31 stycznia 2014

KONKURS ZOMBILIJNY!!!



Jak obiecałem tak dotrzymuję obietnicy... Oficjalnie i na oczach całego internetu ogłaszam konkurs, zatytułowany "Konkurs Zombilijny", którego regulamin zamieściłem pod spodem :).


1. Organizatorem konkursu "Konkurs Zombilijny" oraz sponsorem nagrody jest osoba fizyczna, właściciel bloga "Melon dotcom".
2. Konkurs trwa od 31 stycznia 2014 roku do 10 marca 2014 roku włącznie (do 23:59).
3. Jeden zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania.
4. Ogłoszenie wyników nastąpi do jednego tygodnia po zakończeniu konkursu.
5. Zwycięzca zostanie poinformowany o wygranej drogą mailową. Jeśli w ciągu tygodnia od dnia wysłania maila z informacją o wygranej nie dostanę odpowiedzi zwrotnej, odbędzie się losowanie kolejnego zwycięzcy.
6. Jedna osoba może wysłać tylko i wyłącznie jedno zgłoszenie!
7. W konkursie udział może wziąć każdy, posiadający adres do wysyłki nagrody na terenie całej Polski.
8. Nagrodą w "Konkursie Zombilijnym" jest jeden nowiuśki egzemplarz książki "World War Z", autorstwa Maxa Brooksa.
9. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest publiczne obserwowanie bloga "Melon dotcom", wstawienie podlinkowanego do tego postu banera konkursowego, znajdującego się poniżej, w widocznym miejscu na własnym blogu/stronie internetowej (jeśli taki/taką posiadasz) oraz wykonanie zadania konkursowego.
Obserwacja w Google+, na Twitterze czy też subskrybcja na Youtube nie jest obowiązkowa, ale równie mile widziana ;).
10. Minimalny próg liczby zgłoszeń to 20. Jeśli liczba ta zostanie nieprzekroczona konkurs zostanie bezzwłocznie odwołany.
11. Nagrody zostaną wysłane do dwóch tygodni po otrzymaniu adresu do wysyłki.
12. Wszelkie pytania dotyczące konkursu, bądź wyznania miłosne proszę kierować na adres mailowy: konkurs.melondotcom@interia.pl


Należy odpowiedzieć na zadane poniżej pytanie konkursowe:

Gdybyś był/była zombie tylko na jeden dzień, to w jaką część ciała najchętniej gryzłbyś/gryzłabyś spotykanych przez Ciebie (jeszcze niezarażonych) ludzi :)?

Można odpowiedzieć nawet jednym słowem :D.


Należy najpierw kliknąć w powyższą grafikę i dopiero zapisać/skopiować plik :)!
Po prostu, żeby ostrość została zachowana :P. Wiem, marudzę...


Witam Cię przeserdecznie Melon!
Obserwuję jako...
Banerek znajduje się pod tym linkiem:...
Odpowiedź na zadanie konkursowe:...
Mój adres e-mail to...
Pozdrawiam ciepło!
[Twoje imię/nick]

Jeśli o czymkolwiek zapomniałem to przepraszam :)! Dajcie znać o tym w komentarzu!
Życzę miłej zabawy :*!

POZDRAWIAM!

P.S.: Jbc. banerek mogą u siebie również wstawić osoby, niebiorące udziału w konkursie ;p.
P.S.2: Spokojnie, ja nadal pamiętam o aktywnych osobach, które bawiły się u mnie w ostatnią zabawę okładkową. Obiecuję, że będziecie mieli to wynagrodzone, jednakże jeszcze nie w tej chwili ;).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

29 stycznia 2014

Przypomnienie o przywileju karania w 14-DRB



No moi Kochani, nazbierało mi się jak dotąd sporo kar za to, że spóźniałem się z publikacją moich postów podczas nadal trwającego (do niedzieli 2 lutego włącznie) wyzwania "14-dniowa rekonwalescencja blogowa". W głównej mierze były to jedynie opóźnienia jedno czy dwugodzinne, gdyż jak zapewne sami wiecie, najczęściej publikuję swoje posty nie wcześniej niż przed północą (no, dzisiaj taki sporadyczny wyjątek ;p). A dlaczego? A może dlatego, iż najczęściej wieczorem zasiadam do laptopa i dopiero wtedy zaczynam swoje blogowe bajdurzenie ;). Ale nic, za spóźnienia trzeba płacić.

