu odkryłem, że w Kerfurcie (Carrefourze dla nieobeznanych ze "Światem według Kiepskich") sprzedają całkiem smaczne żelki na wagę i to po 99 groszy za 100 gram. Czasami są też promocje, że cena może nawet zejść do 79 groszy. I to są różne smaki, kształty oraz konsystencje, dla przykładu są takie galaretkowate malinki i jeżyny obtoczone w cukrowych kuleczkach, są mambowe bananki jak i truskawki (wiecie, takie twardsze i bardziej kruche) no i są zwykłe kolorowe żelusie misie czy dinozaury... po prostu cud, miód, malina ;p. Dobra, przejdźmy do następnego pytania, bo coś za bardzo się rozgadałem na temat głupich żelek :D.

Mam fazę żelusiową... wszędzie widzę misiożelki... z odgryzionymi głowami i po przeszczepach...


2) Wymień 5 losowych blogerów, których blogi czytasz najchętniej.

Ojojoj, trudne pytanie... Nie da się "tak o" wybrać i to nawet losowo, bo zawsze istnieje możliwość, że ktoś się może obrazić, że nie został wymieniony...
Ale ok, podaję 6 LOSOWYCH oraz w LOSOWEJ kolejności!!!


3) Wymień przynajmniej 5 najgorzej napisanych książek w historii ( bez lektur :3 ).

No i tu zabiliśta mi ćwieka. Nie mam pojęcia jakie mógłbym wytypować tutaj pozycje, bo rzadko kiedy zabieram się za czytanie beznadziejnych książek. Nie wiem czy mam taki dar, że potrafię wybrać jedynie dobre utwory czy po prostu sięgam po taką tematykę, jaką lubię, więc to już z góry wiadomo, że będzie się podobać :).

Szkoda właśnie, że nie można wymienić lektur, ponieważ już bym leciał alfabetycznie, zaczynając od "Antygony" ;D.
Dobra, spróbuję wypisać te 5, które może nie to, że były zdatne tylko i wyłącznie do spalenia w piecu kaflowym, lecz po prostu mi się nie za bardzo spodobały ;).

1. "Kobieta w czerni" - to pierwsze co mi przychodzi na myśl. Wszystko by było dobrze, gdyby producenci ekranizacji tejże książki tak drastycznie nie odbiegli od treści pierwowzoru. Liczyłem na ciągły strach i grozę, a otrzymałem tylko momenty, których boją się jedynie strachliwe babki. Tutaj poziom przerażenia był podobny co w "Nawiedzonym" Pani Shirley Jackson.

2. "Garbuska" - nic z niej nie pamiętam, nic mi nowego nie wniosła do życia, pamiętam tylko to, że nawet podczas czytania było ciężko cokolwiek z niej zrozumieć O.o.

3. "Gabinet figur woskowych" - bardzo zróżnicowany zbiór opowiadań, pełny słabych i nużących tekstów...

4. "Czarny Wygon. Bisy" - zapisałem tę książkę tutaj tylko dlatego, iż zawiodłem się na niej. Jako całokształt zarobiła sobie u mnie dość wysoką notę, aczkolwiek jak dla mnie była to najgorsza część cyklu "Czarny Wygon".

5. Nie wiem już co tu wymyślić... Czy mogę złamać reguły i podać tylko cztery pozycje? Mogę? Naprawdę? O jak fajnie, dziękuję :)! Łamię zasady jak prawdziwy niegrzeczny łobuziak. Jeszcze trochę, a przestanę przeprowadzać staruszki przez jezdnię ;p.

4) Wstaw zdjęcie Twojej biblioteczki z książkami.

Pozwolę sobie nie odpowiedzieć na dane wyzwanie w tej chwili (a nie mówiłem, że łobuziak?), gdyż właśnie planuję zrobić oddzielny post/filmik dotyczący mojej skromnej biblioteczki :).

5) Co robisz gdy masz zły humor ?

Jeśli mówimy o bardzo, bardzo niezmiernie ku*ewsko złym humorze to walę pięścią w łóżko, żeby jak najszybciej rozładować emołszyn, a jeżeli to tylko taki lekko zły to słucham rozwalającej łeb muzyki typu: house, techno, pop... ale i tak po chwili mi przechodzi, więc nawet nie opłaca się marnować prądu na włączenie radia ;).


6) Twoje subskrypcje na YouTube ( wymień kogo subskrybujesz i opisz czego dotyczy kanał ).

