18 lipca 2013

"World War Z" - Max Brooks

"World War Z", czyli trzecia wojna światowa... tym razem z zombie...


OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Najpierw w Chinach pojawia się pacjent "zero zarażony dziwną i nieznaną chorobą, która powoduje niespotykaną dotąd degenerację ciała i późniejszą reanimację zwłok. Wkrótce z całego świata zaczynają napływać kolejne doniesienia o podobnych przypadkach. Rządy wielu państwa ignorują zagrożenie i skrywają prawdę przed obywatelami. A ta jest szokująca - po całym globie z prędkością błyskawicy rozprzestrzenia się śmiertelny wirus zmieniający ludzi w żywe trupy żądne krwi...

Tak zaczęła się pandemia, którą przetrwali nieliczni. Swiat po globalnej hekatombie stał się budzącym grozę i brutalnym miejscem pozbawionym zasad, gdzie można liczyć tylko na siebie. Dzięki Maxowi Brooksowi poznajemy historię z pierwszej ręki, o których dotychczas milczały raporty wojenne..."


Gdy po raz pierwszy mignął mi przed oczami zwiastun ekranizacji książki "World War Z" o tym samym tytule, powiedziałem sobie, że nie spocznę póki nie przeczytam tego bestsellerowego pierwowzoru autorstwa Maxa Brooksa.
Jak widać los mi sprzyjał i dzięki temu mogę dzisiaj zrecenzować dla Was tę znakomitą pozycję :).
A zatem zapraszam...

Wyobraźcie sobie świat dokładnie taki jak nasz. Świat, w którym pewnego dnia dochodzi do dość dziwnego incydentu - pojawienia się osobliwego pacjenta "zero" w Chinach. Ów pacjent, który ongiś był młodym chłopcem zmienił się nie do poznania w krwiożerczą bestię, zdolną do mordu wszystkiego co się rusza...
Od tej pory nic nie będzie takie jak dawniej...
Zarażonych osób pojawia się coraz więcej i więcej... Świat ogarnia niekończąca się panika... Zaki (właśnie ci zarażeni), czy jak kto woli "zombie", stopniowo przejmują kontrolę nad naszą planetą... powoli, ale skutecznie obracając w niwecz rasę ludzką...

Lecz w jaki sposób żywe trupy zdołały podbić świat!? Jak potoczą się losy ludzkości!? I wreszcie czy człowiek zdoła zatrzymać, nadciągającą wielkimi krokami, wojnę totalną!?

Odpowiedzi na te i wiele innych pytań szukajcie w lekturze tegoż utworu, w którym gwarantuję, że się zakochacie jak i ja się zakochałem :D.

"Nie wiem, czy wielkie czasy tworzą wielkich ludzi, ale w ich unicestwianiu są naprawdę doskonałe..."

Źródło zdjęcia autora: LINK


Tak pokrótce prezentuje się fabuła "World War Z". Jednak pierwszą i najważniejszą rzeczą jest to, że ta książka nie jest taką typową powieścią z wszechobecnym i wszechwiedzącym narratorem, opowiadającym całą historię niemalże jednym tchem... A mianowicie jest to reportaż przepełniony wywiadami przeprowadzonymi z ogromną liczbą osób (świadków i uczestników Wielkiej Wojny Zombie) w najróżniejszych zakątkach świata. Od Australii, przez Indie, Izrael, a nawet Czechy, po Grenlandię i Kanadę, dosłownie cały glob (niestety jak na złość autor nie zamieścił w akcji żadnego polskiego miasta :P).




I właśnie według mnie to było jedną z najciekawszych, a właściwie najciekawszą niespodzianką, na jaką natknąłem się w tej pozycji. Ta mnogość postaci oraz opowieści, widzianych z różnych punktów widzenia, sprawia to, że czytelnik w żaden sposób nie ma prawa się wynudzić podczas zagłębiania się w treść książki. Powiem szczerze, że pierwszy raz się spotykam z takim zabiegiem i stwierdzam, iż jest to bardzo ciekawy powiew świeżości na rynku :).

"To natura wojny prowadzonej przez ludzi: obie strony próbują się zepchnąć nawzajem poza granicę odporności i choćbyśmy nie wiem ile bredzili o wojnie totalnej, zawsze gdzieś jest kres wytrzymałości. Chyba że przeciwnikiem jest zombie..."

