29 sierpnia 2013

Melonowa mieszanka recenzyjna #1

Pozwalam Wam na wszelakie formy potępiania mnie za to, że już od jakiegoś czasu nie odwiedzałem Waszych przepięknych blogów, jednak mam parę słów usprawiedliwienia...
Primo uno - nieustające remonty na blogu...
Duo, duo - przygotowuję coś, o czym niedawno wspominałem i właśnie to zjada mi najwięcej wolnego czasu...
Fri, tki - zbliżająca się wielkimi krokami szkoła... ku*wa, dlaczego teraz!?

Tak, więc przepraszam Was bardzo serdecznie za to oraz obiecuję, że postaram się uporać z tym cosiem przed wrześniem, ale nic już nie mówię, żeby nie zapeszyć :). Powtórzę, że "obiecuję postarać się", a nie, że na pewno uporam się z tym :D. Melon - mistrz wykrętów :).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Witajcie :)!

Postanowiłem dzisiaj dodać takiego posta z kilkoma opiniami na temat kilku książek, a nie pojedynczych tytułów z paru powodów...

Pierwszym i najważniejszym z nich jest to, że po prostu nie opłaca mi się opisywać każdej z nich w oddzielnych recenzjach, gdyż jak sądzę lwią część ów recenzji zajęłoby melonowe lanie wody, a nie przypuszczam, żeby ktokolwiek (KTOKOLWIEK) był "za" bezsensowną paplaniną i to jeszcze w moim wykonaniu...

Drugi powód dotyczy tego, iż sporo tytułów (no dobra, trochę), przeczytanych w niedalekiej przeszłości ominąłem i ich nie zrecenzowałem, ponieważ nie pozwalał mi na to czas... Mówiąc krótko czytałem książki za szybko, nie nadążając za pisaniem mojej subiektywnej opinii o nich i parę pozycji "zaginęło w akcji", jak również zostały zdominowane przez inne teksty...

I w końcu trzecim powodem jest sprawdzenie (jesteście moimi królikami doświadczalnymi <śmiech zła>) czy takie mixy 3 w 1 w ogóle mają jakikolwiek sens w moim wykonaniu. Jednak od razu tłumaczę, że zwykłe, czyli pojedyncze recenzje będą publikowane tak jak były do tej pory... Nie, że od teraz Melon ma kaprys i zamieszcza same skrótowe opinie o książkach... co to, to nie :)!

No... to jak już wyjaśniliśmy sobie co nieco ("co nieco" kuźwa, wstęp dłuższy od samych recenzji) to serdecznie zapraszam Was do dalszej lektury tegoż posta :)!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"13 ran" - zbiór opowiadań (różni autorzy)


"13 ran" jest już trzecim tematycznym zbiorem opowiadań po "11 cięciach" oraz "15 bliznach". Swoją premierę miał gdzieś w okolicach 30 października 2012 roku i dokładnie w tym okresie nabyłem go drogą kupna... wiem, że byłem i nadal jestem idiotą, że nie zrecenzowałem tego od razu po przeczytaniu. Wtedy byłaby recenzja nowości, a teraz jest "recenzja" starocia (ok, ok, młodego starocia :D). Lecz musicie mi wybaczyć, jako że nie grzeszę inteligencją :d.

"Wyglądacie na szczęśliwą parę. Całuski, papuski, cukiereczki i ciasteczka. Śniadanie do łóżka, róża w zębach, truskawki, szampan i białe puchate szlafroki. Słodko, aż do wyrzygania. Różowy miłosny kicz zalewany różowym lukrem..."

"13 ran" to zbiorek 13 opowiadań spod znaku ogólnie pojętej grozy. Autorami ów powiastek są różni pisarze z całego świata. Oczywiście główną rolę odgrywają w nim nasi rodzimi twórcy, przykładowo: Robert Cichowlas (jeden z głównych promotorów przedsięwzięcia jakim była publikacja tego zbioru), Kazimierz Kyrcz Jr, czy też mój ulubiony Stefan Darda :). Jednak zagraniczni również nie dadzą sobie w kaszę dmuchać i mogą pochwalić się sporym zapasem twórczości. Graham Masterton, Jack Ketchum - według Stephena Kinga najstraszniejszy człowiek w Ameryce, Edward Lee i wiele, wiele więcej. To właśnie ich znakomite teksty możemy przeczytać w trzynastce.
Nie ukrywam, że najbardziej przypadło mi do gustu opowiadanie "Pan Kadłubek" z bardzo prostego powodu... Strach? Jest. Obrzydliwość? Jest. Napięcie? Jest. Świetnie zarysowana fabuł(k)a? Jest. No i czegoż chcieć więcej :)? Powiem, że musiałem odkładać co jakiś czas tę książkę by na chwilę ochłonąć z wrażeń, jakie zafundowało mi ta opowiastka, naprawdę. Co jak co, mnie trudno obrzydzić, aczkolwiek Lee dokonał niemożliwego ;).

