24 lipca 2013

"Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa" - Clive Staples Lewis

"Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa", czyli jak niesamowity świat może się kryć za drzwiami przestarzałej szafy...


OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Nieznany świat czeka za drzwiami - trzeba je tylko otworzyć.
Narnia - skuta wiecznym mrozem kraina, która czeka na wyzwolenie. Czworo śmiałków wchodzi przez drzwi szafy do Narnii, świata zniewolonego mocą Białej Czarownicy. I gdy prawie nie ma już nadziei, powrót Wielkiego Lwa Aslana staje się zwiastunem zmian - ale nie za darmo..."

Całą swoją przygodę z Narnią rozpocząłem dokładnie w 2005 roku. Wtedy to mały Melonek, uczęszczający wówczas do podstawówki, wybrał się ze swoją klasą do kina na film o przedziwnym tytule... "Opowieści z Narni: Lew, Czarownica i stara szafa" - taką nazwę nosiła ów produkcja. Po ponad dwugodzinnym seansie pełnym "ochów" i "achów" Melonek sam zapragnął się znaleźć w świecie, w którym zwierzęta mówią ludzkim głosem, potężne lwy trzymają pieczę nad swym królestwem, złe czarownice buntują się wobec systemowi władzy, a na rozległych terenach lasów i łąk toczą się epickie bitwy pomiędzy dobrem a złem...

Niestety nie było mu to pisane, gdyż (jak się domyślacie) nie było to w jakikolwiek sposób możliwe... aż do teraz...
Po 8 latach (o matko zaraz będzie okrągła rocznica ;3) nudnej, ziemskiej codzienności dojrzały już Melon (HAHAHAHAHA) miał możliwość ponownego wkroczenia w magiczny świat, jakim jest Narnia. A wszystko to (bo Ciebie kocham! I nie wiem jak bez Ciebie mógłbym żyć (OIJEEE)! Chodź pokażę Ci czym moja miłość jest! Dla Ciebie zabiję się... zaraz... czemu ja śpiewam "Ich Troje"!?) dzięki pierwowzorowi literackiemu autorstwa C.S. Lewisa, który ostatnio miałem przyjemność czytać.

Biorąc pod uwagę samą ekranizację tegoż utworu to powiem, że liczyłem na wiele. Na wartką akcję, idealnie wykrojonych bohaterów oraz na rozweselające sytuacje, jak również te wzruszające... Jednak otrzymałem to tylko w pewnym stopniu. A w jakim? Zapraszam do dalszej części posta...

Źródło zdjęcia autora: LINK

Fabuła "Opowieści...", jak to w każdej bajce dla dzieci, skupia się głównie na walce dobra ze złem. Jest to prosty schemat, charakteryzujący się przewagą zła na samym początku utworu, późniejszych momentach przełomowych, aż wreszcie dochodzi do wygranej po stronie dobra. Tutaj było podobnie. Oczywiście autor posłużył się tym modelem, aczkolwiek dzięki swojej wyobraźni ubrał go w nieco odmienne ciuszki, których jeszcze żadna dotychczasowa książka (tego pokroju) nie posiadała. Stworzył coś innego, nowego. A mianowicie połączył bajkę zawierającą morał, przeznaczoną dla małych dzieci z doskonałym fantasy.




