14 listopada 2013

"Równowaga" - Paweł Leśniak

"Równowaga"
czyli jak przerażające mogą być konsekwencje naszych błędnych wyborów w życiu...

OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Desmond Pearce ma dwadzieścia sześć lat i jest dyrektorem w prowadzonej przez ojca firmie deweloperskiej w Miami. Wydaje mu się, że wreszcie odnalazł szczęście - właśnie się zaręczył z dziewczyną, którą kocha i jest bliski odniesienia sukcesu w lidze nielegalnych walk toczonych w nocnych klubach.
Niespodziewanie cały jego świat wali się w gruzy, a wszystkie marzenia obracają w pył. Zdradzony przez najbliższego przyjaciela, bez wsparcia ludzi, na których liczył, w chwili słabości popełnia błąd, który będzie go drogo kosztował. Desmond trafia do piekła i staje przed obliczem samego Lucyfera, władcy piekieł. Nie mając innego wyjścia, przyjmuje ofertę pracy jako egzekutor - demon zbierający dusze na ziemi. Nie zdaje sobie sprawy, że stał się ofiarą okrutnego planu, w którym nic nie jest takie, jakie mogło się wydawać..."

 Od zarania dziejów na Ziemi rozgrywa się niekończąca się wojna Dobra ze Złem, której głównym powodem istnienia jest spór o nieśmiertelne dusze całej ludzkości. Mroczna Strona konfliktu, próbując omamić podatnych na kuszenie ludzi, oferuje im liczne bogactwa materialne, mające ich skutecznie przekabacić na drogę zła, natomiast ta Jasna Strona usiłuje zagłuszyć niecne zagrania okrutnego króla ciemności i naprostować nam nasze kręte ścieżki życia, na końcu których znajduje się jedyna słuszna droga, prowadząca przed samo oblicze Boga, do nieba.
Na nieszczęście wiele jest osób, preferujących, wydawać by się mogło, "prostszy" oraz wygodniejszy dla nich tryb życia, polegający na częściowym czy też całkowitym oddaniu się we władanie Zła.
A niekiedy ktoś zmuszony jest tego dokonać dla dobra swoich bliskich...

Dodajmy do tej historii trochę literackiej fikcji i obleczmy ją w fantastyczną powłokę, a otrzymamy bardzo dobrą książkę pewnego rozwijającego się pisarza, zdobywającego sobie coraz większą sławę - Pawła Leśniaka.
Jego debiutancka powieść "Równowaga" zaraz po swojej premierze rozchodziła się jak świeże bułeczki, zachęcając czytelników do siebie nie tylko przejrzystą i porywającą fabułą, ale również swoją doskonałą w każdym calu okładką. Nie ukrywam, ale ta książka zaciekawiła także mnie aż zabrałem się za jej przeczytanie, a uprzedzam, że (nie wiem z pomocą jak wielkiego szczęścia) ja po kompletnie beznadziejne książki nie sięgam...

Dobra. Dość tego słodzenia, czas trochę ponarzekać, bo za mało marud jest na świecie ;).

Desmond Pearce jest dwudziestosześcioletnim synem jednego z najbogatszych dyrektorów firm deweloperskich w całym Miami. Wychowany został bez matki, która na wskutek wielu powikłań zmarła zaraz po jego porodzie. Chłopak dorastał we wszechotaczającym go luksusie już od dziecka i każda jego zachcianka prędzej czy później spełniała się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Niestety w swoim krótkim życiu nie doświadczył on jednego z najważniejszych uczuć - miłości rodzicielskiej od swojego ojca. Jednak idąc na przeciw wszystkim trudom, jakie los rzucał mu pod nogi, udało mu się odczuć to swoiste poczucie szczęścia. Właśnie zaręczył się ze swoją ukochaną dziewczyną Kristen, która równie mocno odwzajemniała jego uczucie i kochała go bez pamięci, a jego wyniki w nielegalnych walkach, rozgrywających się w nocnych klubach, osiągają coraz większe sukcesy.

Jednak cały czar spełnionego człowieka pryska, gdy odkrywa on prawdziwe oblicze swojego "szczęścia" - narzeczona Desmonda zdradziła go z jego najlepszym przyjacielem, rujnując mu przy tym dotychczasowe postrzeganie świata. Traci przyjaciół, pracę... i za sprawą pewnego wypadku całe 26-letnie życie...

