26 lipca 2013

Trawienie Melonowych Myśli #4


"Zatracanie się w światach przedstawionych"

Witam Was ponownie moi Drodzy i całuję wszystkich po kolei :)!

Miałem dzisiaj wstawić recenzję "Harrego Pottera i Komnaty Tajemnic", ale że jak zwykle nie pomyślałem wcześniej i nie zrobiłem za dnia zdjęć książki do tego mixa czterech zdjęć, którego zawsze wpierdzielam do recenzji (ale sam nie wiem dlaczego), to niestety czy stety postanowiłem dodać kolejne Trawienie tak w zamian, więc będziecie musieli znów wysłuchiwać mojego gadania od rzeczy... No chyba że ktoś nie chce i przyszedł tu tylko pośmiać się z mojej idiotycznej twarzy to proszę bardzo, żyjemy przecież w "wolnym" kraju "wolnych" ludzi. Życzę przyjemnej radochy!

Lecz powróćmy do utraconego wątku...
Tematem dzisiejszego T.M.M. będzie "Zatracanie się w światach przedstawionych".
Jak powszechnie wiadomo czytelnik (czyli poniekąd my recenzenci... tzn. Wy RECENZENCI, a ja """recenzent""") za każdym razem, gdy zabiera się za coś (nie ważne co) do czytania całkowicie się w tym zatraca i zapomina o Bożym świecie. Można nawet powiedzieć, że "wchodzi" w treść. Jednak, żeby zabić Wasze wszelakie niepoprawne domysły od razu w zarodku (jestem zabójcą O_O!!!), powiem, że nie mam teraz na myśli roztrząsania tematu jakości wykreowanych światów literackich przez pisarzy, a jedynie chodzi mi o Waszą systematykę tego, wcześniej wymienionego, zatracania się w nich.
Spróbuję to uprościć posługując się przykładem mojej skromnej osoby, bo chyba bardziej zaplątałem... jak zwykle :)...

Zawsze, gdy zabieram się za jakąkolwiek książkę muszę mieć przygotowany przed sobą przynajmniej krótki okres wolnego czasu. Jeżeli tego nie ma to nawet nie mam zamiaru spoglądać na ten utwór, ponieważ nienawidzę czytać tak na chybcika, rozumiecie o czym mówię. Po prostu potrzebuję spokoju, a nie, że zaraz ktoś mi przerywa pytając np. o to, co chcę na kolację ;P. Albo mam nieplanowane wcześniej zadanie posprzątania pokoju, a akurat zacząłem czytać. Wtedy krew jasna mnie zalewa, że ktoś po chamsku wyrywa mnie od książki, a w zasadzie mógłbym metaforycznie powiedzieć, iż wyrywa mnie z książki ;D.

Przypuszczam, że teraz nieco rozjaśniło się Wam w Waszych pięknych i mądrych główkach oraz mam nadzieję, że odebraliście mój przekaz prawidłowo :).

A teraz zwracam się do Was z pytaniem...

Jak często i na jak długo zabieracie się za książkę w trakcie dnia!? Czy "na żywca" kiedy popadnie, czy z dużym zapasem wolnego czasu!?

POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO TRAWIENIA W KOMENTARZACH :)!

49 komentarzy:

  1. Nie mam tego problemu. Wiem, że część ludzi jest bardzo nerwowa pod tym względem, ale ja potrafię bez większego problemu oderwać się od czytania i zrobić co mam zrobić. Bardziej denerwuje mnie, gdy ktoś mi gada nad uchem mimo że widzi, że czytam :/ Takie bezsensowne pieprzenie wzbudza we mnie chęć mordu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bezsensowne pieprzenie ma jednak na celu wyprowadzić Cię z równowagi abyś sięgnął po najbliższe ostre narzędzie i wyplenił całe przeszkadzające ludziom w czytaniu nasienie, a potem zamknęli by Cię w więzieniu... a wszystko przez książki :D.