Książka opowiada historię pewnej czwórki rodzeństwa: Piotra, Zuzanny, Edmunda i najmłodszej z nich Łucji. Wyruszają oni w podróż do odległej od swojego rodzinnego domu posiadłości w spokojnej i cichej okolicy. Mówiąc posiadłości mam na myśli niewyobrażalnie ogromny dom z mnóstwem pokoi. Było ich tak dużo, że nawet sam Profesor, który jest gospodarzem ów posiadłości, nie odwiedził ich wszystkich.
Pewnego deszczowego dnia, podczas którego dzieci zamiast bawić się na zewnątrz musiały przebywać w budynku, maleńka Łucja weszła do jednego z licznych pokoi. Nic by nie było w tym dziwnego, lecz akurat w tym pomieszczeniu kryło się coś tajemniczego. Pośród pustki, która ogarniała cały pokój znajdowała się tylko jedna duża szafa. Zaciekawiona dziewczynka nie oglądając się za siebie otworzyła jej wielkie, drewniane drzwi i po chwili wskoczyła do jej środka... Tam czekał już na nią magiczny świat pełen dziwów i stworów, o jakich nawet nie śniliśmy.
Gdy później cała czwórka rodzeństwa przeszła do Narnii przez przestarzałe drzwi szafy, dopiero wtedy poznali swój prawdziwy cel pobytu w tej krainie. Ich zadaniem było wyzwolenie jej spod rządów okrutnej i przepełnionej złem Czarownicy, która sprowadziła niekończącą się zimę, dającą jedynie zimno i smutek mieszkańcom owego fantastycznego świata. Od tego właśnie momentu rozpoczyna się cała przygoda z Narnią dla czwórki rodzeństwa...

Lecz czy dzieciom uda im się powstrzymać okrutną Czarownicę!? I czy do Narnii ponownie zawita długo wyczekiwana wiosna!?

Jak zwykle po odpowiedzi odsyłam Was do lektury tejże pozycji :).

"Zło zostanie naprawione,
Gdy w tę Aslan przyjdzie stronę;
A gdy głośno on zaryczy,
znikną smutki i gorycze;
A gdy zębem wkoło błyśnie,
Zimę nagła śmierć uściśnie,
A gdy grzywą złotą wstrząśnie
Da początek wiecznej wiośnie..."

Mało kto wie, że popularne dzisiaj "Opowieści z Narnii" powstały w 1950 roku. Powiem szczerze, że sam byłem mocno zdziwiony jak się o tym dowiedziałem. Wszystkie postacie, występujące w tej książce, są tak "aktualne", że normalnie mózg wysiada. Jak widać nic się nie zmieniliśmy od tamtego czasu ;P.

Lewis zadedykował tę powieść dla swojej chrześnicy Lucy (dlatego jedna z głównych bohaterek książki nazywa się Łucja), jednocześnie podkreślając, że jest to bajka specjalnie dla niej napisana. Swoją drogą chciałbym mieć takiego ojca chrzestnego, który pisze dla mnie bajki :D.

Jak już wspominałem liczyłem na dość wiele po obejrzeniu ekranizacji, lecz otrzymałem (krótko mówiąc) bajkę. Normalną bajkę, gdzie na małych dzieciach ciąży ogromne brzemię wyzwolenia świata od zła. Owszem, mówiłem również, że jest to dobre fantasy, natomiast nadal zawiera w sobie wiele cech bajki. I właśnie przez nie mój komfort czytania "Opowieści..." nieco podupadł. Nie okłamujmy się, ale ja czasy zagłębiania się w czarodziejskie historyjki dla maluchów mam już za sobą i nie za bardzo kręcą mnie takie tematy. Dlatego czułem niemały dyskomfort. To był mój taki niespodziewany skok w przeszłość. To tak jakbyście wskoczyli do basenu i oczekiwalibyście cieplutkiej wody, a ona na przekór była lodowata. Tak samo było tutaj: liczyłem na silną powieść FANTASY, a dostałem bajkę z "fantasy".

Co do czytania to ta książka dosłownie sama się czytała. Pochłaniałem strony z prędkością światła stopniowo zagłębiając się w fabule. A gdyby tego jeszcze było mało to do czystej treści "Opowieści z Narnii" mamy dołączoną potężną liczbę zjawiskowych rysunków Pauline Bayens, które umilają nam lekturę. Jedną, przykładową z nich możecie zobaczyć na górze w tym zlepku fotek w lewym dolnym rogu ;P.