Ten post jest tylko i wyłącznie postem-przypominajką, żeby przypomnieć Wam o przywileju, jakie Wam nadałem. Jak wspominałem już TUTAJ, możecie wymyślić mi dowolną (nawet okrutną) karę za każdy dzień, w którym nie opublikuję swojego posta w trakcie trwania moich ferii zimowych 2014 (czyt. wyzwania "14-DRB"). Do tej pory naliczyłem sobie całe 5 kar... o matko, to całe 5 kar (mam nadzieję, że już więcej ich nie będzie)... oczywiście uwzględniając odliczenie bodajże 2 przez to, że moja siostra złamała nogę i nijak wtedy nie mogłem siąść nawet na chwilę do komputera... o tym również mówiłem ;).

Całą dostępną stale aktualizowaną listę kar i karzysk, zatytułowaną "Propozycje kar z 14-DRB", możecie ujrzeć po prawej stronie bloga.
To co teraz powiem może komuś sprawić niezłą frajdę (Wy sadyści ;p), a mianowicie mam tu na myśli to, że dowolna osoba może wystawić mi nieskończoną ilość propozycji kar, które wszystkie wpiszę do listy ;D. Nie ma, że jedno i nie ma, że boli ;P!

Tak więc zapraszam do wymyślania najpodlejszych z najpodlejszych kar i wypisywania ich w komentarzach przykładowo pod tym postem, ale jeśli będą pod innym to się nie obrażę :D. Wiecie, muszę mieć z czego losować, bo niedługo zabraknie mi propozycji ;p.

POZDRAWIAM :)!

P.S.: Choćby mnie podpalali czy podtapiali ja się nie ugnę i zdążę z publikacją tych obiecanych 14 postów do końca tego tygodnia :D. Dlatego spodziewajcie się w najbliższym czasie nawału nowych informacji u mnie na blogu... no i of kors nadchodzącego konkursu :3!

P.S.2: Przepraszam, że nie odwiedzam Was zbyt często na Waszych pięknych stronach, ale wraz z końcem wyzwania "14-DRB" obiecuję, że to poprawię :).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

"Zachwianie" - Paweł Leśniak


Uwaga, recenzja może zawierać spoilery z poprzedniej części cyklu!

OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Jeszcze niedawno Desmond Pearce był zwykłym chłopakiem z głową pełną planów na przyszłość. Jednak sieć spisków, w którą został wplątany, doprowadziła go do samobójstwa. Władca piekieł Lucyfer uczynił go swym egzekutorem - żołnierzem w odwiecznym konflikcie pomiędzy diabłami a aniołami o panowanie na ziemi, która nazywana jest Areną. W tej wojnie panowała dotąd równowaga, ale to właśnie Desmond, który staje się coraz potężniejszy, może ją zakłócić. Obie strony mają wobec niego swoje plany, on jednak buntuje się przeciw swym zwierzchnikom.
Ścigany przez wysłanników piekła i nieba Desmond próbuje chronić swą narzeczoną i przyjaciół. Musi prosić o pomoc Muriela - byłego egzekutora, teraz zachowującego neutralność - najpotężniejszą istotę na Arenie. Trening, jaki Desmond odbędzie pod jego kierunkiem, pozwoli mu lepiej poznać swe moce i rolę, jaką odgrywa w konflikcie wchodzącym właśnie w decydującą fazę. Odkryje też swoje mroczne strony - czy zdoła się z nimi uporać? jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić? I czy na pewno może zaufać najpotężniejszemu zabójcy na ziemi?..."


"Zachwianie" to już druga część przygód diabolicznego chłopaka, wplątanego w konflikt pomiędzy siłami Dobra i Zła, jak również to już moje drugie zetknięcie z twórczością Pana Leśniaka. Po mocnej jedynce, czyli "Równowadze", spodziewałem się czegoś mocniejszego i z większą dawką emocji. Czegoś, po lekturze którego mógłbym powiedzieć głośne "Tak, to jest to Bejbe!". Czegoś co zachwyciłoby mnie jeszcze bardziej niż część pierwsza... mówiąc krótko, liczyłem na większą rozpierduchę! Lecz tu rodzi się pytanie, czy dostałem to, na co oczekiwałem? Czy Autor ponownie porwał mnie swoją opowieścią? Odpowiedź brzmi - oczywiście! Dostałem to co chciałem, a nawet więcej...