Co do samej fabuły to Max Brooks niezaprzeczalnie zasługuje na moje niekończące się pokłony. On przemyślał wszystko... dosłownie WSZYSTKO! Każdą nawet najmniejszą pierdółkę dopiął na ostatni guzik. Logika żywych trupów, sposoby ochrony i obrony przed umarlakami, techniki mordowania przez zombie to dla niego betka. Za to należy mu się ogromny plus :)!

Jednak wśród tych wszystkich plusów tejże powieści znalazłem jednego minusa, przez którego na nieszczęście musiałem odjąć te symboliczne pół punktu z pełnej punktacji. Mam tutaj na myśli występowanie zbyt dużej ilości (jak ja to nazywam) "ciężkich słów". Ale co to są te "ciężkie słowa", zapytacie? W przypadku "World War Z" są to między innymi nazwy firm czy organizacji, jakiś tajnych bądź wręcz przeciwnie projektów i planów oraz nazwy wszelkiej maści broni, jak również przyrządów. Czyli mówiąc krótko - za dużo mądrych słów :P. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Zapewne kiedyś zdarzyło Wam się zetknąć z literaturą przepełnioną wyrazami, do zrozumienia których wymagało się posiadania większej inteligencji, przez co komfort i prędkość czytania znacznie spadał (oczywiście, nie to, żebym był mniej inteligentny :D). Owszem, wiem, że recenzowana przeze mnie książka jest w pewnym stopniu reportażem, a tam od groma jest tego typu słów, lecz tutaj w pewnych momentach był ich po prostu przesyt :).
Tylko nie weźcie tego za to, iż "World War Z" jest książką dla wybitnych myślicieli, czy coś w tym stylu, gdyż tak nie jest w żadnym wypadku :p. Jedynie stwierdzam, że ten "problem" był zauważalny, jednak nie aż w tak wysokim stopniu, żeby od razu rzygać za okno :).

"(...)Czasem kłamstwo nie jest złe. To znaczy, kłamstwo samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre. Jest jak ogień: może ogrzać, ale może spalić - zależy od sposobu użycia..."

Podsumowując...
Bestsellerowy utwór "World War Z" autorstwa Pana Maxa Brooksa mogę serdecznie polecić wszystkim bez wyjątku! Jest to książka, w której akcja rozkręca się już od pierwszych stron, pobudzając w czytelniku coraz to większe emocje.
Przemyślana fabuła, wartka akcja, świetnie wykreowani bohaterowie, przerażenie momentami zatrzymujące akcję serca - to wszystko dobitnie opisuje tę pozycję. Jeszcze raz go Wam serdecznie polecam :)!


"To był strach, po prostu przerażający, wszechogarniający strach, i nie trzeba być Sun-Pieprzonym-Tzu, żeby zrozumieć, że na wojnie nie chodzi o to, aby przeciwnika zabić lub choćby zranić. Celem prowadzenia wojny jest przerazić tego drugiego skurwysyna tak, żeby mu się odechciało wojować. Złamać ducha, o to chodziło każdej zwycięskiej armii od czasu dzikusów z twarzami malowanymi w barwy plemienne..."

POZDRAWIAM :)!

54 komentarze:

  1. Tak, "World War Z" to kawał porządnej zombie-literatury :)
    Ja teraz czekam na wznowienie podręcznika "Zombie Survival" tegoż autora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mnie też ciekawi ten survival :P. To może być nawet bardziej bestsellerowe od "World War Z" :).

      Usuń
  2. Zombie, zombie, zombie... <3 Filmu jeszcze nie widziałam, ale zapowiada się interesująco, o literackim pierwowzorze już nie wspominając... wartka akcja to coś, na co zwracam największą uwagę (przynajmniej zazwyczaj), dlatego jestem prawie pewna, że i mi bardzo się ta książka spodoba :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić Ci tę pozycję ;3!

      Ale najpierw przeczytaj książkę a dopiero film :).

      Usuń
  3. Znowu zombie? Ostatnio często się panoszą na blogach. ;) W pierwszej kolejności chciałam się zabrać za Zombiefilię, bo te opowiadania czekają już jakiś czas, a potem kto wie, może skuszę się na powyższą lekturę. Dopiero teraz zauważyłam tę melonową skalę ocen, podoba mi się. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To źle :P? Według mnie to lepsze niż jakiekolwiek romansidła czy coś w tym stylu :).
      Ja przeczytam tylko opowiadanie Pauliny, bo na resztę nie chcę tracić kasy za ksero :D.