"Wszyscy mówią, że miłość boli, ale to nieprawda. Samotność boli, odrzucenie boli, utrata kogoś bliskiego boli, wszyscy mylą te rzeczy z miłością. Prawda jest taka, że miłość zabiera od nas ból i przywraca nam szczęście..."

Można by teraz zadać pytanie: czy to już koniec? Happy End!? Bóg wybacza mu wszystkie zawinienia i chłopak dzięki łasce uświęcającej może sobie spokojnie przejść przez bramy Nieba!?
Niestety nie ma tak lekko... To dopiero początek przygody... Desmond trafia do ciemnej otchłani potępionych dusz, królestwa Czarnego Pana... do centrum samego piekła. Całe zło, jakiego doznał tutaj, na ziemi nie równają się w żadnym stopniu z tamtejszymi realiami, gdzie stracone dusze dzień w dzień przeżywają nieustające katusze i cierpienia, będąc systematycznie mordowanymi w okrutne oraz sadystyczne sposoby przez szatańskie pomioty, zamieszkujące piekło. Dobrze usłyszeliście "systematycznie mordowani"... Tam co chwilę odradzają się wszyscy, którzy w danym miejscu pomarli by po raz kolejny być zabawkami w rękach diabłów.

Aczkolwiek Desmond Pearce nie dołącza do całego grona swoich potępionych współtowarzyszy w ich zabójczych grach "Spieprzaj od diabła, jeśli Ci życie miłe", ponieważ to właśnie na niego spadnie ogromne brzemię, nadane przez samego Władcę Ciemności - Lucyfera, jak również jego pomagierów - Śmierć, Lewiatana - piękną diablicę, zdolną do najokropniejszych morderstw, no i oczywiście Szatana - tego, który skusił Ewę zakazanym owocem w Raju. Nasz bohater zmuszony do wyboru pomiędzy wiecznym potępieniem a pracą jako egzekutor - demon, wykradający dusze z ciał ludzi, wybierze oczywiście drogę współpracownika Śmierci... by móc powrócić na ziemię i skończyć raz na zawsze z niedokończonymi porachunkami... Nie wie tylko jednego, o czym Lucyfer pozwolił sobie mu nie wspomnieć... Poprzez swój zapieczętowany pakt z diabłem został wplątany w straszliwy szatański plan, polegający na ostatecznym zwycięstwie Zła nad Dobrem...

"Przyjaciel... Często nazywamy tak swoich kolegów, znajomych, osoby, z którymi spędzamy wiele wolnego czasu. Kto to jest? Osoba, którą znamy od wielu lat? (...)A może to coś innego? Czasem to się po prostu czuje. Każdy człowiek potrzebuje oparcia u kogoś innego. Osoba, przy której możemy naprawdę być sobą, nie będzie oceniać, nie będzie zrzędzić, nawet jeśli działamy jej na nerwy. Ktoś taki kto pcha nas do przodu, czujemy się dzięki niemu lepsi, silniejsi, doceniani. Kochamy tę osobę jak członka własnej rodziny...

Ale miłość i nienawiść dzieli bardzo cienka linia. Przychodzi taki moment w życiu każdego z nas, że bliska osoba zawodzi, gorzej - zdradza. Nic tak nie boli jak złamane serce. (...)Wielu ludzi wpada wówczas w otępienie i depresję. A jeśli zło zasiane w naszym sercu pchnie do szaleńczych czynów? Co jeśli domaga się... zemsty?"

Co pierwsze rzuca się ostro w oczy to na pewno ta częściowa nieoryginalność pomysłu autora na fabułę książki. Ile to już razy słyszeliśmy o wybrańcu, który ma za zadanie przeciwdziałać dobru (a tak do końca to zły nie jest) poprzez symboliczne lub dosłowne "podpisanie paktu z diabłem"!? Nie słyszeliście!? Bo mi to wiele razy obiło się o uszy zarówno w literaturze jak i w kinematografii. Prosty i najbardziej znany przykład - "Ghost Rider". Lecz Pan Paweł Leśniak mimo tego lekkiego "zapożyczenia" idei, napisał coś naprawdę interesującego. Swój główny wątek, opowiadający o wielkim brzemieniu głównego bohatera, ozdobił w wiele różnych doskonałych smaczków, dobranych do własnej koncepcji kreacji poszczególnych wydarzeń w akcji.

