14 listopada 2013

"Równowaga" - Paweł Leśniak

"Równowaga"
czyli jak przerażające mogą być konsekwencje naszych błędnych wyborów w życiu...

OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Desmond Pearce ma dwadzieścia sześć lat i jest dyrektorem w prowadzonej przez ojca firmie deweloperskiej w Miami. Wydaje mu się, że wreszcie odnalazł szczęście - właśnie się zaręczył z dziewczyną, którą kocha i jest bliski odniesienia sukcesu w lidze nielegalnych walk toczonych w nocnych klubach.
Niespodziewanie cały jego świat wali się w gruzy, a wszystkie marzenia obracają w pył. Zdradzony przez najbliższego przyjaciela, bez wsparcia ludzi, na których liczył, w chwili słabości popełnia błąd, który będzie go drogo kosztował. Desmond trafia do piekła i staje przed obliczem samego Lucyfera, władcy piekieł. Nie mając innego wyjścia, przyjmuje ofertę pracy jako egzekutor - demon zbierający dusze na ziemi. Nie zdaje sobie sprawy, że stał się ofiarą okrutnego planu, w którym nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać..."

 Od zarania dziejów na Ziemi rozgrywa się niekończąca się wojna Dobra ze Złem, której głównym powodem istnienia jest spór o nieśmiertelne dusze całej ludzkości. Mroczna Strona konfliktu, próbując omamić podatnych na kuszenie ludzi, oferuje im liczne bogactwa materialne, mające ich skutecznie przekabacić na drogę zła, natomiast ta Jasna Strona usiłuje zagłuszyć niecne zagrania okrutnego króla ciemności i naprostować nam nasze kręte ścieżki życia, na końcu których znajduje się jedyna słuszna droga, prowadząca przed samo oblicze Boga, do nieba.
Na nieszczęście wiele jest osób, preferujących, wydawać by się mogło, "prostszy" oraz wygodniejszy dla nich tryb życia, polegający na częściowym czy też całkowitym oddaniu się we władanie Zła.
A niekiedy ktoś zmuszony jest tego dokonać dla dobra swoich bliskich...

Dodajmy do tej historii trochę literackiej fikcji i obleczmy ją w fantastyczną powłokę, a otrzymamy bardzo dobrą książkę pewnego rozwijającego się pisarza, zdobywającego sobie coraz większą sławę - Pawła Leśniaka.
Jego debiutancka powieść "Równowaga" zaraz po swojej premierze rozchodziła się jak świeże bułeczki, zachęcając czytelników do siebie nie tylko przejrzystą i porywającą fabułą, ale również swoją doskonałą w każdym calu okładką. Nie ukrywam, ale ta książka zaciekawiła także mnie aż zabrałem się za jej przeczytanie, a uprzedzam, że (nie wiem z pomocą jak wielkiego szczęścia) ja po kompletnie beznadziejne książki nie sięgam...

Dobra. Dość tego słodzenia, czas trochę ponarzekać, bo za mało marud jest na świecie ;).

Desmond Pearce jest dwudziestosześcioletnim synem jednego z najbogatszych dyrektorów firm deweloperskich w całym Miami. Wychowany został bez matki, która na wskutek wielu powikłań zmarła zaraz po jego porodzie. Chłopak dorastał we wszechotaczającym go luksusie już od dziecka i każda jego zachcianka prędzej czy później spełniała się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Niestety w swoim krótkim życiu nie doświadczył on jednego z najważniejszych uczuć - miłości rodzicielskiej od swojego ojca. Jednak idąc na przeciw wszystkim trudom, jakie los rzucał mu pod nogi, udało mu się odczuć to swoiste poczucie szczęścia. Właśnie zaręczył się ze swoją ukochaną dziewczyną Kristen, która równie mocno odwzajemniała jego uczucie i kochała go bez pamięci, a jego wyniki w nielegalnych walkach, rozgrywających się w nocnych klubach, osiągają coraz większe sukcesy.

Jednak cały czar spełnionego człowieka pryska, gdy odkrywa on prawdziwe oblicze swojego "szczęścia" - narzeczona Desmonda zdradziła go z jego najlepszym przyjacielem, rujnując mu przy tym dotychczasowe postrzeganie świata. Traci przyjaciół, pracę... i za sprawą pewnego wypadku całe 26-letnie życie...

"Wszyscy mówią, że miłość boli, ale to nieprawda. Samotność boli, odrzucenie boli, utrata kogoś bliskiego boli, wszyscy mylą te rzeczy z miłością. Prawda jest taka, że miłość zabiera od nas ból i przywraca nam szczęście..."