Co do reszty opowiadań to muszę powiedzieć, że są nad wyraz różnorakie i o dziwo nie zawsze wiejące grozą, jakby się zdawało... Znaleźć tu możemy skrajną brutalność, gdzie krew sika pod niewyobrażalnym ciśnieniem, zaskoczenie, wywołujące u czytelnika zaczątki zawału serca, ale także zdziwienie, przez które nad głowami czytelników pojawiają się wielkie i świecące znaki zapytania.
Nie mogę polecić tego zbioru określonej grupie czytelników, gdyż sama książka nie jest głębiej określona, więc serdecznie polecam "13 ran" osobom, liczącym na dobre krótkie formy treści, skrywających w sobie wiele czynników, z których groza ma najwięcej do powiedzenia...



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"Być dyrektorem szkoły" - Anna Lidia Brzywca


!!!WAŻNE!!!
"Być dyrektorem szkoły" dotyczy posady dyrektora GIMNAZJUM!

"Być dyrektorem szkoły. Poradnik dla tych, którzy nie wiedzą w co ręce włożyć" jak sama nazwa wskazuje jest poradnikiem, a jak wiadomo poradniki przeznaczone są dla określonej niezaradnej grupy społeczeństwa, które, mówiąc pokrótce, szukają porady we wszelakich zatrważających ich sprawach. Tutaj grupą docelową są wszyscy marzący o posadzie idealnego dyrektora szkoły. Jeśli pragniesz być bądź jesteś już od krótkiego czasu dyrektorem szkoły to ten poradnik jest stworzony właśnie dla Ciebie! Znajdziesz w nim wiele niezmiernie potrzebnych porad, wskazówek, ściągawek oraz materiałów dydaktycznych dla osób takich jak Ty, którzy widzą swoją świetlaną przyszłość w jakiejkolwiek placówce edukacyjnej jako jej głównodowodzącego!
Sądzę, że "Być dyrektorem..." jest znakomitą pozycją dla osób zainteresowanych w temacie "dyrektorowania". Jeżeli jeszcze nie radzisz sobie za dobrze w funkcji najważniejszej jednostki w szkole, tudzież chciałbyś bliżej zaznajomić się z tym zawodem od osoby od ponad dwudziestu lat obytej w temacie Pani Anny Lidii Brzywcy to serdecznie polecam Ci tę książkę jako dobrego pomocnika w Twoim życiu zawodowym.

Na deser dodam, że w książce jest dosyć znaczna ilość ankiet w szczególności przeznaczonych dla uczniów, na parę pytań których pozwoliłem sobie odpowiedzieć... Pytania były mniej więcej takie:
"Czy czujesz się w szkole bezpiecznie?" - no jasne, że nie, przecież wszędzie czają się wredne sprzątaczki, które śledzą każdy Twój ruch.
"Czy w czasie wakacji proponowano Ci: papierosy, alkohol, narkotyki?" - Nie, skądże... Nigdy w życiu... Nie, no jak... No chyba śnisz... Nie ma mowy :D.
"Czy chętnie chodzisz do szkoły?" - Niech no się zastanowię, hmm... Sądzę, że NIE! NIECHĘTNIE!
"Czy znasz prawa ucznia?" - to uczniowie mają w ogóle jakieś prawa :P? No proszę, cóż za niespodzianka, myślałem, że mamy tylko obowiązki :).
"Czy nauczyciele według Ciebie zadają: zbyt dużo / średnio / zbyt mało?" - ku*wa, ciekawe czy ktoś kiedyś zaznaczył "zbyt mało" :D.
Czyli jak widzicie frajdy było niemało podczas czytania :).