Postaci zarysowane są wyraziście. Nie znajdziemy tutaj "pustych wydmuszek", czy jak kto woli "bezbarwnych bohaterów" bez żadnych określonych charakterów i sposobów zachowywania się. W "Równowadze" każda osoba jest barwna, posługuje się odpowiednim dla niej językiem i ma w sobie tę cząstkę prawdziwego człowieka, którą tylko doświadczeni pisarze potrafią tchnąć w swoje "literackie dzieci".

Jak dla mnie Leśniak w swojej debiutanckiej książce połączył dominującą fantastykę z delikatnym iście "sherlockowym" wątkiem, ponieważ przez całą powieść autor ukazuje nam prawdziwą tajemnicę zagadki, której lont odpaliliśmy wraz z przeczytaniem pierwszej strony tegoż utworu. Cała prawda przedstawiona na początku lektury niekoniecznie musi się zgrywać z jej prawdą końcową. Paweł Leśniak pod przykrywką narratora niczym Sherlock Holmes oprowadza nas po świetnie skonstruowanej historii aż doprowadzi nas do rozwiązania tajemnicy, wprawiając przy tym czytelnika w pozytywne zaskoczenie ;).

Jak widać "Równowagę" przyrównać można do Ferrero Rocher (ta... słyszałem normalniejsze porównania, ale ok... kontynuuj!). Na samym początku podane mamy coś w ładnym, lecz zwykłym papierku, tak jak na pierwszy ostrzał otrzymujemy główny zarys fabuły (w tym przypadku nieco zapożyczony)... następnie im głębiej dokopujemy się do środka praliny przez liczne pyszne warstwy tym bardziej dostrzegamy wiele dodatkowych i nieznanych nam na co dzień smaków, co symbolizuje odnajdywanie z czasem w książce solidnych powiewów świeżości na rynku wydawniczym... aż w końcu nadchodzi moment kulminacyjny i dochodzimy do sedna sprawy, czyli naszego króla balu - orzecha, a to przekłada się na całkowite odkrycie finezyjnej tajemnicy, kryjącej się w treści utworu, sprytnie skonstruowanej oraz umyślnie ukrytej przez autora w tym niewinnym i niepostrzeżonym papierku...

I sądzę, że to właśnie ten orzech zadecydował o mojej ostatecznej ocenie, którą zobaczyć możecie poniżej :). Natomiast ze swojej strony mogę Wam tę książkę jedynie serdecznie polecić! Tylko nie oczekujcie od niej nie wiadomo jakich wrażeń, porywających Was pod same sufity doskonałości, gdyż jest to powieść z gatunku fantastyki, opierająca się na czytaniu dla samej satysfakcji czytania i przeżycia wspólnie z jej bohaterami niezapomnianych chwil, więc polecam jeśli szukacie czegoś lekkiego na przyjemny wieczór z kubkiem gorącej czekolady w rękach...

A niech mi ktoś tylko wyleje choćby odrobinę na książkę to sobie porozmawiamy... oj porozmawiamy ;).

Dodam jeszcze dla zainteresowanych, że "Równowaga" jest dopiero pierwszą częścią kilkutomowego cyklu (bodajże to będzie trylogia, ale nie jestem pewien). I mimo wszystko, co podobało mi się w 1 tomie, a co mi się nie podobało to zamierzam zabrać się za dwójkę, zatytułowaną "Zachwianie" i to nawet w tym tygodniu :). Leśniak w końcówce "Równowagi" zostawił swoich czytelników z naprawdę wielkim zaciekawieniem, co może wydarzyć się dalej... Powiem szczerze, że mnie kupił, gdyż nie mogę się doczekać aż powrócę do świata Desmonda i jego piekielnych paktów z samym Lucyferem ;P.


POZDRAWIAM!

P.S.: Ponownie zapraszam do wzięcia udziału w konkursie >>"Hallołajki"<<, organizowanym przeze mnie, gdzie przewiduję całych dwóch zwycięzców! A pula nagród to aż 5 książek, więc według mnie warto ;). Zapraszam!


12 listopada 2013

"Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć" - Tomasz Kowalski

"Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć"
czyli gadki szmatki o wszystkim i o niczym ze starą kupą kości w płaszczu...

OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Czy można w sposób zabawny mówić o śmierci, religii , sztuce, patriotyzmie i eutanazji? A o samobójstwie, alkoholizmie, literaturze i wampiryzmie? Otóż można. Wystarczy zajrzeć do baraku grabarzy z cmentarza parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ponurej. Tam przy papierosie i wódce Tomasz, Rysiek i Młody bez litości karcą świat pozorów, tandetnego blichtru, ludzkiej głupoty i hipokryzji. Świat, który niczym hordy dzikich barbarzyńców odzianych w szare garnitury próbuje wedrzeć się na teren cmentarza - tego ostatniego bastionu wolnej myśli, niczym nieskrępowanej refleksji zapomnianego już prawa do nieprzejmowania się prędkością, z jaką kręci się nasza zadyszana Ziemia. W misji tej pomagają im goście i stali bywalcy cmentarza. Są to między innymi handlarz i wytwórca zniczy pan Ćwięczek, stara dewotka Walazkowa, wampir alkoholik Wincenty Murnałowski, mocno przechodzona prostytutka Madame Helikopter, profesor Hieronim Baltazar Staroświecki oraz tytułowa Śmierć. Kpina i ironia z naszych narodowych wad i zwykłej ludzkiej małości wypełniają rozmowy grabarzy niczym trumna mogiłę.
Dostaje się prawie wszystkim, nawet samemu Bogu.
A za co jemy? Za wszystko.

W środku znajdziecie również nieco przydługą opowieść o oblivokrach.
Kim lub czym są rzeczone oblivokry?
Sami przeczytajcie i... strzeżcie się ich!"

Mamy listopad - okres, w którym  sklepy powoli zaczynają obrzucać swoich klientów wszelakimi świąteczno-bożonarodzeniowymi promocjami na każdym kroku, jak również czas długich jesiennych depresji, spowodowane szybko zachodzącym słońcem i wiecznymi popołudniowymi ciemnościami.
Jednak ten miesiąc charakteryzuje się w głównej mierze nie tylko mroźnymi wieczorami przy kominku z książką w rękach i kotem/psem/jaszczurką na kolanach, czy moim obecnie trwającym konkursie "Hallołajki" (nie ma to jak totalnie chamska reklama totalnie chamskiego autora ;p), ale wzmożonymi odwiedzinami naszych bliskich w miejscach ich wiecznego spoczynku...na cmentarzach...

Wszyscy znają tę powagę i spokój cmentarnej atmosfery. Tę wszechobecną i przytłaczającą ciszę. Rzadko kto lubi całodzienne (lub całonocne, ale to już wersja HardEmoStyle) spacery pomiędzy różnorakimi pomnikami nagrobnymi z przygnębiającymi tablicami, zawierającymi dwie najważniejsze daty, leżącego parę metrów pod nią nieboszczyka. Jego datę narodzin i śmierci...

Jednak to nie my jesteśmy najważniejszym celem ataku cmentarnej chandry. Nasze sporadyczne odwiedziny zmarłych są niczym w porównaniu z mozolną pracą grabarzy, którzy praktycznie dzień w dzień muszą odbębnić tę swoją dniówkę wśród nieżyjących znajomych z pracy.
Jeśli wierzyć niektórym to grabarz nie jest zawodem, tylko stanem przemiany własnego ducha. Gdy osobnik A godzi się na posadę pracownika cmentarnego, specjalizującego w kopaniu dołów i zagrzebywaniu w nich ciał, to tak jakby podpisywał pakt z diabłem o swojej wewnętrznej metamorfozy z miłego i radosnego chłopca do ponurego i mrocznego żniwiarza z charakterem wrednej małpy (czyt. do osobnika B)...
Aczkolwiek powyższy opis dotyczyć może jedynie pojedynczych przypadków zdziadziałych zagrzebywaczy i jest tylko przestarzałym stereotypem... tak jak ma to miejsce w mieście o ponurej nazwie - Ponura, gdzie rozgrywa się akcja książki "Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć".

"Robiło się coraz ciemniej. Mrok nad cmentarzem nie zwiastuje niczego dobrego. Nie zwiastuje też niczego złego, ponieważ rolą mroku nie jest zwiastowanie, będące raczej domeną aniołów, lecz sygnalizowanie nadchodzącej nocy. Wiadomo to zresztą nie do dzisiaj..."