Można by teraz zadać pytanie: czy to już koniec? Happy End!? Bóg wybacza mu wszystkie zawinienia i chłopak dzięki łasce uświęcającej może sobie spokojnie przejść przez bramy Nieba!?
Niestety nie ma tak lekko... To dopiero początek przygody... Desmond trafia do ciemnej otchłani potępionych dusz, królestwa Czarnego Pana... do centrum samego piekła. Całe zło, jakiego doznał tutaj, na ziemi nie równają się w żadnym stopniu z tamtejszymi realiami, gdzie stracone dusze dzień w dzień przeżywają nieustające katusze i cierpienia, będąc systematycznie mordowanymi w okrutne oraz sadystyczne sposoby przez szatańskie pomioty, zamieszkujące piekło. Dobrze usłyszeliście "systematycznie mordowani"... Tam co chwilę odradzają się wszyscy, którzy w danym miejscu pomarli by po raz kolejny być zabawkami w rękach diabłów.

Aczkolwiek Desmond Pearce nie dołącza do całego grona swoich potępionych współtowarzyszy w ich zabójczych grach "Spieprzaj od diabła, jeśli Ci życie miłe", ponieważ to właśnie na niego spadnie ogromne brzemię, nadane przez samego Władcę Ciemności - Lucyfera, jak również jego pomagierów - Śmierć, Lewiatana - piękną diablicę, zdolną do najokropniejszych morderstw, no i oczywiście Szatana - tego, który skusił Ewę zakazanym owocem w Raju. Nasz bohater zmuszony do wyboru pomiędzy wiecznym potępieniem a pracą jako egzekutor - demon, wykradający dusze z ciał ludzi, wybierze oczywiście drogę współpracownika Śmierci... by móc powrócić na ziemię i skończyć raz na zawsze z niedokończonymi porachunkami... Nie wie tylko jednego, o czym Lucyfer pozwolił sobie mu nie wspomnieć... Poprzez swój zapieczętowany pakt z diabłem został wplątany w straszliwy szatański plan, polegający na ostatecznym zwycięstwie Zła nad Dobrem...

"Przyjaciel... Często nazywamy tak swoich kolegów, znajomych, osoby, z którymi spędzamy wiele wolnego czasu. Kto to jest? Osoba, którą znamy od wielu lat? (...)A może to coś innego? Czasem to się po prostu czuje. Każdy człowiek potrzebuje oparcia u kogoś innego. Osoba, przy której możemy naprawdę być sobą, nie będzie oceniać, nie będzie zrzędzić, nawet jeśli działamy jej na nerwy. Ktoś taki kto pcha nas do przodu, czujemy się dzięki niemu lepsi, silniejsi, doceniani. Kochamy tę osobę jak członka własnej rodziny...

Ale miłość i nienawiść dzieli bardzo cienka linia. Przychodzi taki moment w życiu każdego z nas, że bliska osoba zawodzi, gorzej - zdradza. Nic tak nie boli jak złamane serce. (...)Wielu ludzi wpada wówczas w otępienie i depresję. A jeśli zło zasiane w naszym sercu pchnie do szaleńczych czynów? Co jeśli domaga się... zemsty?"

Co pierwsze rzuca się ostro w oczy to na pewno ta częściowa nieoryginalność pomysłu autora na fabułę książki. Ile to już razy słyszeliśmy o wybrańcu, który ma za zadanie przeciwdziałać dobru (a tak do końca to zły nie jest) poprzez symboliczne lub dosłowne "podpisanie paktu z diabłem"!? Nie słyszeliście!? Bo mi to wiele razy obiło się o uszy zarówno w literaturze jak i w kinematografii. Prosty i najbardziej znany przykład - "Ghost Rider". Lecz Pan Paweł Leśniak mimo tego lekkiego "zapożyczenia" idei, napisał coś naprawdę interesującego. Swój główny wątek, opowiadający o wielkim brzemieniu głównego bohatera, ozdobił w wiele różnych doskonałych smaczków, dobranych do własnej koncepcji kreacji poszczególnych wydarzeń w akcji.

Postaci zarysowane są wyraziście. Nie znajdziemy tutaj "pustych wydmuszek", czy jak kto woli "bezbarwnych bohaterów" bez żadnych określonych charakterów i sposobów zachowywania się. W "Równowadze" każda osoba jest barwna, posługuje się odpowiednim dla niej językiem i ma w sobie tę cząstkę prawdziwego człowieka, którą tylko doświadczeni pisarze potrafią tchnąć w swoje "literackie dzieci".