      Usuń
  2. ja zabieram się tak jak Ty! :) muszę mieć zapas czasu... na spokojnie! nienawidzę jak coś mnie popędza, lub ktoś mi przerywa! wtedy budzi się we mnie instynkt mordercy! O_O !!! najlepiej dlatego czyta mi się wieczorem lub w nocy przed snem :) kiedy dzieci śpią i nikt mi nie skacze po głowie :)

    Melonie! Uwielbiam Cię!!! normalnie uwielbiam! :D i nie wchodzę tu tylko dlatego, żeby się ponabijać z Twojej idiotycznej twarzy :P

    pozdrawiam
    miłej nocki :*
    Ruda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w nocy czytać nie mogę, bo zaraz niewyspana głowa mi się buja na lewo i prawo, potem gdy już ocknę się to nie pamiętam przeczytanej wcześniej strony :P. Normalnie marnotrawstwo książki :D.

      Hahaha, dzięki :P! Czyli ona jest idiotyczna :D.

      Również pozdrawiam ;)!

      Usuń
  3. Przyznam się, że nie lubię przerywać lektury na jakieś inne zajęcia, zwłaszcza, gdy podoba mi się to, co czytam. Za to czytając np. szkolną lekturę często złoszczę się, że tych "przerw" w lekturze mam za mało. Więc wszystko zależy od tego, czy książka jest dla mnie interesująca ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo z lekturami, ale potem jak przychodzi test z lektury to ani me, ani be i wychodzi 2+ ;P.

      Usuń
  4. Też zabieram się za czytanie dopiero wtedy, gdy wiem, że będę mogła spokojnie posiedzieć z książką chociaż 40 minut. Wyjątkiem jest czytanie przed snem, mogę tylko zdążyć poznać jeden rozdział, kilka stron, ale coś przeczytać muszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie uzależnienie :P. Chociaż nie ma co się dziwić... książki wciągają jak odkurzacz ;3.

      A ja z kolei nie mogę czytać przed snem, bo zaraz zasypiam, książka mi spada na podłogę, jednocześnie zaginając kartki, więc żadnego pożytku z czytania po nocy :D.

      Usuń
    2. Też szybko zasypiam, ale zanim to nastąpi zdążę książkę grzecznie odłożyć na stolik :)

      Usuń
  5. Ja niestety nie posiadam takiego komfortu i czytam książki tylko w wolnych chwilach. Czasami mam godzinę, a czasami 10 minut. Najgorsze jest jak muszę ją odłożyć w momencie pełnym napięcia. Siła wyższa.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre i te 10 minut ;).
      Mam nadzieję, że nie masz na myśli toalety mówiąc o sile wyższej :P.

      Usuń
  6. Różnie z tym u mnie bywa. :) Czasem czytam mało mimo wolnego czasu a czasem zaniedbuję inne sprawy dla książki, która mnie wciągnęła na maksa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowo! Wszystko inne poczeka, ale książka już nie :P. Nic nie wiadomo, bo może uciec ;).

      Usuń
  7. Ja nie ważne, czy ktoś mnie woła zawsze przerywam czytanie dopiero na jakimś przerywniku, nie ma innej opcji. Potem mogłabym się pogubić w treści albo zatracić akurat te uczucia, które czułam czytając dany fragment. Jednak ja raczej nie czytam od razu całej książki. Raczej po 50-100 stronach robie sobię krótkie przerwy, wtedy lecę dalej :P
    Jak już kilka osób poniżej wspomniało nienawidzę, gdy ktoś gada mi do ucha albo liczy, że coś mu pomogę, niestety wtedy trzeba...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamuniu, widzę, że Ty całkowicie zatracasz się w książkach jak co najmniej 50 stron musisz przeczytać za jednym zamachem ;P.

      Trzeba... temu komuś przypieprzyć pierwszym lepszym przedmiotem jaki się nawinie :D.

      Również pozdrawiam!

      Usuń
    2. 50 stron to raczej nie tak dużo ;)

      Raczej nie byłabym do tego zdolna. :P

      Usuń
    3. Dla mnie to już jakieś wyzwanie :P.

      Oj tam, oj tam :P. Zachęcam Cię do złych czynów :D.