Tomasz - szef całej brygady, Rysiek i buntowniczy podlotek Młody, jeszcze podszkolający się w swoim zawodzie, to trójka grabarzy z cmentarza w Ponurej. Lecz nie są oni takimi normalnymi stereotypowymi ponurymi dziadami cmentarnymi, o jakich wspominałem. Ich praca nie opiera się wyłącznie na "<Dzień dobry!> <Łopata w dłoń> <Wio na cmentarz> <Narzędzie w ruch> <Zapierdzielanie z wykopywaniem dołów>", no i czasami zdarzającymi się atrakcjami w postaci pogrzebów. Ta trójka potrafi urozmaicić sobie swoją przymulającą robotę czymś bardziej górnolotnym... a mianowicie pogawędkami o życiu.
Tak moi Drodzy, Ci grabarze nie dość, że są zdolni do prowadzenia dyskusji na ciężki temat, jakim jest żywot każdego z nas osobna, to jeszcze właśnie oni posiadają największą wiedzę w danym temacie. Jak widać codzienny kontakt ze zmarłymi potrafi ukazać wiele walorów naszej, niektórzy mówią, bezsensownej egzystencji. Dopiero gdy poznamy śmierć, dostrzeżemy prawdziwe zalety życia. Chciałoby się rzec: "O ironio!" :).

"Tomasz sięgnął po kolejnego papierosa. - To, że jest się na przykład geniuszem, wynika z oceny dokonywanej właśnie przez miernoty, i to przeważnie po naszej śmierci. Nie da się być mądrym przy jednoczesnym braku wszechogarniającej głupoty. Powszechność będzie zawsze punktem odniesienia wybitności.
- Dlatego tak bardzo kulturze potrzebni są idioci, ignoranci, chamy, nuworysze i parlamentarzyści - wyjaśnił Rysiek..."

Jakby tego było mało to zarówno Tomasz jak i jego kumple z pracy (tym razem żyjący ;p) posiadają pewien osobliwy dar. Otóż są w stanie ujrzeć Śmierć, a nawet poprowadzić z nią konwersację. Oczywiście jest ona równie antystereotypowa co sami grabarze, no bo w końcu kto widział nałogowo popalającego sobie kościotrupa/kościotrupicę w czarnym płaszczu, narzekającego na wszystko i wszystkich wkoło... Nie, nie jest to typowa kostucha ;).

Tematyka tytułowych rozmów kręci się wokół wszystkich życiowych problemów dzisiejszego świata. Od religii po eutanazję, od patriotyzmu po samobójstwa, od literatury i sztuki po alkoholizm...
Tutaj nie ma miejsca na litość - piętnowane są wszystkie złudne występki naszej rzeczywistości (ludzka tępota też się wlicza... i to nawet zajmuje w nich pierwszą pozycję), którymi doskonałymi przykładami są historie życiowe poszczególnych mieszkańców Ponurej. W tej książce dowiedzieć się możemy o gnębiącej sprawie pewnego biznesmena - Pana Ćwięczka - handlarza i wytwórcy zniczy, podyskutujemy trochę o niejakiej Walazkowej - starej dewotce, poznamy straszną tajemnicę i jeszcze straszliwsze marzenie Wincentego Murnałowskiego - wampira-alkoholika, "straszącego" na tamtejszych terenach, strzelimy sobie krótką pogawędkę z miejscową kobietą - Madame Helikopter, wykonującą najstarszy zawód świata, która pomimo swojego sędziwego wieku nadal nie siedzi na bezrobociu :). Jej jedynym problemem jest sam wiek. To on jest powodem, dla którego zmuszona jest latać po całym mieście, żeby znaleźć przynajmniej jednego klienta, stąd jej pseudonim - Helikopter ;). Pokłócimy się trochę z profesorem Staroświeckim oraz możemy również spotkać się tutaj z młodym wikarym tutejszej parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ponurej, skrywającym bardzo mroczną tajemnicę...

"Miłość do ojczyzny, nawet tej małej, lokalnej, jest nierozerwalnie związana z wiarą. Powiedz sam. Trudno od ateisty wymagać patriotyzmu czy od jakiegoś, Boże wybacz, homoseksualisty. nasz proboszcz jest synem tej ziemi, jest patriotą, że o jego bogobojności już nie wspomnę. Ta cudowna, mądra społeczność ufa swemu pasterzowi bezgranicznie. A dlaczego? Bo jesteście właśnie patriotami i ludźmi głębokiej wiary..."