Jak dla mnie Leśniak w swojej debiutanckiej książce połączył dominującą fantastykę z delikatnym iście "sherlockowym" wątkiem, ponieważ przez całą powieść autor ukazuje nam prawdziwą tajemnicę zagadki, której lont odpaliliśmy wraz z przeczytaniem pierwszej strony tegoż utworu. Cała prawda przedstawiona na początku lektury niekoniecznie musi się zgrywać z jej prawdą końcową. Paweł Leśniak pod przykrywką narratora niczym Sherlock Holmes oprowadza nas po świetnie skonstruowanej historii aż doprowadzi nas do rozwiązania tajemnicy, wprawiając przy tym czytelnika w pozytywne zaskoczenie ;).

Jak widać "Równowagę" przyrównać można do Ferrero Rocher (ta... słyszałem normalniejsze porównania, ale ok... kontynuuj!). Na samym początku podane mamy coś w ładnym, lecz zwykłym papierku, tak jak na pierwszy ostrzał otrzymujemy główny zarys fabuły (w tym przypadku nieco zapożyczony)... następnie im głębiej dokopujemy się do środka praliny przez liczne pyszne warstwy tym bardziej dostrzegamy wiele dodatkowych i nieznanych nam na co dzień smaków, co symbolizuje odnajdywanie z czasem w książce solidnych powiewów świeżości na rynku wydawniczym... aż w końcu nadchodzi moment kulminacyjny i dochodzimy do sedna sprawy, czyli naszego króla balu - orzecha, a to przekłada się na całkowite odkrycie finezyjnej tajemnicy, kryjącej się w treści utworu, sprytnie skonstruowanej oraz umyślnie ukrytej przez autora w tym niewinnym i niepostrzeżonym papierku...

I sądzę, że to właśnie ten orzech zadecydował o mojej ostatecznej ocenie, którą zobaczyć możecie poniżej :). Natomiast ze swojej strony mogę Wam tę książkę jedynie serdecznie polecić! Tylko nie oczekujcie od niej nie wiadomo jakich wrażeń, porywających Was pod same sufity doskonałości, gdyż jest to powieść z gatunku fantastyki, opierająca się na czytaniu dla samej satysfakcji czytania i przeżycia wspólnie z jej bohaterami niezapomnianych chwil, więc polecam jeśli szukacie czegoś lekkiego na przyjemny wieczór z kubkiem gorącej czekolady w rękach...

A niech mi ktoś tylko wyleje choćby odrobinę na książkę to sobie porozmawiamy... oj porozmawiamy ;).

Dodam jeszcze dla zainteresowanych, że "Równowaga" jest dopiero pierwszą częścią kilkutomowego cyklu (bodajże to będzie trylogia, ale nie jestem pewien). I mimo wszystko, co podobało mi się w 1 tomie, a co mi się nie podobało to zamierzam zabrać się za dwójkę, zatytułowaną "Zachwianie" i to nawet w tym tygodniu :). Leśniak w końcówce "Równowagi" zostawił swoich czytelników z naprawdę wielkim zaciekawieniem, co może wydarzyć się dalej... Powiem szczerze, że mnie kupił, gdyż nie mogę się doczekać aż powrócę do świata Desmonda i jego piekielnych paktów z samym Lucyferem ;P.


POZDRAWIAM!

P.S.: Ponownie zapraszam do wzięcia udziału w konkursie >>"Hallołajki"<<, organizowanym przeze mnie, gdzie przewiduję całych dwóch zwycięzców! A pula nagród to aż 5 książek, więc według mnie warto ;). Zapraszam!


48 komentarzy:

  1. Fakt, że ostatnio w blogosferze jest o autorze głośno, więc chyba warto zainteresować się jego książkami. Niby fabuła zbyt oryginalna nie jest, ale chyba nie będzie mi to przeszkadzać. Skoro powieść zapewnia dobrą zabawę, to ja już jestem zdecydowana przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie taka zabawa bez większej przyszłości :P. Ot dobry smaczek w Fantastyce ;).

      Usuń
  2. Wiesz co, nawet udało Ci się mnie przekonać;)). Ferrero Rocher - pff :P:DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha... Czyli kobitki lecą na słodycze!? Ok, zapamiętam, zapiszę ;DD.

      Usuń
    2. Pff - miało oznaczać, że się z nich śmieję hahah, akurat Ferrero Rocherów nie lubię :)):P.

      Usuń
    3. Hahaha, nie wiem jak można ich nie lubić, ale ok... przecież nie każdy musi kochać wszystkie słodycze tak jak ja, prawda :P?