Książka rozpoczyna się krótkim epilogiem, rozgrywającym się w Starożytnym Egipcie, w roku 2548 p.n.e., który wprowadza nas głębiej w akcję utworu. Nie chcę Wam zbytnio zdradzać czego dotyczy owy epilog, gdyż jest krótki i za nic nie da się go streścić, jednak powiem, że dzięki niemu dowiemy się o wielu ważnych aspektach, a właściwie genezy pewnej mrożącej krew w żyłach historii, dotyczącej samej fabuły...

" - Ludzie zostali stworzeni do tego, by być kochani, a rzeczy do tego, aby być używane. Powodem, przez który na świecie panuje chaos, jest to, że rzeczy są kochane, a ludzie używani..."

Desmond po wydarzeniach z pierwszej części, wszczął poszukiwania jednego z najgroźniejszych demonów, jakie widział nasz świat - Muriela, z prośbą by ten pomógł mu wybrnąć z pewnej dręczącej go sprawy. Mam tu na myśli to, że naszego głównego bohatera ściga cała horda demonów jak i wszelkie oddziały aniołów po całym świecie... ot taka dręcząca sprawa... a nawet sprawunia... sprawuniuniuniunia...
Powodem, przez który stał się on głównym celem polowania obu stron konfliktu jest jego ucieczka z samego Centrum Piekieł od samego Lucyfera wprost na drapieżną Arenę (czyt. świat), gdzie na naszego Zbawcę/Niszczyciela czyha już potężna armia wysłanników niebios... Desmond, nie mogąc się odnaleźć w żadnej ze stron, postanawia pod przewodnictwem potężnego Muriela sprzeciwić się Panu Piekieł i zaburzyć pewną mroczną przepowiednię, w której to właśnie on miał być Wybrańcem i stać się największym Niszczycielem podczas ostatecznej wojny Dobra ze Złem. Z oddechem milionów demonów oraz aniołów na karku, nasz bohater wyrusza w okrutną podróż, w poszukiwaniu wsparcia... ale czy to będzie droga tylko w jedną stronę, na końcu której Zło i Zniszczenie sprawują swoje mordercze rządy? Niestety nie mogę Wam tego zdradzić ;). Mogę tylko dopowiedzieć, że będzie ostra jazda bez trzymanki, jednak dalej musicie już doczytać sami...

" -(...)Dusza człowieka jest jak pusta książka i to istota ludzka decyduje, co będzie w niej napisane, ponieważ nikt nie rodzi się z gruntu ani dobry ani zły. Najmłodsze lata wpływają znikomo na kolor dusz, wiem o tym, zabijałem również dzieci. Dopiero później, gdy w umyśle malucha wykształci się umiejętność oceny pojęć i czynów, gdy zrodzą się decyzje i ukierunkują postępowanie, dusza zalśni całą gamą kolorów, by w końcu zlać się w jeden. Nie na zawsze. Przez całe życie aż do śmierci dusze zmieniają swą barwę w zależności od tego, co uroi się w mózgach ich cielesnych powłok, i od tego, co te powłoki uczynią..."


Czytałem już wiele recenzji "Zachwiania" i w praktycznie każdej jest mowa o dość przydługim, czy też spokojnym oraz nudnawym początku. Czy tak jest naprawdę? Niestety tak, aczkolwiek wcale bym nie powiedział, że przez to nasze zainteresowanie książką i chęć na jej dalsze kontynuowanie podupada na duchu. Wręcz przeciwnie! Pomimo tego, iż pierwsze kilkadziesiąt stron nie jest wypełnione od stóp do głów ciągłą AKCJĄ!AKCJĄ!AKCJĄ! (która szybko by straciła na wartości i się wypaliła) tylko stopniowym wprowadzeniem Czytelnika w fabułę, to według mnie było to dobry zabieg. Autor, zamiast od razu wrzucać nas w wir niekończących się nagłych zdarzeń, powoli i delikatnie zaznajamia nas z przekazem jakie niesie ze sobą ta pozycja, kreując w naszych umysłach zalążek zaciekawienia lub zainteresowania.