      Dziękuję :*!

      Usuń
  4. Melon dorwał "głośną" książkę! :) Mnie tam na zabój do niej nie ciągnie, ale jakby mi ktoś siłą wciskał to na pewno bym przeczytała. ;) Hehe...5,5 melona! ;) Jestem zachwycona zobrazowaniem oceny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem więcej... nawet parę razy już dorwałem się do tych "głośniejszych" pozycji :P.
      Cieszę się niezmiernie, że melonowa skala Ci się spodobała :)!

      Usuń
  5. Czy dobrze kojarzę, że to będzie ten film z Bradem Pittem? Jak tak, to nie musisz mnie wcale przekonywać:) Pitt zrobił to za Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie kojarzysz :).
      No wiesz co? Wierzysz bardziej jakiemuś podrzędnemu aktorzynie, a nie chcesz zaufać znanemu na cały świat Melonie ;p? Wstydź się ;)!

      Usuń
    2. Melon co Ty wiesz o życiu przeciętnej 30-latki, hm? :D Och jak ja za nim kiedyś szalałam:) Mąż już ściąga film. Ach! :P

      Usuń
    3. Hmmm... o życiu trzydziestki wiem niewiele, ale o życiu osiemnastki (czyli Twoim) wiem dość dużo :).
      Wiem, że prawię komplementy warte (a właściwie nie warte) funta kłaków, ale taki już jestem ;D.

      Przyjmijmy, że nie przeczytałem słowa "ściąga" :p. Wiesz, tutaj internet ma uszy :D.

      Usuń
    4. I chyba wykrakałeś, bo jest tak badziewna kopia, że... muszę poczekać :D W sumie mam tyle lat na ile się czuję, prawda? Jejku, ale nająć 14 to ciężko mi będzie kupić piwo!

      Usuń
    5. Hahaha, kra kra kra, polecam się na przyszłe rujnowanie nadziei :D.

      Weź, Ty pijesz piwo? Basiu, nie spodziewałem się :D. Nie no żartuję ;).

      Usuń
    6. No właśnie już nie piję, chyba, że na sylwestra. Jestem mało imprezowa - ale tak wyszalałam się w LO i na studiach, że już mi się przejadło, tzn.: przepiło :D Jak jest okazja, to i owszem, ale bardzo rzadko, aż mi się czasami tęskni za taką niezłą popijawą, zrobilibyśmy karaoke, po kilku głębszych nic nie byłoby dla mnie straszne i mogłabym śpieeeeeeeewać :P hihi

      Usuń
    7. Na studiach rozumiem, ale żeby aż tak pić w liceum... to znaczy coś tam oczywiście można, ale w takim stopniu :P? Ucz mnie Mistrzu :D!

      Ja najczęściej nie muszę pić, żebym stał się bardziej rozluźniony... chcąc nie chcą cały czas taki jestem :D. Kiedyś na wycieczce widziałem chodzące mrówki po suficie, a wtedy NIC nie piłem O_o. Takie odpały mam co najmniej raz w tygodniu ;p.

      Usuń
    8. Właśnie w LO miałam większe przegięcie, na studiach to już porządniałam porównując do liceum. Jak masz zgraną klasę pijaków, to jest to bardzo łatwe, uwierz mi :D

      Usuń
    9. Koszalin tak szaleje? Basia Basi...cgoć jak mnie pierwszy raz kuzynka uczyła pić to w 8 klasie - spirytus z plastiku - widziałam szczypawice chodzące po mnie...potem moja 18-ka na której się zatrułam wódką i od tamtej pory czyli już 10 lat nie piję w ogóle wódki...czasem piwo, szampana albo wino, ale nadal mam wstręt;P a co do książki to jak przeczytam bo mam pożyczoną od brata to dam znać co o niej myślę, a co do filmu, to lubię Pitta, ale nie wiem jak będzie wyglądał z nim film o zombie;PP

      Usuń
    10. No moja klasa nie jest typową klasą do chlania, ale swoje wypiją, nie mogę zaprzeczyć :P.

      Hahaha, jakie ja historię poznaję ;). Ale, żeby tak od razu spirytus :D?!
      Podziwiam Twoją wytrzymałość Marta ;P.

      Książkę czytaj szybciutko i recenzuj ;3!