Autor zaznajomił nas dodatkowo z dziwacznym i przerażającym w swojej nazwie terminem - oblivokry...
Są to demony z samego piekła, które pod postacią człowieka mogą sobie swobodnie funkcjonować na naszej ziemi. A ich cel istnienia jest tylko jeden... Zwodzić ludzi na błędne i kręte ścieżki losu...

Jeśli poznaliście już ogólną fabułę tejże książki to pewnie domyślacie się, że nie jest ona tak straszna, na jaką wygląda, bo jest wręcz przeciwnie. Pełno w niej humoru (i nie mówię tylko o czarnym humorze ;p) i głębszego sensu drugiego dna, symbolicznie ukrytego w treści. Ale spokojnie - sporadycznie pojawiające się momenty o ww. oblivokrach zaspokoją Waszą żądzę strachu w tym utworze. Moją zaspokoiły, więc jak widać dla każdego coś dobrego ;3.

"Młody wzruszył ramionami jak uczeń, któremu kazano przeprosić profesora od muzyki za umycie sedesu wyciorem do fletu..."

Książkę czytało mi się stosunkowo płynnie i sprawnie, co na pewno nie popsuło komfortu samego czytania. Jednak w tym miejscu chciałbym ostrzec wszystkich tych, którzy nie zamierzają zabierać się za tę pozycję z powodu jej grubości. Jak już wspomniałem, że "Rozmowy..." czyta się naprawdę szybko to jeszcze marginesy na stronach są odpowiednio duże, iż podczas lektury strona leci za stroną w zastraszająco szybkim tempie.

"Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć" polecam serdecznie każdej grupie odbiorców (lecz ostrzegam, że małe dzieci mogą się nieco przerazić ;p), poszukujących dobrze napisanej i przemyślanej pozycji, po lekturze której trzeba się nad nią troszkę zastanowić i przetworzyć we własnej głowie sens słów Pana Tomasza Kowalskiego, autora książki.
To nie jest utwór na szybkie zapomnienie! Pomimo wielu błędów, czy też ?przekonań? teologicznych "Rozmowy..." powinny pozostać na dłuższy czas... a przynajmniej mi pozostały ;).


POZDRAWIAM!

P.S.: Serdecznie zapraszam do udziały w moim konkursie >>"Hallołajki"<<, w którym do wygrania są całkiem niezłe nagrody ;).

09 listopada 2013

Czytam sobie - akcja czytelnicza

HEJ :)!

Wpadam na chwilę aby powiedzieć co nieco o pewnej akcji czytelniczej. Prawdopodobnie jest bardzo dużo osób, które jeszcze nie słyszały o "Czytam sobie", czyli "Złap bakcyla czytania!". I mimo, że nie jestem jej organizatorem (dzięki Bogu, bo jeszcze bym coś popsuł) to jednak czuję się zobowiązany, jako prawdziwy bloger - czytelnik do poinformowania Was o niej ;).

Akcja 
„Czytam sobie” 

Proponuje dorosłym, aby rozbudzali w dzieciach miłość do książek i czytania. W Akcję włączyło się wiele osób publicznych. Opowiedzą one w spotach, dlaczego czytanie od najmłodszych lat jest ważne i w jaki sposób książki wpłynęły na ich życie oraz przyczyniły się do sukcesu zawodowego i prywatnego.


Każdy z nas był kiedyś dzieckiem 
Pamiętamy nasze ulubione fabuły z dzieciństwa. Pamiętamy pierwszą, samodzielnie przeczytaną książkę. Zróbmy, co w naszej mocy, aby własnych dzieci nie pozbawić takich wspomnień. Znani aktorzy i ludzie kultury opowiadają o swojej przygodzie z czytaniem.


ŹRÓDŁO ZDJĘCIA
W akcji udział biorą m.in.: Katarzyna Żak, Piotr Cyrwus, Olga Borys czy Marcin Kwaśny...

ŹRÓDŁO ZDJĘCIA

6 listopada ruszyła pionierska na polskim rynku akcja dystrybucji bezpłatnych książek dla dzieci w ramach projektu Akcja „Czytam sobie”. Za pośrednictwem 317 lokali sieci McDonald's do najmłodszych trafi 400 000 książek.

