03 października 2013

"Niebieska trawa" - Ted Kowalski

"Niebieska trawa"
czyli prawdziwy football zza kulis korupcji...

OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Renato mieszka w miasteczku w pobliżu Neapolu. Każdego dnia po pracy oddaje się swemu ulubionemu zajęciu - strzela piłką do konturu bramki wymalowanego na murze. Po latach treningu osiągnął prawdziwe mistrzostwo - trafia piłką z każdej pozycji w dowolny punkt bramki. Renato byłby doskonałym piłkarzem, gdyby nie jeden problem - ma już pięćdziesiąt pięć lat...
Niespodziewanie zostaje zawodnikiem drużyny walczącej w Serie A. Tak trafia do świata, o istnieniu którego nie miał pojęcia - świata korupcji i ustawianych meczów, świata wielkiej polityki i brudnych pieniędzy..."

Nie, nie lubię piłki nożnej... Nie, nie widzę sensu w bieganiu za piłką po boisku i co jakiś czas kopania jej dolną kończyną... Nie, nie znoszę oglądania jak inni grają w futbol - na żywo jeszcze ujdzie, ale w telewizji - nigdy w życiu! Nie, nie jestem totalnym przeciwnikiem uprawiania sportu tudzież jakiejkolwiek aktywności fizycznej (czyt. spasioną ofermą notorycznie zwalniającą się z w-f'u), ale po prostu NIEnawidzę piłki nożnej, dziękuję ;)!
I właśnie taki "JA" zapragnął zabrać się za książkę, której tematyka w głównej mierze opiera się na futbolu (czy też football'u... zależy czy ktoś lubi spolszczenia, czy nie), bo coś go tknęło... coś korciło go do lektury tego utworu... Muszę przyznać - dziwne, jednak co w tej urzekającej historii jest najdziwniejsze!? Otóż wyżej wymienionemu "JA" spodobała się ów książka, a nawet powiem więcej... Wystawił jej prawie pełną melonową punktację (pół melona ktoś wszamał i nici z szósteczki ;p)! Czy to nie jest ODROBINĘ zaskakujące!?
Według mnie jest to wydarzenie przełomowe. Ta sytuacja musi mieć jakieś głębsze dno dla naszego "JA"... Albo wkroczył w erę miłości do piłki kopanej, albo to ta książka skopała mu tyłek swoją doskonałością, że zapomniał jak się nazywa...
A ja nadal nie wiem jaki w tym przełom... chociaż, z drugiej strony nie za często jakiejkolwiek książce udaje się skopać mi tyłek, więc uznajmy to za moje kolejne już przełomowe wydarzenie ;).

Velo - niewielkie włoskie miasteczko, w niczym nie odróżniające się od wielu innych małych miejscowości we Włoszech... z wyjątkiem jednego drobnego szczegółu. Velo skrywa w sobie pewien nieoszlifowany diament piłki nożnej, którym jest nasz główny bohater "Niebieskiej trawy" - Renato. Jego ulubionym zajęciem po ciężkim dniu pracy w pobliskiej fabryce jest strzelanie piłką do namalowanej bramki na murze na jego podwórku. Wyćwiczył tę sztukę do takiej perfekcji, że jego 100 strzałów kończy się zawsze 100 trafieniami... a na dodatek potrafi kopnąć piłkę tak by poleciała w dowolne miejsce w bramce, wybrane przez niego. Chciało by się rzec - Piłkarz Idealny. Aczkolwiek nie wspomniałem o jeszcze jednym, a istotnym szczególe... Renato jest już po pięćdziesiątce...
Lecz na pohybel wszelkim przeciwnościom losu, które znane jest z podrzucania ludziom belek pod nogi, nasz bohater wraz z pomocą swoich przyjaciół - podstarzałego trenera, a zarazem najlepszego kumpla - Ernesto, managera - Luca oraz paru innych mieszkańców i mieszkanek Velo - zostaje włączony do swojej pierwszej drużyny piłkarskiej już jako zawodnik wyższej rangi walczący w Serie A.
Jak widać marzenie Renato aby grać w klubie na poziomie powoli zaczęło się spełniać, ale kto by pomyślał, że jego szacunek i miłość do piłki nożnej zaprowadzi go w świat, o istnieniu którego nawet nie podejrzewał... Świata naszych czasów, gdzie rządzi PIENIĄDZ, a z nim jego kuzynostwo - korupcja i wielka polityka... 

" - Przyjaźń jest bardzo ważna, może nawet najważniejsza. Jeśli przyjaciel cierpi, to trzeba mu pomóc, bo wtedy i tylko wtedy możemy sprawdzić, ile ta przyjaźń jest warta.
- Zgadzam się panie doktorze. Ale mój przyjaciel ciarpiał na ból brzucha, i dlatego tu jesteśmy. - Ernestowi udało się przebić przez ligikę doktora.
- No tak - zgodził się doktor. - A stolec był?
- No był - odparł za kolegę Ernesto.
- Ano widzisz mój drogi. Jak stolec był, to wszystko jest dobrze. Bo stolec jest najważniejszy..."