"Gonitwa
Za czym tak biegnę,
Po co tak gnam?
Wciąż się spieszę,
Jeszcze to, tamto jeszcze,
I tak co dnia.
Pędzę na oślep,
Brak mi już tchu.
Na pewno nie zdążę,
To było na wczoraj,
Już jest za późno,
Muszę to zrobić.
Czas ucieka,
A tyle spraw mam..."

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"Rudy. Prawo do życia" - Jack Ketchum


Miałem recenzować tę książkę w normalnej pojedynczej recenzji, ale nie wiedzieć czemu nie mogłem zebrać się w sobie i jej napisać, dlatego zdecydowałem się na jej skróconą opinię.

"Rudy. Prawo do życia" składa się z jednej głównej powieści "Rudy" oraz jednej minipowieści "Prawo do życia". Obie z nich miały już swoją oryginalną premierę (a Ameryce) dość dawno, jednak wydawnictwo Papierowy Księżyc dopiero teraz postanowiło opublikować je w przetłumaczeniu na polski.

"Rudy" opowiada historię Averego Ludlow'a, osamotnionego mężczyzny w podeszłym wieku. Główny bohater większą część swojej licznej rodziny stracił przez wypadek, a reszta utrzymuje z nim nikły, bądź w ogóle nie utrzymuje z nim kontaktu. Jedynym masłem na kukurydzę... tzn. miodem na serce staruszka jest jego wierny i równie podstarzały kompan - pies Rudy.
Pewnego razu, gdy Pan i jego pupil wyruszyli na wyprawę na ryby, spotkało ich trzech, wydawałoby się przyjaznych, nastolatków. Jeden z nich jednak nie mogąc wyłudzić od Ludlow'a pieniędzy postanawia ukazać światu swoją "porywczość" i jednym celnym strzałem z broni przepoławia pysk Rudego, uśmiercając go przy tym...
Odtąd w niewielkim miasteczku, gdzie rozgrywa się akcja książki, nic już nie będzie takie samo... Brak jakiejkolwiek pomocy ze strony władz zmusi Averego Ludlow'a do drastyczności... do sprawiedliwości...

"Próbowałeś kiedyś zwierzęcej krwi? Smakuje tak samo jak nasza. Czemu więc ludzka ma być cenniejsza od psiej? Lepsza? Na pewno nie według psów..."

Minipowieść "Prawo do życia" jest znacznie brutalniejsza od "Rudego" i pełno w niej opisów, od których nawet mi wychodziły na wierzch gałki oczne.
Fanatyczni przeciwnicy aborcji, mroczna piwnica, skuta i bezbronna ofiara oraz okrutni oprawcy, skłonni do najdzikszych i najkrwawszych tortur... to skrócony opis fabuły tego utworu. Tutaj nie ma przyjemnych momentów. Czytając to dosłownie czujemy wszystkie emocje ofiary i chcąc, nie chcąc wczuwamy się w jej rolę... Polecam jedynie czytelnikom o mocnych nerwach i przynajmniej w pewnym stopniu odporni na ludzką krzywdę... nieważne, że jedynie w wyobraźni autora...

Z całego serca polecam tę książkę wszystkim fanom twórczości Ketchum'a, jak i czytelnikom poszukującym w powieściach ostrej grozy, przemieszanej z hektolitrami krwi w stosunku 1:1. Jednak osoby, lubujące się w utworach z przesłaniem, po lekturze tej pozycji na pewno także nie będą zawiedzeni :)!


POZDRAWIAM!

P.S.: No nie wierzę... muszę się czymś Wam pochwalić, bo inaczej nie zdzierżę :P...
Pamiętacie może moją recenzję "Kalejdoskopu" autorstwa Piotra Szymonowicza, którą znaleźć możecie pod tym linkiem!? Jeśli tak to zapewne kojarzycie jak z pewnych powodów porównałem ów książkę do "Małego Księcia" :)!? Dzisiaj znalazłem TO! Jeżeli wierzyć portalowi wydaje kropka pl to ulubioną książką Pana Piotra jest właśnie "Mały Książę" :D! Przypadek :P? Wiem, że sądzicie, iż mam nienormalną podnietę, ale ja się cieszę i dziwię za razem, że mentalnie odczytałem to przesłanie oraz zainspirowanie znakomitym utworem Antoine de Saint-Exupéry'ego :D. Moja samoocena podskoczyła o jakieś 100% :).
No... to by było na tyle z melonowej samochwały, a teraz jeszcze raz Was serdecznie pozdrawiam :*!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Na zakończenie tego strasznie przydługiego pościcha ukazuję Wam krótki filmik na chwilę relaksu z trailerem książki "Dziewczyna w stalowym gorsecie", która ukaże się już niedługo, bo 30 sierpnia, nakładem wydawnictwa Fabryka Słów...