Może jestem dziwny (może na pewno nie było potrzebne to "może"), ale ja w ogóle nikogo nie subskrybuję. Nie chcę robić sobie zamieszania, bo to zaraz jakieś dodatkowe propozycje Ci dowalą do zasubskrybowania, a to zaleją Cię falą nowych filmików itp. itd. Mam bloggera, Goggle+ (#^$@^!*), Twittera, Aska, konto na YT, więc tyle zamieszania mi na razie starczy. Jak chcę to wchodzę na odpowiednie i interesujące mnie kanały, żeby obejrzeć dany filmik, a jak nie to nie, bez żadnej spiny, że muszę jak najszybciej je obejrzeć czy coś ;).
Jednakże najczęściej odwiedzam jakieś zabawne kanały typu: Pararalaksa (Kryspin - Cesarz Internetu rządzi :D), Abstrach*je, Adbuster, 5 sposobów na... Zajrzę też na jakieś mądrzejszę, takie jak: Polimaty, Scifun czy Mówiąc Inaczej. No i oczywiście wchodzę bardzo często na kanały o tematyce okołoksiążkowej, np.: Epickie książki, EricMcBet, aleKulturka, Z kamerą wśród książek, Waniliowe Czytadła itp.

7) Drugi po Kingu ulubiony autor to ?

Na pewno Stefan Darda oraz Suzanne Collins. A gdzieś tam za nimi biegnie Max Brooks, George R.R. Martin i Tolkien... no i może na dokładkę Pani J.K. Rowling na miotle ;).

8) Ulubiony przedmiot w szkole ?

A w ogóle takie coś istnieje jak ulubiony przedmiot w szkole? No nie wiem, nie znam człowieka...

9) Ulubione filmy i seriale ?

Z seriali to na pewno "Gra o tron", no i "Świat według Kiepskich" ofkors. Można też doliczyć "Daleko od noszy" jako ten trzeci.
A co się tyczy filmów to nie mam swoich ulubionych, nie wliczając oczywiście "Igrzysk Śmierci. W Pierścieniu Ognia", "Hobbita. Pustkowie Smauga", całego cyklu "Piła", licznych komedii z Leslie Nielsenem i Louisem de Funesem oraz wielu disneyowskich bajek na kasetach VHS :). Jakbym się dłużej zastanowił to jeszcze znalazłbym parędziesiąt dodatkowych tych niewliczających się filmów ;D.

10) Najgorszy film jaki oglądałeś w życiu to ?

Chyba nigdy nie obejrzałem całej ekranizacji jakiejkolwiek lektury, pomijając "Oskara i Panią Różę" (kocham to!), więc nie wiem co ty wstawić ;p.
Ja nie oglądam czegoś co od samego początku zalatuje krowim plackiem, dlatego trudno jest mi odpowiedzieć...

11) Twoja wymarzona przyszłość ?

Korona na łeb, berło w rękę i władza nad światem - taka będzie moja przyszłość :P. Nie no żartuję, oszczędzę Wam kłopotu i łaskawie nie zostanę Królem Świata... Znajcie moją dobroć poddani ;D!
Ale tak na serio to chciałbym założyć rodzinę (Adamsów), mieć gromadkę dzieci (z Bulerbyn), dom (w głębi lasu), psa (Cujo) i największą na świecie bibliotekę... ot takie skromne marzenia ;).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Łoj, ale się dzisiaj rozpisałem ;p. Jednak zrozumcie też i mnie, że nie da się tak po prostu odpowiedzieć jednym zdaniem na takie pytania :).

Ponownie serdecznie dziękuję Patrycji, że zaprosiła mnie do tej zabawy blogowej oraz za to, że mogłem miło spędzić czas przy odpowiadaniu na nie :D.

Nie będę nikogo nominował do Liebster Blog Award, gdyż nie chcę tutaj faworyzować ze sobą nominowanych i nienominowanych blogów, więc jeśli byłbyś zainteresowany i chciałbyś się w tę grę zabawić podobnie jak ja to piszcie w komentarzach pod spodem :)! Ja już Was tak nominuję, że Wam w pięty pójdzie :D. Ostrzegam, że pytania będą trudne i dzikie w swojej głupocie... Ktoś chętny ;3?!

POZDRAWIAM :)!

P.S.: Przypominam o konkursie, w którym można wygrać nowiuśką książkę "World War Z" ;P.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

Blogger ssie...



Nie od dziś wiadomo, że platforma Blogger, należąca do całego Google'a, lubi sobie kpić ze swoich użytkowników. A to od czasu do czasu będziemy im wyłączać panel obserwatorów, a to zagramy im na nerwach, zmieniając ustaloną datę i godzinę publikacji posta na inną a to zablokujemy im aktualizację postów w blogrolce... istny wku*w! Nie ukrywam, że część z tych problemów może mieć (i na pewno ma) podłoże w moim pobranym szablonie, aczkolwiek wiele z nich dzieje się nie tylko u mnie. Już czytałem liczne zażalenia na Bloggera, że "nie jest taki jaki powinien być" ;). W głównej mierze wszelkie te niedociągnięcia spowodowane są ciągle narastającymi usługami naszego ukochanego Google+, na samą myśl którego spora część społeczeństwa dostaje białej gorączki :). Pamiętacie może tę falę dodawania panelu Kręgów Google na swoich blogach, bo każdy się bał rychłego usunięcia dotychczasowego, normalnego panelka? Jak na razie się trzyma, ale jak to pierdyknie to przypuszczam, że krew się poleje :D. Nie wiem jak Wy, ale ja tak czy siak nie zaglądam w ogóle na swoje konto G+ i daj Boże, abym nigdy w życiu z różnych względów nie został zmuszony do jego użytkowania ;p.