      Usuń
  8. Ja przeważnie zatracam się w serialach. Też nieźle wciąga. Książki najczęściej czytam u babci, bo wiem, że tam mi nikt nie będzie przeszkadzał, a mogę czytać ile chcę. Także, jak jadę na odpoczynek do babci wtedy udaje mi się najwięcej przeczytać, a potem chodzę w głową w chmurach :D Często też czytam sobie coś " na dobranoc " :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, ale książki to jednak książki :D.
      To musisz co chwilę jeździć do babci jak tam tak dobrze Ci się czyta... Jeszcze parę takich wizyt u babci, a zaraz będziemy mieć nowego mola książkowego na bloggerze :D.

      Usuń
  9. Miałam (czas przeszły) podobnie jak Ty, czyli zasiadałam do książki tylko wtedy, kiedy czasowo byłam wolna i swobodna, i zazwyczaj na jednym posiedzeniu czytałam do końca. Oczywiście moi domownicy wiedzą, że w czytaniu nie można mi przeszkadzać, bo grozi to wybuchnięciem po rosyjsku :-)) Ale teraz kiedy kiepściutko u mnie z czasem, potrafię (za dużo powiedziane) wskoczyć w książkę nawet na pięć minut, cóż nie ma lekko, czytam wszędzie, jednak nie umiem się właściwie skupić, dlatego męczę jeden tytuł całymi dniami. Mam nadzieję, że z czasem ogarnę swoje czytelnictwo, bo jak nie, to przyjdzie mi się pochlastać :/

    Miłego dnia, baj :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosz, ja chyba tak na raz nie przeczytałbym całej książki :D. Podziwiam Cię, ja bym dostał pie*dolca tak bez ruchu ;P.

      Po rosyjsku!? Patrzyłem w google tłumacz jak brzmi odpowiednik "wybuchu" po rusku, ale nadal nie kumam... jak zwykle :D...

      Niech Cię ręka broni! Kto potem będzie dla mnie taki miły jak Ty :P. Zostanę sam jak palec, a inni będą na mnie wskazywać palcami i mówić "Melon, uspokój się gówniarzu" ;p.

      Dziękuję ja Tobie również życzę miłego dnia :)!

      Usuń
  10. A ja czytam na wiele sposób :) Czasem nawet "20 minut, a potem od razu do nauki" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, no oczywiście... przecież książki ważniejsze od nauki :D.

      Usuń
  11. Gdybym miała czytać tylko wtedy, kiedy mam więcej czasu, to prawie wcale bym nie czytała. A tak, czytam w tramwajach, autobusach, jak w pracy padnie system, w kolejce do lekarza, albo mąż zajeżdża na stację, żeby zatankować samochód. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę, ale ja bym nie zniósł ciągłego targania książek po wszelakich środkach lokomocji, więc zastanawiam się nad czytnikiem ;3.

      PS: Podczas czytania Twój mózg pracuje z prędkością światła, podczas jego pracy wytwarza się prund, prund i stacja benzynowa = Mysza straci swoich właścicieli :P.

      Usuń
  12. mam podobnie jak Ann RK, ale czasem zależy to też od rodzaju książki..są takie które można czytać w pociągu - jak obyczajówki czy historie miłosne...przy dramatach wolę mieć cisze i spokój aby sie skupić i może czasem porządnie wypłakać jeśli książka jest dobra...horrory najlepiej czytać pod wieczór albo nocą;DDP jak widać to zależy...kobieta zmienną jest;P a tak poza tym to bardzo lubię Twoje posty są zabawne;) Pozdrawiam i zapraszam do siebie MK Gotuje i MK Czytuje xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulala, to Ty nawet masz taki podział co, gdzie i jak :P. Całkiem fajnie, ale mi by się całkowicie pomieszało, więc czytam wszystko i wszędzie :P.

      Dziękuję :*!