" - Zwalanie winy na kogoś nie usprawiedliwi moich błędów, rozliczanie trzeba zacząć od siebie..."

Jak już wspominałem, Pan Leśniak zaoferował mi w owym utworze dużo więcej łakoci literackich niż uczynił to w swoim debiucie pisarskim (czyt. "Równowadze"). Spodziewałem się coraz bardziej rozwijającej się fabuły i muszę powiedzieć... jestem usatysfakcjonowany ;). Tutaj każde pojedyncze wydarzenie goniło następne, a to jeszcze następne i jeszcze, i jeszcze, i jeszcze itd. Aż wszystko znalazło swoje ujście w zakończeniu, które trzymało w napięciu do ostatniego zdania. Jak zwykle Leśniak zostawia nas na końcu swojej książki w najgorszej z możliwych sytuacji, kiedy to zaczynamy sobie zadawać pytania: "Jak akcja potoczy się dalej?", "Co się stanie ze wszystkimi bohaterami?", "Jak to? Dlaczego?"... No i niektórych (patrz: JA) pozostawił nawet z groźbami typu: "Ku*wa, Leśniak chyba Cię zadźgam motyką za to, że urwałeś fabułę w tak porywającym momencie!" ;). Lecz to tylko świadczy o wysokim kunszcie pisarza, że potrafi tak solidnie zaintrygować Czytelników swoją powieścią :).

"Cios zadany przez najbliższą osobę boli najbardziej..."

Nie sądziłem, że cała ta (na razie dwutomowa) seria mnie tak wciągnie. Na początku bardzo specyficznie podchodziłem do tego rodzaju fantastyki, lecz po przeczytaniu kilku pierwszych stron książek Pawła Leśniaka od razu odżyła moja wiara w ten gatunek literacki. I mimo, że "Zachwianie", podobnież jak "Równowaga", nie jest fascynującym odkryciem roku na skalę światową ani też żadnym ogromnym wyznacznikiem współczesnych trendów literackich, to jednak daję słowo, iż Autor potrafi nieźle porwać Czytelnika w swoją opowieść, oferując mu już od samego wstępu masę przygód, wyrazistych bohaterów, kupę emocji, kilogramy humoru oraz ocean porywającej akcji. Polecam serdecznie, gdyż jest to godna kontynuacja poprzedniego wyśmienitego tomu :). Aż strach pomyśleć jak wybitna musi być kolejna część cyklu. Panie Pawle... nie zawiedź mnie Pan ;D! Trzymam kciuki, żeby się udało :)!

"Gdy założysz psu kaganiec, przestaje gryźć nie dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że nie może..."


POZDRAWIAM :)!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

25 stycznia 2014

Rozstrzygnięcie konkursu "Hallołajki"


Pam para bam, pam pam para baaam! Moi Drodzy, nadeszła nareszcie ta bardzo dłuuuugo wyczekiwana chwila ogłoszenia wyników konkursu HALLOŁAJKI. Mógłbym mówić wiele i pierdzielić od rzeczy, ale dzisiaj wyręczę się poniższym filmikiem, na który Was serdecznie zapraszam :)!


Jeszcze raz składam najgorętsze Gratulacje naszym Zwyciężczyniom oraz zapraszam Was na mój  najbliższy, zbliżającymi się wielkimi susami KONKURS :)! Szczegóły już wkrótce...

Blog Patrycji:

Blog Pauliny:

POZDRAWIAM :)!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

24 stycznia 2014

"Pułapka Tesli" - Andrzej Ziemiański



OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Ziemiański jak trójkąt bermudzki po raz kolejny wciąga czytelników w swe historie. Bawi się jego wiedzą i niewiedzą o świecie. Dużo w tym wszystkim Wrocławia, miasta, które zdawałoby się dobrze znamy, a jednak poznajemy na nowo trzymając się śladów Autora. Tutaj czas nie ma granic i ram. Gdzieś w tle przechadza się Amy Winehouse. Lars Ericsson poszukuje partnerów w dalekiej Japonii, a Nikola Tesla próbuje walczyć o swoje patenty z Bellem i Edisonem. Prawdziwe testosteron story z intrygującą pułapką w tle..."