      Usuń
    11. jest 8 w kolejce więc pewnie około miesiąca...patrząc na to że wakacje...
      więcej go nie ruszę to czyste świństwo! a tak to jest jak się słucha starszych;p którzy sprowadzają Cię na złą drogę...;p
      ale teraz jestem już grzeczna...;D

      Usuń
    12. Oj tam, oj tam, ja i tak już dawno jestem hen, hen daleko, prawie u kresu złej drogi ;D.
      Nie zaprzeczam :P.

      Usuń
    13. Marta też łyknęłam spory chlust spirytusu - myślałam, że ro wódka:P Myślałam, że ducha wyzionę. Rura paliła przy każdym oddechu, brrrr

      Usuń
    14. Teraz jestem porządną... nastolatką;D

      Usuń
    15. Hahaha, Boziu, ale demoralizatorki u mnie zagościły ;P.
      Ale pomijając, to chciałaś łyknąć spory chlust wódki, co :D? Nieładnie, nieładnie, powiem wszystko Twojemu mężowi :P.

      Domyślam się :).

      Usuń
  6. Na razie muszę przeczytać "Przegląd końca świata: Feed". A potem zobaczę, czy będę miała jeszcze siłę na kolejne zombie.
    Swoją drogą Brooks na tym zdjęciu nie wygląda na swój wiek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby "Przegląd..." Cię nie wynudził i żebyś zabrała się za kolejne zombiaki :P. Zombiaki są spoczko ;).
      Nie? To ile on ma lat... nawet nie spoglądnąłem w wikipedii :).

      Usuń
    2. Ok sprawdziłem... ma 41, ale według mnie to zdjęcie idealnie wchodzi w czterdziestkę ;).

      Usuń
    3. To się wkrótce okaże, czy są spoko. Jak na razie mam za sobą tylko "Zombiefilię" :)
      Młodziej wygląda na Twoim zdjęciu niż tym z wikipedii. Ale ja zawsze trafiam z wiekiem jak kulą w płot, więc się nie dziw :P

      Usuń
    4. Ano tak ;P. Dopiero sprawdziłem i na serio na wiki wygląda starzej :D. Tzn. na wikipedii, bez skojarzeń proszę :p. To był tylko taki skrót :).

      Usuń
    5. Wiem, domyśliłam się ;)

      Usuń
  7. O zombie jeszcze nie czytałam ani jednej książki, film który jakiś czas temu był w kinach ciekawił mnie, ale na niego nie poszłam, teraz widzę, że to, i dobrze, i źle. Myślę, że za książkę się kiedyś zabiorę, ale określonego czasu na nią nie mam. Może uda się jakoś z wymiany, nie wiem. Dobrze, ale wracając do treści, z reportażem jako środkiem przekazu treści książki też nigdy się nie spotkałam, więc może to być miła odmiana. ;)

    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reportaż jest tutaj naprawdę niezły :). A co do zombiaków to może zacznij od czegoś krótszego... chociaż sam nie wiem co Ci podrzucić, ale w sumie "Zombiefillia" jest interesująca ;3.

      Usuń
  8. No, dobrze Melonie, że też propagujesz kult zombie :d Czekałem na tę reckę i nie jestem zawiedziony. Pozycja obowiązkowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ty się cieszysz ;3.
      Obowiązkowa jak ta lala, a w szczególności dla Ciebie :P.

      Usuń
  9. Ostatnio zombiaki mają się całkiem dobrze. Czy to w kinie, czy literaturze. Może wreszcie na boczny plan zejdą te wszechobecne wampiry. Książka zapowiada się ciekawie, myślę że się skuszę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wtedy ludzkość nie dość, że znienawidzi wampiry to jeszcze zombie ;P. A wtedy na Bóg wie co by padło... może elfy :D.
      Polecam serdecznie :)!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Ach, ta książka to moje literackie marzenie i cieszę się, że nie rozczarowuje :) Reportaż z wojny z zombiakami tego jeszcze nie było :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cóż za problem, na allegro chodzą za niskie sumki :P.
      Ten reportaż jest na serio interesujący... nigdy czegoś takiego nie czytałem ;3.

      Usuń
    2. Kupienie to nie problem to racja, ale znalezienie czasu - tu już gorzej :P

      Usuń
  11. A moja książka już idzie 3 tydzień z allego i mam dość czekania :< Ciesze się, że nie kupiłem badziewia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może zgłoś to gdzieś, albo zadzwoń do sprzedawcy ;).
      No dobra, nie kupiłeś badziewia... ale jak do Ciebie nadal nie dochodzi to znaczy, że jednak nie kupiłeś (jak się orientuję kupno polega na wymianie kasy na towar, a Ty towaru nadal nie posiadasz ;p).