      Usuń
    2. specjalnie nad tym nie siedzę, ale trzeba jakoś to rozgraniczać i na maksa wykorzystać czas bo książek do przeczytania jest sporo;PPPPP pozdrawiam

      Usuń
  13. Jestem ciekawa, jak Ci się podobała 2. część "Harry'ego Pottera". Ja mam do tej pory cały cykl na półce, choć od jego czytania minęło już trochę czasu. Pamiętam z jaką niecierpliwością wyczekiwałam każdego kolejnego tomu. A teraz można je kupić w zestawie ;)

    Ale wracając do tematu posta, z moim czytaniem jest różnie. Akurat teraz mam wieczne wakacje, więc teoretycznie więcej czasu. Ale muszę mieć odpowiednie warunki. Nie mogę się skupić, gdy za głośno gra telewizor czy radio (chyba że w innym języku niż polski - wtedy mi nie przeszkadza). Czasem, jak przeszkadza mi rozmowa, to się odcinam za pomocą mp3 (najczęściej w komunikacji miejskiej czy pociągu). I oczywiście zawsze mam w torebce jakąś książkę, to nieodzowny atrybut Ostatnio czytam np. w windzie, w kolejce na poczcie. Natomiast w domu różnie bywa z czytaniem, głównie przez rozpraszacz uwagi w postaci Internetu :P Ale się rozpisałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Harrego to może jeszcze dzisiaj wrzucę recenzję ;).

      No właśnie mi radio nie przeszkadza, bo tam najczęściej puszczają "zagraniczniańskie" piosenki, więc mój mózg nie traci uwagi z książki :D.

      Pierwszy raz słyszę, żeby ktoś czytał w windzie, ale niezły pomysł na zapełnienie czasu :P. Ja najczęściej wlepiam wzrok w elektroniczne cyferki z numerem piętra, na którym aktualnie się znajduję i jestem przez to zajęty, dlatego nie mam czasu na czytanie ;p.

      A internet mi tak samo zabiera czas... Tak sobie zawsze myślę, żeby w końcu przeczytać to czy tamto, ale jak widzę, że z laptopa nikt nie korzysta to czytanie książki odkładam na dzień następny... dlatego tak długo czytam jakąś książkę :P.

      Spokojnie, właśnie w T.M.M. chodzi o rozpisywanie się ;D.

      Usuń
    2. Patent z windą opracowałam niedawno z tej przyczyny, że musiałam biegać 3 razy dziennie do dziadków (rano, w południe i na wieczór). I by nie tracić czasu, zabierałam książkę ze sobą ;)

      U mnie rzadko ktoś inny korzysta z laptopa, mam go na wyłączność :P Ale może jutro powiedzie się mój plan czytania na powietrzu :)

      Usuń
    3. Hahaha, widzę, że masz już ustalony szczegółowy plan dnia... z uwzględnieniem ewentualnego czytania w windzie ;P.

      No to jak masz na własność to jednak Tobie trudniej jest się powstrzymać od internetu :D.

      Usuń
    4. I o dziwo się powiódł, tylko trochę za gorąco było i dość szybko uciekłam ;)

      Szczególnie, że jak go włączam rano, tak wyłączam dopiero w nocy, jak idę spać :P

      Usuń
    5. Hahaha, ale są też takie małe wiatraczki chłodzące, więc mogłabyś czytać dosłownie wszędzie ;P.

      O mamo, i że jeszcze się nie przegrzał i nawet działa :D. Życzę Ci, żeby ten laptop jeszcze dłuuuugo Ci posłużył ;).

      Usuń
    6. Chyba dziwnie wyglądałabym siedząc na ławce w parku z wiatraczkiem. Poczekam, aż nastanie taka moda :P

      Mój lapik stoi na specjalnej podstawce, którą zrobił mój tata (swoją drogą powinien ją opatentować do tej serii laptopów :P). Poza tym był już tyle razy w naprawie (na szczęście jeszcze na gwarancji), że teraz ma zakaz psucia się. I na razie jest posłuszny, chyba boi się tego, co go czeka, jak nie będzie :P

      Usuń
    7. Nie, czemu :P? Siedzenie sobie w parku z majtającym się wiatraczkiem w ręce i do tego kołysanie się z prawa na lewo przy jednoczesnym rozmawianiu ze sobą nie jest czymś nienormalnym ;P. A przynajmniej nie dla mnie ;).

      Fiu, fiu, z chęcią bym coś takiego kupił, więc niech opatentuje i zbiera za to miliony :D.

      Usuń
    8. Dla mnie to nie jest zdrowy objaw :P

      Nie wiem, czy by Ci się spodobała. Nie jest piękna, ale funkcjonalna :P

      Usuń
    9. Oj tam, oj tam, już nie wydziwiaj :D.