Jak już zauważyliście, książka ta porusza dość drastyczny temat korupcji, przewijającej się pośród praktycznie każdego sławniejszego (czyt. bogatszego) klubu piłkarskiego. I nie jest to problem z księżyca wzięty, ponieważ ile razy dowodzono, że jakiś tam mecz był już od początku wygrany przez jedną drużynę, a druga ze spokojem godziła się na to, kisząc w kieszeniach kapuchę, i specjalnie doprowadzając wynik do własnej porażki. Aż się teraz boję zapytać ile razy nie dowodzono, że mecz był ustawiany, a w rzeczywistości był. Bo gdyby to wyszło na jaw to przypuszczam, że cały ten sport w pełni straciłby wartość w oczach milionów kibiców jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Kowalski piętnuje korupcję w swojej książce, wystawiając ją na światło dzienne. Przerywa milczenie, dotyczące brudnych pieniędzy w kwestii futbolu.

"Niebieska trawa" po prostu urzekła mnie. Naprawdę byłem zaciekawiony dalszymi losami naszego głównego bohatera, przeżywając jego wzloty i upadki razem z nim. I mimo, że końcówka była w dużym stopniu przewidywalna to jednak wywołała u mnie ten delikatny uśmieszek radości na zewnątrz, a tego ogromnego pyziastego zaciesza wewnątrz :).

Biorąc siebie za przykład (nie no teraz to nieźle pojechałeś po bandzie ze swoją skromnością!) mogę stwierdzić, iż "Niebieska trawa" nie jest przeznaczona jedynie dla wielkich fanów piłki nożnej, którzy dosłownie żyją tym sportem, ale także dla osób, niespecjalnie obytych w temacie football'u oraz których zwyczajnie gó*wno obchodzi to, jaka drużyna zwyciężyła w danym meczu, gdyż ta książka jest w stanie porwać każdego czytelnika. Ludzie, ona mi się podobała... MI!!! A to już coś znaczy ;).
Panie Tedzie (btw. "Ted Kowalski" - dziwne zestawienie ;p), dziękuję za mile spędzony czas na boisku... na murawie niebieskiej trawy ;). Polecam serdecznie jeszcze raz!


"Wiesz, ludzie wyjątkowi mają to coś, czego nie mają inni. I tacy ludzie często nie znajdują zrozumienia. Na przykład był pewien malarz pod koniec dziewiętnastego wieku, który dostrzegł, że trawa jest niebieska...
- Jak to trawa jest niebieska? - zdziwił się Ernesto.
- No tak, przy pewnym oświetleniu trawa jest niebieska. I ten malarz postanowił namalować to, co dostrzegł. Wielu się z niego śmiało, on jednak się nie zraził, znalazł galerię, która to dzieło wystawiła, a później za jego obrazy płacono fortunę. Chcę ci powiedzieć, że ludzie wyjątkowi, którzy widzą, że trawa jest niebieska, muszą poddać się próbie i jej sprostować..."

POZDRAWIAM :)!

P.S.: Jbc. te miniaturki postów na stronie głównej "Melon dotcom" są na razie w fazie remontu (że też zachciało mi się podłużnych zdjęć :D), więc to nie jest wina Waszych komputerów, że są mówiąc krótko... porozciągane i powyginane na wszystkie strony świata ;). Niedługo postaram się coś z tym zrobić... lecz obawiam się niestety, że będę musiał wstawiać ich całkiem nowe fotki, dlatego teraz nazbierało mi się kupę roboty ;p. Please, forgive me za moją niesystematyczność na blogach :)!

34 komentarze:

  1. Na książce o piłce nożnej nie dam się namówić. Wiem, że Ty nie przepadasz za tym sportem, a powieść Ci się podobała, ale ja czuję wewnętrzny sprzeciw przed tą powieścią :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, spoko nie namawiam... ale to może się zmienić :D.
      Jednak, jeśli to nie jest Twoja tematyka to się nie obrażę :P.

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że to właśnie temat korupcji przyciągnął cię do tej książki ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze!? To okładka :D.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  3. to zdecydowanie nie moja tematyka, ale może polecę ją tacie?? jako fan piłki nożnej...ja sama też za nią nie przepadam, ale byłam na kilku meczach na żywo i jest o niebo lepiej...w telewizji tłum Cie nie porywa;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie sprzeciwiam, polecaj komu tylko chcesz :D.
      No właśnie przed telewizorem może porwać mnie jedynie tata, klnący podczas straconej piłki przez Polaków :p.

      Pozdr.

      Usuń
    2. top fakt...teraz chyba w piątek co?? a tak poza tym to się trochę poskarżę na Ciebie w powietrze;P nie byłeś u mnie na poście Ręka Mistrza Kinga;P więc zapraszam;PP

      Usuń
    3. A wiesz, że nawet nie wiem ;P. Dowiem się już w trakcie ;D.
      Nie wiem jak to się stało, że nie skomentowałem, ale już naprawiłem ten niewybaczalny błąd, mea culpa ;p!