14 komentarzy:

  1. Właśnie się tak zastanawiałam, czy jeszcze żyjesz. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, już nie wiedziałaś czy rozpaczać, czy nie :P?

      Usuń
  2. Trochę Cię nie było, ale widzę, że nie próżnujesz. Pozycje bardzo różnorodne. Szczególnie "Jak być dyrektorem szkoły", chyba trochę nie Twoje klimaty, ale pytania ankietowe dobre. ;) Za horrory i inne straszne książki się nie zabieram. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę :).
      Oczywiście, że nie moje klimaty, bo nie chcę nigdy mieć nic wspólnego z dyrektorstwem ;p. Jednak to była książka do recenzji, więc... przeczytać trzeba :D.
      Szkoda, może kiedyś wreszcie się skusisz :).

      Usuń
  3. O, Melonie jesteś!:) Ketchuma mi oddaj i będę happy. Podać adres do wysyłki? :P:D;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Dotrwałam do końca;DDPP
      2. Ja także dokonałam kilku zmian na blogu i przypominam natrętnie o Wyzwaniu u mnie
      3. 13-ran - lubię takie zbiory opowiadań, a Mastertona w szczególności, ale o E. Lee - nie słyszałam i zanotowałam, iż trzeba się przyjrzeć temu Panu;))
      4. "Być dyrektorem szkoły"...skąd Ci tak książka wpadła w ręce?? to osobiście nie w moim guście;)
      5. Ketchum - jakby to powiedziała Basia "oł je!" :DD xxx dla Basi. Rudy polecała Ewa Książkówka, a ja osobiście jestem strasznie ciekawa tego autora, bo uwielbiam książki grozy;DD
      6. A chwal się chwal - ja pocieszę się z Tobą
      7. Taka forma mi nie przeszkadza, ale tekst wcale nie wyszedł nawet średnio krótki;DDD
      xxx
      pozdrawiam;))

      Usuń
    2. @Basiu jestem, jestem :P. Jak chcesz możesz podać, wtedy będę miał adresata więcej do pisania listów z groźbami :D.

      @Marto:
      1. Miło mi :D!
      2. No właśnie zdążyłem już zauważyć, jest pięknie :)! Ale u mnie jeszcze remont trwa :D.
      3. Serdecznie polecam Ci Lee! Jeżeli lubisz obrzydliwości to on jest moim numerem jeden :P!
      4. Od wydawnictwa do recenzji ;).
      5. Zdecydowanie więcej grozy było w Prawie do życie, aniżeli w Rudym, lecz jeśli będziesz czytała jedno to drugie masz już pod ręką :P.
      6. Chwalipięctwo to moje drugie "ja" :).
      7. Cieszę się :)! No właśnie coś się chyba rozpisałem :D.

      Również pozdrawiam :*!

      Usuń
  4. Hahaha wredne sprzątaczki śledzące każdy twój ruch ;D

    A 13 ran wygląda całkiem ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest takich na pęczki :).

      Ciekawie, owszem, ale 11 cięć i 15 blizn mają lepsze okładki :P. Ta jest taka cartoonowa :D.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. I teraz nie wiem czy się uśmiechnąć, czy zapytać Cię o adres do wysyłki, skoro ją wybierasz :D.

      Usuń
  6. "Czy w czasie wakacji proponowano Ci: papierosy, alkohol, narkotyki?" - cholera, tyle się mówi o tych wszystkich złych ludziach którzy to proponują, a jak przychodzi co do czego to i tak trzeba sobie kupować samemu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie, po przeczytaniu Dziewczyny z sąsiedztwa, od Ketchuma zdecydowanie odpoczywam. Na długi czas. Tak sądzę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com