Ziemiański, Ziemiański... niech się zastanowię z czym mi się kojarzy nazwisko Ziemiański? Na pewno z bestsellerowym cyklem książkowym "Achaja", który poszczycić się może olbrzymią ilością fanów oraz kilkukrotnymi wznowieniami. Mimo iż nie miałem jeszcze przyjemności czytać żadnej z części owej serii to jednak właśnie ona przyniosła jej autorowi tak dużą sławę, dzięki czemu jest powszechnie znany wśród kręgu czytelników.

Ostatnimi czasy miałem zabrać się za "Achaję", aczkolwiek rozpoczynanie kolejnego kilkutomowego cyklu nie było mi zbytnio na rękę, ponieważ postawiłem sobie za cel dokończenie paru innych już rozpoczętych m.in. "Harry Potter i... tak dalej". A więc jeśli cała seria odpadła to nie pozostało mi nic innego jak tylko zabranie się za coś krótszego, ale również autorstwa tego samego pisarza, co można by było przeczytać w ciągu jednego wieczoru. Mój wybór padł na najnowszą pozycję Ziemiańskiego - "Pułapkę Tesli".

Zbiory opowiadań z reguły charakteryzuje szeroka różnorodność pod względem zawartych w niej tekstów. Niektóre z nich są tak wybitne, że zasługują na natychmiastową ekranizację, natomiast są też takie, którym należy się jedynie publiczna kastracja na oczach matek z dziećmi oraz emerytów plus dodatkowa relacja telewizyjna z jej przebiegu na żywo. Na szczęście Ziemiański łamie wszelakie takie stereotypy w swojej "Pułapce Tesli". Zawarte w niej 5 opowiadań cechuje nie dość, że równy to jeszcze bardzo wysoki poziom!

" - Sen działa dokładnie w ten sam sposób co rzeczywistość. Mnoży problemy. Tyle tylko, że sen jest głupi, a rzeczywistość nie. Jeśli nauczysz się przetrwać tu, będąc świadoma, że śnisz to tak samo poradzisz sobie w rzeczywistości. Prawidła są identyczne, tylko że tu są głupsze..."

Na pierwszy ogień idzie stosunkowo krótka historyjka, zatytułowana "Polski dom". Pewna czteroosobowa rodzina oczekuje na przystanku na najbliższy, nieubłaganie spóźniający się autobus. Na domiar złego pogoda również im nie sprzyja. Porywisty wiatr, ziąb i mocna mżawka potrafią dokuczyć.
Po chwili jednak podchodzi do nich pewien nieznajomy, staromodny jegomość, podający się za właściciela pobliskiego dworku, oferujący im dach nad głową oraz gościnę na nadciągającą noc. Przemoknięta i zziębnięta rodzina przyjmuje zaproszenie i wszyscy wspólnie udają się do domu dziwnego gospodarza, gdzie czas rządzi się zupełnie innymi prawami...
"Polski dom" to typowa opowiastka o duchach, wywołująca delikatny dreszczyk na plecach, lecz w tym przypadku delikatny w zupełności wystarczy, ponieważ reszty dopełnia kunszt literacki autora. Ziemiański stworzył coś lekkiego i prostego, a jednocześnie wciągającego jak odkurzacz.

Drugim opowiadaniem w zbiorze jest "Wypasacz". Policjantka Anita prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczych zaginięć młodych kobiet. Jak dotąd nie odnaleziono ani jednej ofiary porwania ani samego porywacza. Niedługo potem pani oficer zostaje uprowadzona i przetrzymywana w luksusowym apartamencie, w którym słowo "tortury" nabiera zupełnie innego znaczenia.

Tytułowa "Pułapka Tesli" rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Jednej dotyczącej ubiegłego stulecia, a drugiej współczesnej. Nikola Tesla - geniusz i wybitny wynalazca na skutek okrytego wielką tajemnicą światowego spisku zostaje pozbawiony praw do większości swoich wynalazków min. żarówki, czy też radia, którym to autorstwo przypisuje się innym licznym pseudo-wynalazcom. W drugiej płaszczyźnie czasowej jesteśmy świadkami polowania i próby morderstwa na niezwykle inteligentnego Teslę... lecz problem tkwi w tym, że owy wynalazca już dawno pożegnał się ze światem doczesnym... ale czy możemy mieć taką pewność? I na czym tak naprawdę polega jego mroczna pułapka?