      Usuń
  3. Dla mnie prosty i najbardziej znany przykład sprzedania duszy diabłu to Faust Goethego, ale może się nie znam :P I "trwaj chwilo, jesteś piękna..." ;)
    Ok, mimo wszystko, ciekawi mnie ta książka. Taki kurczę "Komornik" w nieco straszniejszym wydaniu. Biorę! Dla sherlockowego wątku, dla Lucyfera, dla polskiego autora.
    Dobrze, że przypominasz o Halołajkach, bo zapomniałam! A chcę wziąć udział!! ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na polskim gruncie mamy też pana Twardowskiego. A "Ghost Rider" - no cóż... kto tam na czym się wychowuje, nie? :D

      Usuń
    2. Spokojnie, spokojnie, po prostu źle przemyślałem domyślną grupę odbiorców. Zapomniałem, że blogi książkowe w głównej mierze czytają prawdziwi czytelnicy, obeznani już w literaturze, którym "szczęśliwy" Faust już od dawna znany ;p. Ale błagam tylko nie myślcie sobie, że popieram czy wychowałem się na współczesnych trendach, bo jest wręcz przeciwnie (i prawdopodobnie dam tego poparcie w najbliższym czasie na dodatkowym blogu).

      Tylko Paulina ostrzegam, że to nie jest mocny kryminał, czy cuś :D. Bo ten wątek po prostu wprawia czytelnika w zaskoczenie w odpowiednich momentach całej akcji książki ;). Nic poważniejszego ;P.

      Dzięki za zgłoszenie :*!
      Również pozdrawiam!

      Usuń
    3. Na jakim dodatkowym blogu?
      Czy ja o czymś znowu nie wiem?
      A co do książki - to skoro tak, to nie czytam. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    4. Tzn. "premiera" tego dodatkowego bloga, o którym mówiłem wcześniej, zostanie nieco przełożona w czasie, natomiast jeszcze inny dodatkowy najprawdopodobniej zostanie niedługo założony :D.
      Pozdr. :)!

      Usuń
  4. Strasznie rozbawiło mnie porównanie do Ferrero Rocher :D Taka poważna fabuła, a tu nagle słodkości się pojawiają ;)
    Co do samej książki, to bardzo mnie zaciekawiłeś. Chociaż masz rację pisząc, że motyw paktu z diabłem nie jest jakoś szczególnie oryginalny, to jednak takie rzeczy zawsze mnie ciekawiły.
    Pozdrawiam ciepło i czekam na więcej,
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dziękuję ;3!
      W takim razie polecam serdecznie jeszcze raz i życzę miłej lektury ;).
      Pozdrawiam :*!

      Usuń
  5. Rany, Melon! Ale się rozpisałeś :D Widać, że wena wprost Cię rozpiera :P
    Fantastykę lubię więc... czemu nie? ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no właśnie sam to nawet zauważyłem ;P. Jakoś tak od dłuższego czasu moje ręce same skaczą po klawiaturze ;D. I nieważne, że w tym co piszą brak sensu, ale lanie wody zawsze na czasie :p.

      Pozdrawiam :)!

      Usuń
  6. Fajny klimacik - ja bym z przyjemnością sprawdził. Kolejnym plusem jest to, że autor jest piłkarzem. Zastanawiam się jak sobie poradził z wyzwaniem napisania książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, piłkarz piłkarza pozna ;P.
      Może nie jest to arcydzieło literatury, ale pisząc pomiędzy meczami a spaniem napisał coś niezłego. Czysta rozrywka bez mocniejszego przekazu ;).

      Usuń
  7. Twojego najbardziej znanego przykładu zaprzedania duszy diabłu nie znam. Ale podobnie jak Paulina postawiłabym na "Fausta" Goethego - o nim słyszeli wszyscy, nawet jak nie czytali ;) Natomiast nad "Równowagą" jeszcze pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn. ten najbardziej znany przykład miał być prosty w przyswojeniu dla zwykłych czytelników bloga ;). Dla takich prawdziwych blogerów, recenzentów książkowych najbliższy jest Faust... ale najbliższy nie znaczy, że trzeba go od razu lubić (w sumie mnie nie porwał :P).
      Życzę pozytywnych przemyśleń :D!

      Usuń
    2. Nie wiem, jak Cię mógł nie porwać "Faust" :P

      Usuń
    3. Bo kojarzy mi się ze szkołą, więc... to mówi samo przez się :P.

      Usuń
    4. To jakieś wytłumaczenie :P

      Ale ładnie tu u Ciebie, bardziej kolorowo. Poprzednio było za ponuro :)

      Usuń
    5. No właśnie teraz tak sobie myślę, że aż za kolorowo ;p. Melon zmiennym jest :D.