Zbierzmy więc wszystko do kupy i podsumujmy...
"Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa" jest pozycją poświęconą nie dla wszystkich czytelników. Jako, że jest to bajka to możecie się domyślać, iż tylko małe dzieci będą miałby większą frajdę z zatracania się w jej treści niż Wy, stare konie :D. Jednakże nie chciałbym nikomu odradzać tejże książki. Po prostu ostrzegam przed niemiłym odczuciem przeczytania niesatysfakcjonującego Was utworu :). Mówiąc "Was", nie mam na myśli żadnych dzieci, dla których "Opowieści..." będą znakomitą podróżą do magicznych krain, gdzie dobro zawsze zwycięża ;)!

Jeszcze co do oceny to proszę ją wziąć tak z przymrużeniem oka. Na pięć melonów oceniłem tę pozycję jako bajkę dla dzieci, a jeśli już wyrośliście z magicznych opowiastek to odejmijcie od tej punktacji jakieś półtora melona i będzie dla Was jak znalazł :).


"Gdy ciało z ciała Adama i kość z jego kości
W Ker-Paravelu na tronie zagości,
Przeminą złe czasy niegodziwości..."

POZDRAWIAM!

PS: Bosz... mam wakacje, a czasu mi brak :/. Więc chciałbym przeprosić za moją małą nieobecność na Waszych blogach w ostatnich dniach, ale jutro (tzn. już dzisiaj ;p) postaram się wszystko nadrobić ;).

39 komentarzy:

  1. Widziałam film, niestety nie jako dziecko i dlatego jakichś ogromnych wrażeń mi nie zapewnił. Po książkę raczej nie będę sięgać, zostawię ją młodszym czytelnikom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chcesz, ale powiem Ci, że to by było nawet prawidłowe posunięcie :).

      Usuń
  2. Widziałam film, ba byłam nawet w Leeds w galerii, gdzie są eksponaty z Narni i z Władcy Pierścieni - niebywały efekt. Chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę!? O mamuniu, dlaczego ja nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje :D?
      Cieszę się wielce :)!

      Usuń
    2. Jest, jest, aż by Ci szczęka na ziemię opadła, to było bardzo efekciarskie, że się tak wyrażę:D

      Usuń
    3. Za późno, już mi opadła :P.

      Usuń
  3. Mały Melonek :P Ależ to słodko zabrzmiało :D

    Jakie stare konie, jestem w kwiecie wieku człowieku :P Całą serię przeczytałam będąc w 1 klasie gimnazjum i strasznie miło ją wspominam. Owszem, bajeczka, ale bardzo przyjemna w odbiorze. Jeśli kiedyś będę miała dzieci to na pewno dam im do przeczytania ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dla mnie to określenie staje w gardle, ale są gusta i guściki :P.

      Jakim kwiecie wieku? Ty do tego czasu masz jeszcze jakieś 50 lat życia ;)! Już się tak nie postarzaj ;D.
      Aż całą? Ulala, no to się cieszę, że Ci się spodobała ;).

      Życzę Ci mnóstwa dzieciaczków, którym co noc będziesz czytała historyjki z Narnii :D!
      Pozdrawiam :*!

      Usuń
  4. Czytałam trzy części historii, ale byłam już stara wtedy, bo to była druga gimnazjum, więc przerwałam, bo historia szybko zaczęła mnie nudzić. Tak zgadzam się, raczej dla młodszych czytelników.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znudziła Cię? Ciebie znudziła ta seria!? CIEBIE :D? O rajuśku, czyli coś naprawdę musi być na rzeczy :P. Jednak ja spróbuję się przemóc i postaram się przeczytać wszystkie części :).

      Również pozdrawiam!

      Usuń
    2. I tu mnie masz, to jest jedna z serii, która mnie znudziła, ale mam też taką, w której nic mi się nie spodobało :P Niestety raczej jej nie opiszę ;)

      Usuń
    3. Opisz, błagam :P! Chcę zobaczyć jak coś krytykujesz od dołu do góry ;D.

      Usuń
  5. Melon i Narnia - no proszę. :) Też u mnie czeka na swoją kolej. :) Narnia, nie Melon. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano proszę jaka dziwostka :P.
      No pewnie, mnie to już nikt nie chce ;D.