"Chłopaki, wszyscy idziecie do piekła" ociera się o bardzo ważną tematykę, bo o poświęcenie się dla ojczyzny. W opowiadaniu tym zetkniemy się z przerażającą przepowiednią wróżki o przyszłości naszego kraju w wyimaginowanym świeci autora, o której dowiedzieć się pragnie pewien komunistyczny dygnitarz. Jednak żadna przepowiednia nie jest za darmo, gdyż każda posiada swoją własną cenę, w tym przypadku obejmującą długie dziesięciolecia oraz liczne pokolenia komunisty. Jeden chłopak i jego jedna, ale jakże ważna misja do spełnienia... a wszystko w imię narodu...

"W pewnym momencie musisz sobie zadać pytanie: ile siebie jesteś w stanie poświęcić dla ukochanej osoby. Albo ile jesteś w stanie poświęcić dla swojego państwa. Zawsze przychodzi taki moment..."

Ostatnie opowiadania zatytułowane "A jeśli to ja jestem Bogiem?" niezmiernie przypadło mi do gustu, gdyż w moim odczuciu to właśnie do niego Ziemiański włożył najwięcej energii przy pracy nad tym zbiorem i muszę przyznać, nieźle mu to wyszło.
Doktor Różycki, architekt z zawodu, jest pracownikiem pewnej prywatnej kliniki, specjalizującej się w leczeniu schorzeń psychicznych w zakresie zaburzeń snu. W swojej karierze miał już wielu pacjentów, lecz tak trudnych przypadków jak teraz - nigdy. Historia ta wciąga nas w bezkresne tereny ludzkich snów. To piękna podróż po marzeniach, ale i po koszmarach, kłębiących się w najskrytszych zakamarkach naszego umysłu. Jeśli pozwolicie to chciałbym opowiadaniu "A jeśli to ja jestem Bogiem?" przyznać puchar za najlepszą opowieść w całej "Pułapce Tesli"!

Podsumowując, "Pułapka Tesli" jest niezwykle różnorodnym tematycznie zbiorem opowiadań, aczkolwiek jednolitym jeśli chodzi o jakość samych tekstów, która jest wysoka. Myślę, że dobrą zachętą do sięgnięcia po tę książkę będzie to, że ten utwór jest naprawdę niezłą pułapką na szukających fascynujących przygód oraz żądnych mocnej literatury czytelników. Kto raz się z nią zmierzy, wpadnie bez opamiętania w jej sidła :).


POZDRAWIAM!

P.S.: Muszę przyznać, że ponownie spóźniłem się z publikacją kolejnego posta, lecz na swoje usprawiedliwienie mogę mieć jedynie to, że siostra wczoraj złamała nogę, więc 1 dzień kary sam sobie odpuszczam... bezczelnie, ale są jednak jakieś priorytety...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"

21 stycznia 2014

"Mr Mercedes" by Stephen King

Witam Was ponownie z zapowiedzią kolejnej książki Mistrza Grozy - Stephena Kinga... niedługo to się chyba stanie tradycją, że wrzucam zapowiedzi najbliższych premier jego utworów, ale przecież etykieta "Wokół Stephena Kinga", którą stworzyłem niedługo po założeniu bloga, nie powstała na darmo i należałoby ją co jakiś czas dokarmiać postami. Kolejną porę karmienia czas zacząć...

Na pewno 90%... no dobra 75% z Was wie, że już w czerwcu tego roku wydana ma zostać najnowsza powieść mojego ulubionego autora pt.: "Pan Mercedes", dlatego post ten w szczególności dedykuję pozostałym 25% społeczeństwa, nie za bardzo obeznanym w okołokingowym świecie.