      Usuń
  12. Z formą reportażu w tego typu literaturze jak "World War Z" spotkałam się w powieści "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" Drew Magary'ego. Przez to wizja przyszłości autora stała się (autentycznie) przerażająco realna. Koniecznie przeczytaj jak wpadnie Ci w łapki - myślę, że mogłaby Ci się spodobać. :D
    A teraz wrócę do książki "World War Z" żeby nie poczuła się olana. :P Trzecia wojna swiatowa z...zombie? Przyznaję, że jestem zaintrygowana. :) Przeczytam na 100%. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dzięki za podsuniecie książeczki :3! Dopisuję do zeszyciku ;).

      Czytaj, czytaj, bo mimo, że jest dość długa to jednak mocno wciąga ;p.

      Usuń
  13. Z zombie aż tak zaprzyjaźniona nie jestem jak z innymi mutantami ale kto wie... ;)
    Mówisz, że fajnie, ale trochę mnie ta mnogość bohaterów martwi... Nie miałeś chwilami wrażenia, że aż za dużo tego?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o zaduffanych wampirkach typu Edward :P?
      Nie, skądże :P! Nie miałem okazji nawet na dłużej się z nimi zapoznać, więc nie było wrażenia, że ktoś mnie porzucił czy coś :D. Czytaj, naprawdę warto ;)!

      Również Cię serdecznie pozdrawiam :)!

      Usuń
  14. 5,5 melona? Nieźle. :)
    Może mężowi kiedyś kupię, na razie udaję, że nie słyszę, gdy próbuje mnie namówić na film. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, 5,5 melona to nieźle :P. A nawet świetnie :D.
      Może robi wielką różnicę :p. Niech sam sobie kupi, przecież jest już duży... po co masz tracić swoją kasę ;)?
      Idź na film i recenzuj, bo mnie jak na tę chwilę nie za bardzo pociąga ;p.

      Usuń
  15. No proszę, az tak dobrze wypada? Czyli pewnie będę musiała przeczytać, zanim obejrzę :) Zombiaki są zawsze na czasie! Az dziw, że w tym temacie można wymyślić jeszcze coś ciekawego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież, że książka na pierwszym miejscu... potem oczywiście można obejrzeć film, ale dopiero potem :D.

      Usuń
  16. Ostatnio zacofana jestem w kwestii książek, tak, tak, dziwne to skoro pracuję wśród książek, ale za licha nie wiedziałam, że filmowe WWZ jest ekranizacją, oj źle ze mną... Pal licho to, film bardzo chciałam obejrzeć, ale skok na kino nie wypalił, dlatego cieszy mnie, że kniga jest udana, bo chętnie się nad nią zawieszę, tym bardziej że tematyka całkiem pode mnie, zombiaki są słodkie ;-)

    Opis konstrukcji książki, co nieco przypomina mi "Robokalipsę", która nota bene bardzo mi się podobała, dlatego WWZ to coś dla mnie :-)

    Miłego wieczorku, upss nocy ;-)

    Ps. Masz meloniastą ocenę, normalnie rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę!? O matko, no dobra mogę zrozumieć, że o jakiejś tam beznadziejnej pozycji nie słyszałaś, ale WWZ to bestseller :P! Tak, źle z Tobą Natula :D.

      No nareszcie jakaś porządna kobieta, która się nie boi zombie, a nawet uważa je za słodkie stworzonka ;3.

      "Robokalipsa"? Hmmm, dzięki za podsuniecie książeczki :)!

      Również życzę Ci przemiłej nocy i jeszcze milszych snów ;)!

      PS: Dziękuję :*!

      Usuń
    2. Skarcenie przyjęłam i już poprawiłam się w temacie WWZ; wieści poczytałam, na książkę mam oko, co prawda w mojej bibliotece egzemplarza brak, ale uzbrajam się w cierpliwość będę czekać, zombiaki są warte mojego poświęcenia ;-)
      Baj!

      Usuń
  17. Męża poznałam dopiero na studiach, wtedy jeszcze go nie znałam:) Takie były kiedyś czasy i ja byłam głupiutka i młoda:P Ale nic mi się nie stało - popatrz jaka porządna dziewuszka ze mnie wyrosła:D:P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com