      Najwyżej zamknąłbym oczy, gdybym na nią spoglądał :P.

      Usuń
  14. Zalezy od książki. Jak jest to jakiś mój długowyczekiwany pożeracz to zaczynam go czytac jeszcze w drodze do kasy :) Ksiązki takie, które wylegują się na półkach, zwykle leżą długo. Równie też bywa, gdy bierze się pod uwagę samą treść książki - jak wciąga to raz dwa i ksiązki nie ma, jak niezbyt łatwa albo nudnawa to mogę czytac po pół strony i odkładac tygodniami :) Nie jest u mnie konieczny raczej zapas wolnego czasu, bo to raczej stres odrywa mnie od czytania, a dla niektórych książek warto zarwac nawet nockę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zbyt krótką drogę do kasy, więc niestety zaczynam książkę dopiero w chałupie :P.

      Ostatnimi czasy coś nie mogę się wciągnąć i czytam po jakieś 20 stron i odkładam, dlatego tak długo czytam jedną pozycję :P.

      A co do nocki to mimo moich najszczerszych chęci, ale zawsze muszę zasnąć nad książką, a potem zastanawiam się gdzie skończyłem... Normalnie marnotrawię książkę :D.

      Usuń
  15. Różnie, jeżeli książka mnie zachwyca i wciąga, to kiedy tylko się da, a jeżeli nie jest to najlepsza pozycja, to czytam tylko wieczorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mogę wywnioskować z kontekstu, że nie lubisz wieczorów :D.

      Usuń
    2. ;P ale ją podpuszczasz;pppp

      Usuń
    3. Uwielbiam wieczory i czytam codziennie wieczorem, w dzień mam na to mniej czasu, ale jak mnie coś wciąga, to właśnie na siłę znajduję czas i wtedy czytam za dnia:D

      Nominowałam Cię do nowej zabawy "Nie niszcz książek, używaj zakładek"
      http://basiapelc.blogspot.com/2013/07/nie-niszcz-ksiazek-uzywaj-zakadek-czyli.html#more
      Mam cichą nadzieję, że z chęcią się z nami pobawisz:D Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
    4. Nie ja nie podpuszczam tylko stwierdzam kontekstowe fakty :P.

      Dziękuję serdecznie za zaproszenie ;3! Boziu, jak mi miło, że o mnie pamiętałaś ;*!
      Już zaraz wklejam posta ;).

      Usuń
  16. Mówiąc szczerze, podoba mi się Twój styl pisania. Ja zawsze czytam wieczorami, po trzy godziny i nic nigdy mnie od tego nie odwiedzie. Tak jak Ty muszę mieć "duży zapas wolnego czasu" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*!
      A mi właśnie bardziej pasuje czytać z rana (oczywiście tylko w wakacje ;p) tylko zamiast czytać włączam telewizor i tracę bezczynnie czas :D.

      Usuń
  17. W moim przypadku zatracanie się w książkowych światach wygląda tak jak u Ciebie - muszę mieć wolny czas, spokój i najlepiej ciszę, by móc zanurzyć się w nich całkowicie - nie znoszę jak ktoś mi przerywa lekturę jakiejś książki - a zwłaszcza takiej, która wciągnęła mnie na maksa, idealnie wpasowała się w moje gusta i przygwoździła mnie do siebie - dlatego zwykle czytam wieczorami, gdy nikt ( no powiedzmy...) mi nie przeszkadza. :) Dawniej brałam do ręki książkę w każdej wolnej, nawet krótkiej chwili - zdarzyło mi się nawet czytać przy rodzinnym grillu (oczywiście w bezpiecznej dla książki odległości od tegoż urządzenia) w otoczeniu gadających rodziców i śpiewającego wujka i w oczekiwaniu na schaboszczaka. Ja szalona... :p ;)
    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha, rozwaliło mnie to podsumowanie... "Ja szalona" :D. No nie powiem, ale jesteś szalona ;p. Żeby nie śpiewać na głosy z wujkiem, a sobie spokojnie czytać, hahaha :). Jesteś moim szalonym mistrzem ;p.

      Dziękuję pięknie i również pozdrawiam :*!

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com