I nie mówię Wam tego tylko po to aby rzucić wszystko co tu "stworzyłem" i zapierdzielać prosto w szpony Wordpress'a czy też innej ciekawej platformy, tylko po to by wyrazić swoje zniesmaczenie obecną sytuacją na bloggerze... oraz po to by zapytać się Was grzecznie czy też tak macie!? Czy stryjek Blogger również gra Wam na nosie ;)? A jeśli tak to w jaki sposób sobie z nim radzicie ;D?

POZDRAWIAM :)!

P.S.: Przypominam o konkursie, w którym można wygrać nowiuśką książkę "World War Z" ;P.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

01 lutego 2014

Okładki z banków zdjęć - Trawienie Melonowych Myśli



Łoj cosik dawno u mnie nie było żadnego Trawienia Melonowych Myśli ;). Dlatego dzisiaj biegnę do Was z nową dawką moich myśli abyśmy je razem przetrawili ;).

Nie oszukujmy się - okładki stanowią jeden z najważniejszych aspektów, dla których sięgamy po określone pozycje książkowe (a przynajmniej ja tak mam). Są one swoistym "zachęcaczem", który ma za zadanie przyciągnąć do siebie jak największą liczbę Czytelników. Jeśli okładka jest kiepska to z reguły duży odsetek ludzi pominie taki utwór i poszuka czegoś co w większym stopniu nasyci ich wzrok... pomijając oczywiście fakt istnienia książek starych bez zajefajniastych okładek jak również pozycji znanych i lubianych autorów, których fani kupią jego dzieła nie ważne czy z jakimś odjechanym coverem czy też nie (jejku, jak dużo młodzieżowych słów...).

Jednakże dzisiejsze Trawienie nie ma na celu określenia własnego najbardziej ulubionego typu okładek, a jedynie wzięcie pod młotek jakości oraz powtarzalności naszych kochanych szat graficznych różnorakich woluminów. Na pewno każdy z nas kojarzy "banki zdjęć", czyli miejsca, gdzie można bezkarnie wykupić sobie prawo do wybranych fotek, zrobionych przez osobę trzecią. Wiele wydawnictw korzysta z usług takich instytucji by nie brudzić sobie rąk przykładowo stworzeniem własnej, autorskiej grafiki na potrzeby okładki pewnej książki (na szczęście chociażby Fabryka Słów jest takim wyjątkiem i zatrudnia swoich grafików z naprawdę olbrzymim talentem :D). Przykładem takiego wydawnictwa, idącego na łatwiznę, jest powszechnie lubiane i szanowane wydawnictwo Albatros z Warszawy. Naprawdę lwia część okładek od nich jest wykonana ze zdjęć wykupionych. Nie żebym się jakoś specjalnie czepiał, aczkolwiek nie lubię gdy ktoś spaprał szaty graficzne książek mojego ulubionego autora - Stephena Kinga, używając do nich jakiś beznadziejnych i w niewielkim stopniu odnoszących się do konkretnego utworu fotografii. Lecz, żeby nie pluć tylko na jedno wydawnictwo, pokażę Wam pod spodem parę okładek z kilku innych wydawnictw, które są drastycznie podobne...


Po lewej: wydawnictwo Zysk i s-ka - "Zombie survival"
Po prawej: wydawnictwo Albatros - "Bastion"

Niech mi tylko ktoś powie, że nie podobne to zaszlachtuję jak wieprza...
Dzięki Bogu Zysk i s-ka dodał parę zombie dla urozmaicenia, ale u Albatrosa to totalne "kopiuj, wklej"...

Po lewej: wydawnictwo Replika - "17 szram"
Po prawej: wydawnictwo Albatros - "To"
Może nie dokładnie to samo, ale spójrzcie na włosy, ułożenie głowy, ślady krwi na twarzy, strój... żenada po całości...


A teraz pytanie dla Was:

Czy Was nie denerwuje to, że nawet tak duże wydawnictwa korzystają z usług tzw. "banków zdjęć" do tworzenia własnych okładek do książek pod swoim patronatem!?

Znacie jeszcze jakieś inne bardzo podobne do siebie okładki, w których wykorzystano podobny motyw!? (jak możecie podajcie linki do podanych grafik)


Albatrosie i cała reszto popapranych wydawnictw, które nie potrafią same stworzyć własnych oryginalnych okładek, je*cie się na ryj!
- Melon


POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO TRAWIENIA W KOMENTARZACH!

P.S.: Użyte grafiki okładek z wydawnictwa Albatros są projektami okładek książek, które swoją premierę będą miały już niedługo...
P.S.2: Przypominam o konkursie ;).


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com