      Usuń
    4. ależ nie chodzi o sam komentarz tylko o Twoją opinię na wagę złota;) a tak poza tym to wiem, iż ciężki jest los ucznia;))

      Usuń
    5. A no tak, zapomniałem, że moje opinie przelicza się na takie kruszce :D.

      Usuń
  4. Podobnie jak Ty nie lubię piłki nożnej, każdą inną dziedzinę sportu sobie chwale, ale piłki nożnej, nie, absolutnie nie! Temat korupcji też mi się przejadł, dlatego nie mam zacięcia do tej książki, chociaż kto wie co mi się odwidzi.
    Walczysz zacięcie z szatami bloga, brawo, przy okazji powodzenia, bo co jak co ale grzebanie w HTML i ustawieniach to dla mnie droga przez mękę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antyfani piłki nożnej - łączmy się :D!
      No walczę walczę, ale jak na razie jest to w głównej mierze walka z wiatrakami metodą prób i błędów :P.

      Usuń
  5. To nie moja tematyka. Już nawet nie chodzi o piłkę nożną, ale korupcja też nie należy do moich ulubionych tematów.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, dosyć ciężki temat :).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Recenzja świetna, ale lektura nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś dla mnie - trochę piłkarskiego bagna w które z przyjemnością dam się Kowalskiemu wciągnąć. Może być całkiem ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że myślałem tylko o Tobie, gdy pisałem tę recenzję... tzn. nie zrozum mnie źle, nie myślałem o Tobie w sensie, że myślę o Tobie :D, ale w sensie, że komu mogłaby się spodobać ta książka... a że Ty jesteś fanem futbolu to myśli same do mnie przyszły :D.

      Usuń
  8. Ludzie! Futbol jest tutaj tłem dla poważniejszych tematów! Nie trzeba być fanem piłki nożnej, by wciągnąć się w te lekturę. Polecam ja i dałabym jej 6 melonów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja przecież napisałem, że nie trzeba być fanem piłki nożnej, żeby ta książka wciągnęła :).
      Całkowitym tłem to może nie, ale Futbol, odgrywał tutaj ważną rolę :).
      Mam nadzieję Anonimie, że nie jesteś Tedem Kowalskim, reklamującym swoją książkę w internecie :D. Nie no żartuję ;p.

      Usuń
  9. Mimo wszystko jednak nie sięgnę, jeśli byłaby to książka z siatkówką w tle to mogłabym przeczytać, ale tak. Mnie ten sporo nie kręci. Wiem, że Tobie się spodobała, mimo takich oporów, które mam teraz, ale ja zostanę przy fantastyce. ;)

    Pozdrawiam serdecznie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardziej wolę siatkę od nogi ;p. Jako, że ręce mam sprawniejsze, aniżeli drewniane nogi :D.
      Spoczko, fantastyka też dla ludzi ;p.

      Pozdrawiam :*!

      Usuń
  10. Nawet nie słyszałam o takim tytule ani autorze. Jak Ty wyszukujesz takie książki? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Novae Res podrzuca mi informacje o takich książkach :D. I cieszę się, że trafiłem właśnie na Niebieską trawę :).

      Usuń
  11. Melonie Ty i taka książka? Hm. Jestem zaskoczona. Ale i raczej nie przeczytam, sorrki. Swoją drogą zbyt rzadko tu jesteś i żądam przeprosin. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, nie ;p?
      Ale nie obrażę się ;). Też bym się nie skusił, gdybym był kimś, kto jeszcze nie poznał tej książki ;p.

      No wiem, wiem, ale czasu mam tyle co kot napłakał ;D. Masz kota, więc wiesz ile Twój kot płacze :P. Ale przepraszam :*!

      Usuń
  12. Oo. Super, że są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy nie poszaleli na punkcie piłki nożnej. Zdziwiłam się bardzo, aż 5,5 melona!? (Nawiasem mówiąc pomysłowa taka skala oceniania melonami). Wnioskuję, że „Niebieska trawa” bardzo, ale to bardzo Ci się spodobała, widać to po recenzji i już wspomnianej ocenie. No cóż, może i ja przeczytam jak gdzieś mi się rzuci w oczy. (?) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka :D! Piłka nożna jest o du*ę potłuc ;).
      Dziękuję, a wysoka, bo po pierwsze... książka dobra, więc i ocena dobra... a po drugie... chyba mam nieco zawyżoną punktację ;P.

      Usuń
  13. Ja akurat piłki nożnej NIE CIERPIĘ totalnie. W recenzji jesteś przekonujący ale ja akurat takiego tematu bym nie przetrawiła.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeej, to tak samo jak ja :P!
      Ale spoczko, nie obrażę się ;D.

      Pozdr.

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com