Główną stronę internetową owej akcji czytelniczej znajdziecie pod adresem :

Natomiast w zakładce "Do pobrania" dostępne są liczne kolorowanki, zakładki, czy odznaki czytelnika dla dziecka przeznaczone do wydrukowania.

Jak dla mnie akcja - bomba! Powinniśmy szerzyć wśród najmłodszego pokolenia (i nie tylko) miłość do książek oraz czytelnictwa ;3!

POZDRAWIAM!

P.S.: Wybaczcie te moje nieobecności, jednak spróbuję je jak najszybciej naprawić już od jutra... spodziewajcie się niespodziewanego osobnika na Waszych blogach :D.

P.S.2: Ojej już czwarta nad ranem i się nadal trzymam na nogach... ot dziwostka.

P.S.3: Jeśli ktoś jeszcze nie wiedział (albo wie i ukrywa to przede mną) to z okazji pierwszej rocznicy mojego bloga organizuję dosyć kreatywny konkurs "Hallołajki". A dlaczego kreatywny!? A mianowicie dlatego, że nie polega on tylko na suchym "Zgłaszam się" i dołączeniem swojego maila, lecz na nagraniu niedługiego filmiku tudzież zrobienia jednego zdjęcia - więcej informacji o konkursie znaleźć możecie pod >>TYM<< linkiem.
Zapraszam serdecznie wszystkich chętnych do uczestnictwa w nim, bo ciekawe nagrody się przecież same nie wygrają ;)!


01 listopada 2013

"Hallołajki" - konkurs

Witam :)!

Chciałbym Wam ogłosić pewną dosyć miłą nowinę :). Otóż dokładnie rok temu (no dobra, minus ten jeden dzień ;p) 31 października opublikowałem swojego pierwszego posta na blogu Melon dotcom :D! Jeej to moja pierwsza rocznica ;P!

I z tej okazji chciałbym zorganizować dla Was konkurs "Hallołajki", który będzie trwał do Mikołajek 2013 r. włącznie ;).
Jednak więcej już mówić nie będę, bo wystarczająco się o tym nagadałem w filmiku konkursowym, który możecie sobie odpalić tu poniżej. I bardzo bym prosił o jego włączenie nie tylko chętnych do wzięcia udziału w tym konkursie, ale również wszystkich tych, którzy już od jakiegoś czasu znają "Melon dotcom" oraz jego dziwnego autora i ?lubią? tu przychodzić, gdyż chciałbym Wam podziękować, że byliście już ze mną przez ten calutki roczek ;3! Zapraszam!


!Regulamin konkursu "Hallołajki"!

@Postanowienia ogólne

*Organizatorem konkursu "Hallołajki" jest osoba prywatna, właściciel bloga "Melon dotcom" - mejus250.blogspot.com
*Konkurs obejmuje tylko i wyłącznie terytorium państwa polskiego
*Uczestnictwo w konkursie polega na wypełnieniu zadania konkursowego, opisanego w sekcji: "Zasady i przebieg"
*Głównym fundatorem nagród jest wydawnictwo "Zysk i s-ka", natomiast pobocznym - organizator konkursu
*Konkurs trwa od 31.10.2013 r. do 06.12.2013 r. włącznie - do 23:59
*Najważniejszym dokumentem, określającym zasady konkursu jest regulamin konkursu "Hallołajki"

@Zasady i przebieg

*Zadanie konkursowe polega na wypełnieniu przynajmniej jednego zadania z poniższych dwóch kategorii:

#Kategoria I
-Należy nakręcić filmik - minimum 3-sekundowy - o dowolnej treści, zawierający w sobie 3 najważniejsze aspekty - w filmiku ukazany być musi:
a)uczestnik konkursu - uczestnik może również znajdować się z grupką ludzi
b)dowolna książka grozy
c)nastrój wszechobecnego strachu/grozy

Filmik konkursowy:
^musi posiadać wyraźne odniesienie do treści ukazanej w nim książki grozy
^nie musi charakteryzować się jakąkolwiek fabułą/jakimkolwiek przesłaniem

EDIT: Filmik konkursowy może być poddany NIEWIELKIEJ obróbce w programach do montażu filmów (np. Windows Movie Maker)! Można uzupełnić pracę w dodatkowe efekty (cięcia, podstawione ścieżki dźwiękowe etc.), jednakże bez większej ingerencji w samą treść filmu!