      Usuń
  8. Też mam takie mieszane uczucia, bo rzeczywiście pomysł niezbyt oryginalny, no ale skoro coś całkiem ciekawego z tego wyszło, to czemu by do tego nie zajrzeć. Poczekam jeszcze na opinie o tych kolejnych tomach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na razie będzie tylko o jednym, bo niedawno była jego premiera, a trzeci tom zapewne będzie za jakiś dłuższy czas :).

      Usuń
    2. * jeszcze będzie o jednym ;P
      Nie, że tylko ta recenzja "Równowagi", bo niedługi zrecenzuję "Zachwianie", czyli część drugą ;). Nawet sam się zamotałem :D.

      Usuń
  9. jeżeli książka oscyluje w gatunku fantastyki, to niestety jej autor musi się sporo nagimnastykować żeby mnie do niej przekonać. Równowaga zbiera raczej przychylne opinie, jednak dla mnie to wciąż jest za mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też mam dosyć takich prostych i typowych powieści fantastycznych... ale tutaj aż tak źle nie było... powtarzam "aż tak", bo całkowitej doskonałości też nie dostrzegłem :D.

      Usuń
  10. Lubię Ferrero Rocher i coś mi się wydaje, że polubię książkę Leśniaka. Nieoryginalność fabuły mi nie przeszkadza, motyw z wybrańcami bardzo lubię, poza tym fantastyczne klimaty są mi wyjątkowo bliskie.

    Ale cuda z blogiem porobiłeś, jest świetnie, tylko troszkę czcionka gryzie Ci się z naszymi polskimi ogonkami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, nie ma to jak zachęcenie książką okrężną drogą poprzez słodycze :P.

      No właśnie ciągle te czcionki są niedopasowane do polskich znaków, ale postaram się to naprawić niedługo :D.

      Usuń
  11. Słyszałam już o tej książce dość dawno temu(czyli równie dobrze mogło to być z dwa miesiące temu...) i chciałam ją przeczytać. Ogólnie może pomysł nie jest najbardziej oryginalny, ale w końcu to Polak, więc trzeba dac mu szansę. ;)
    Kupiłeś mnie porównaniem do Ferrero Rocher :D

    Pozdrawiam.

    PS. Dawno u Cb takie zmiany zaszły? Naprawdę nie poznałam. Moim zdaniem niesamowita odmiana, a ta czacha świetna, gdyby nie ona byłoby za łagodnie, a tak jest klimatycznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie trzeba wspierać Polaków... niezależnie jak kiepskie byłyby ich książki ;p. Ale nie, że ta jest zła czy coś :D.

      Również pozdrawiam :)!

      P.S.: Od teraz to dawno, ale od daty napisania Twojego komentarza to nie aż tak :P. Ciągle nie wiem jak będzie tu najlepiej i eksperymentuję... z beznadziejnym skutkiem, ale zawsze coś ;p.
      No właśnie zbyt grzecznie jest tutaj :D!

      Usuń
  12. Mnie tam ciekawią takie różne różności z diabłem w tle :D Chętnie przeczytam. Coś ostatnio nie ma Cię tu za często. Cóż to się dzieje? Zapraszam do udziału w moim konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie internet nie chce ze mną współpracować i nawala :P. Ale od teraz pewnie będę się pojawiał częściej ;p.
      Ok, dzięki wielkie za zaproszenie, zaraz wpadam :3!

      Usuń
    2. Obecna pogoda z pewnością nie ułatwi Ci współpracy z internetem ;)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Ułała, nawet nie wiedziałem, że potrafię zachęcać :P. Ale dzięki wielkie :)!
      Pozdr.

      Usuń
  14. Świetny wygląd bloga:D Słyszałam o książce, a właściwie całej serii, jakoś szczególnie mnie nie zaciekawiła, chociaż wciąż o niej pamiętam, więc może kiedyś się z nią zapoznam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję ;)! Chociaż nie wiedzieć czemu mnie coraz mniej się podoba ;D.
      Zachęcam z całego serca :)!

      Usuń
  15. Zdecydowanie coś dla mnie. Sporo słyszałam o tym autorze, a fantastykę prost uwielbiam. Wesołych świąt! :-) Porównanie do Ferrero Rocher mnie rozbroiło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyyy, tak wesołych... nie ma to jak bycie mną i składanie życzeń po świętach ;p.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. No proszę, jakbym śmiał ;p? Powracam, czy tego chcecie, czy nie ;D.

      Usuń
  17. Hello, Melon, gdzieś się podział, chłopie? :)
    Wracaj z recenzjami, my chcemy... nie, my ich ŻĄDAMY! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam takie korki na dzielni ;). Ale już jestem :D.

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com