"Mr Mercedes" (tak brzmi oryginalny tytuł) będzie dosyć nietypową powieścią w dorobku Króla, gdyż będzie to kryminał detektywistyczny z gatunku hardboiled, a jak wiadomo King jeszcze nigdy nie napisał niczego podobnego. Pokuszę się nawet o zdanie, iż będzie to kolejny debiut owego pisarza... na nieszczęście wszystkie debiuty są tłumione w samym zalążku, ale czy tak samo będzie w przypadku Stephena? Nie do końca... Rzecz jasna, że znajdą się liczne armie hejterów "Pana Mercedesa", którzy nazwisko King kojarzą jedynie z horrorami i nadal tak kojarzyć chcą, aczkolwiek wierzę w to, że wszyscy jego prawdziwi fani z łatwością stłumią wszelki bunt przeciwko temu utworowi :).

Ostatnimi czasy wydawnictwo Albatros ukazało na światło dzienne okładkę tejże książki, której możecie się przypatrzyć bliżej poniżej... ulala, jakie rymy...

Po lewej: polska wersja okładki / Po prawej: amerykańska wersja okładki

Nie żebym miał jakieś pretensje do Albatrosa, lecz wolałbym, żeby pierwszym drukiem polskiej wersji "Pana Mercedesa" zajęło się wydawnictwo Prószyński i s-ka, ponieważ to właśnie ich wersje książek spod pióra Mistrza najbardziej ukochałem. Przyznam się bez bicia, że ich projekty okładek są o niebo lepsze od projektów konkurencji (nadal ubolewam nad tym, że Prószyński nie pokusił się na opublikowanie własnej wersji "Tego" Stephena Kinga... to by była dopiero niezła okładka z przykładowo wielką i krwiożerczą twarzą Pennywise'a na samym środku :]).

No ale książka nawet nie wydana, a ja już na nią pluję... odruch bezwarunkowy, powszechnie znany jako "MelonCzyTyMusiszWszystkimObrzydzać?"

A czy Wy również nie możecie się doczekać na zbliżającą się wielkimi krokami premierę "Pana Mercedesa" ;)?

POZDRAWIAM!

P.S.: Pierwszy dzień wyzwania jest jednocześnie moim pierwszym naliczonym dniem kary, bo niestety z publikacją tego posta spóźniłem się o jakieś 2 godzinki ;P. Muszę się sprężyć, bo nie wiem czy wyjdę z kolejnych takich spóźnień żywy :D.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten post bierze udział w wyzwaniu
"14-dniowa rekonwalescencja blogowa"


20 stycznia 2014

14-dniowa rekonwalescencja blogowa

Wiem moi Drodzy, że mnie dłuższy czas nie było...
Wiem, że mam do napisania kilka zaległych recenzji...
Wiem, że nie odwiedzałem Waszych blogów...
Wiem, że wygląd bloga się nie podoba (pracuję jeszcze nad tym ;p)...
Wiem, że obiecywałem pisać systematycznie...
Wiem, że część z Was smuci się z mojego powrotu...
Wiem, że narobiłem sobie zaległości jak stąd do Glasgow...
Wiem, że niektórych z Was może drażnić pogrubione i podkreślone słowo "Wiem"...
Wiem, że to nie jest miejsce na moje żale, ale...


Tak, to ich wina... internetu, bo nie działał poprawnie, a Tuska dla zasady.

Internecie mój kochany, uwielbiam Cię za to, że... ku#wa mać tak często się psujesz!

Oczywiście nikczemne by było obwinianie wszystkich innych byle nie siebie, dlatego przyznaję się, że moje lenistwo też trochę tutaj namieszało. No a jak połączymy te 2... 3 z Tuskiem przeszkody, które nie pozwalały mi zbyt prędko powrócić do blogowania, to otrzymamy mieszankę wyBUCHową, zdolną do wszystkiego, nawet do odciągnięcia Melona od blogosfery...

Lecz, żeby w pewien sposób załagodzić swoiste spory, wywołane moją nieobecnością, postanowiłem narzucić sobie wyzwanie "14-dniowa rekonwalescencja blogowa", które (mam nadzieję) pozwoli mi na gładkie wślizgnięcie się do mojego przedkilkumiesięcznego rytmu blogowania...
A więcej o wyzwaniu możecie posłuchać w poniższym filmiku :).

Serdecznie zapraszam do oglądania!



Nie chcę więcej przedłużać, bo do wyzwania trzeba się jakoś przygotować, prawda?
Sądzę, że swoje przygotowania powinienem zacząć od pójścia spać, bo czwarta nad ranem zaraz mija...

POZDRAWIAM!

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com