#Kategoria II
-Należy zrobić zdjęcie o dowolnej treści, zawierające w sobie 3 najważniejsze aspekty - na zdjęciu ukazany być musi:
a)uczestnik konkursu - uczestnik może również znajdować się z grupką ludzi
b)dowolna książka grozy
c)nastrój wszechobecnego strachu/grozy

Zdjęcie konkursowe:
^musi posiadać wyraźne odniesienie do treści ukazanej na nim książki grozy

EDIT: Zdjęcie konkursowe może być poddane NIEWIELKIEJ obróbce w programach graficznych (np. Photoshop)! Można uzupełnić pracę w dodatkowe efekty, jednakże bez większej ingerencji w samą treść zdjęcia!

*Zgłoszenia należy przysyłać na adres mailowy: konkurs.melondotcom@interia.pl do 06.12.2013 r. włącznie - do 23:59

W mailu należy podać:
-imię i nazwisko uczestnika konkursu
-zgoda/niezgoda na upublicznienie pracy konkursowej uczestnika w filmiku - na kanale YouTube organizatora konkursu - oraz w poście informacyjnym, dotyczącym rozstrzygnięcia konkursu, na blogu "Melon dotcom" - mejus250@interia.pl
-pracę konkursową lub prace konkursowe zapisane w załącznikach

*Uczestnik może wysłać dowolną liczbę zgłoszeń z tym, że 1 mail dotyczyć musi dowolnej ilości filmików konkursowych, natomiast 2 mail zgłoszeniowy dotyczyć musi dowolnej ilości zdjęć konkursowych - pierwszy mail na prace konkursowe z I kategorii, a drugi mail na prace konkursowe II kategorii
*W konkursie udział może wziąć każdy kto posiada adres korespondencyjny do wysyłki nagród nagród na terenie całej Polski

@Nagrody

*Wygraną w konkursie są nagrody książkowe:

-3 książki za zwycięski filmik:
a) "Panowie Salem" - Rob Zombie, B.K. Evenson - 34,90 zł
b) "World War Z" - Max Brooks - 34,90 zł
c) "Zły wpływ" - Ramsey Campbell - 34,90 zł

-2 książki za zwycięskie zdjęcie:
a) "Klub Ognia Piekielnego" - Anne Perry - 32,90 zł
b) "Szkarłatny blask" - Łukasz Henel - 29,90 zł

*Organizator konkursu zastrzega sobie niemożliwość wymiany nagród na ekwiwalent finansowy
*Zabronione jest przenoszenie nagród na osoby trzecie
*Organizator konkursu nie ponosi odpowiedzialności za niedostarczenie nagrody przez Pocztę Polską

@Rozstrzygnięcie/Zasady przyznawania nagród

*Wyboru zwycięzców dokonywać będzie organizator konkursu
*Prace konkursowe będą oceniane:
-pod kątem żartu oraz przerażenia
-wyłącznie za pomysł i jego realizację, a nie za jakość nagranego filmiku czy zrobionego zdjęcia
*Informacja o zwycięzcach ukaże się w przeciągu kilku dni od daty zakończenia konkursu w filmiku - na kanale YouTube organizatora konkursu - oraz w poście informacyjnym, dotyczącym rozstrzygnięcia konkursu, na blogu "Melon dotcom" - mejus250.blogspot.com
*Nagrody w konkursie zostaną wysłane do zwycięzców za pośrednictwem Poczty Polskiej

@Postanowienia końcowe

*Przystąpienie do konkursu jest jednoznaczne z zapoznaniem się oraz zaakceptowaniem regulaminu konkursu "Hallołajki"
*W razie ewentualnych pytań proszę je słać na adres mailowy: mejus250@interia.pl

No... także to już by było na tyle ;).
Jednak jeśli ktokolwiek z Was byłby na tyle miły i wstawił gdzieś któryś z poniższych banerków (to są linki do obrazków) z linkowaniem do tego posta na swoich pięknych blogach to byłbym bardzo wdzięczny :). Możecie nawet gdzieś w jakimś obskurnym kącie ;D.


Jeszcze raz zapraszam :*!

POZDRAWIAM :)!

P.S.: Tyle trzeba było czekać na jeden filmik, a teraz to z dziesięć na raz by wrzucił... Melon jeden...

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com