      Usuń
  6. Ja też rozprawiłem się z trzema częściami (podobnie do innych komentujących). O dziwo, podobało mi się i dotąd miło wspominam. Wkurzała mnie troszkę ta Łucja, ale ogólnie spoko książeczka. A Ich Troje chyba wyszło z mody :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak? No proszę, powiem szczerze, że nie spodziewałem się ;P. Ale raduję się wielce, że podobało Ci się :).
      Łucja to małe dziecko, a one czasami wkurzają... częściej niż czasami... dobra, zawsze :D.

      Nie chyba nie wyszło, skoro ja nucę ich piosenki :P.

      Usuń
  7. Nigdy nie czytałam, ani też nie oglądałam. Zawsze chciałam, a było jakoś nie po drodze. Może kiedyś dam radę i z ksiązkami i z filmami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie oglądałaś? Wow, mnie na Twoim miejscu ciekawość by zżarła co kryje się w tych opowieściach :D.
      Ale powiem szczerze, że film ciekawszy :3.

      Usuń
  8. Czytałam książkę dobre pare lat temu i jakoś nie chwyciła mnie za serce, wolę chyba ekranizację :))

    zapraszam do siebie, recenzjuję w formie youtubowej :) może przypadnie Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na serio, czytałaś ;3? Ale fajnie, jednak muszę się zgodzić, że ekranizacja znacznie lepsza ;P.

      Ulala, jaki postęp technologiczny ;). Zaraz zajrzę, dzięki za zaproszenie :)!

      Usuń
  9. Od dawna chcę przeczytać tę serię. Moja przygoda z Narnią rozpoczęła się od serialu "Lew, czarownica i stara szafa", który puszczali w telewizji chyba jak byłam jeszcze w podstawówce. Mam także na komputerze filmowe wersje "Opowieści z Narnii". Mam nadzieję, że niedługo uda mi się porównać je z książkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był taki serial :D? Moje oczy płoną z ciekawości *.*.
      A serię polecam, lecz na nią nie namawiam :).

      Usuń
    2. Był w latach 80. Oczywiście oglądałam go nieco później, jak trafił do Polski :P Kiedyś na pewno ją przeczytam :)

      Usuń
    3. Ale super, poszukam może go znajdę :).

      Usuń
    4. Chyba jest na chomiku :)

      Usuń
  10. Film muszę przyznać wprost uwielbiam. Taki sentyment dodatkowy, bo pierwszy film, który oglądnęłam z napisami. :) W ogóle mają szalone pomysły z tymi ekranizacjami. Czwarta ma podobno wyjść dopiero za dwa lata, trochę szkoda.
    Co do książki - czytałam ją jakieś 3 lata temu i też się trochę zawiodłam. Była nadzieja na coś lepszego od filmu, a okazało się, że to w rzeczywistości bajka. Teraz o ile wiem jest to lektura w pierwszej klasie podstawówki (chociaż już kiedyś nią była).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę jakie ja wzbudzam sentymenty :D.

      Naprawdę dopiero za dwa!? No oni są chyba pier*olnięci ;p.

      Ja żałuję, że nie trafiłem na czasy, kiedy Narnia jest lekturą ;).

      Usuń
  11. Uwieeeeeelbiam! A najbardziej tom pierwszy i ostatni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tym komentarzem zaciekawiłaś mnie po całości całą serię ;3! Będę musiał przeczytać wszystkie części, żeby dojść to tej Twojej ulubionej ostatniej ;P.

      Usuń
  12. bardzo podoba mi się Twój system oceny...te melony są świetne;)) a wracając do lektury to czytałam na razie tylko pierwszą część i jest świetna!!!! tak jak piszesz samo się czyta...a film według mnie jest fajny...to nigdy nie będzie to co książka, ale zrobiono go z rozmachem a postacie są fajne...trafiłam do Ciebie przypadkiem i postaram wpadać się częściej;) podaję do zaglądanych;) aby być na bieżąco;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :*!

      Niestety w tym przypadku to akurat film góruje nad książką ;p.

      Cieszę się niezmiernie, a ja będę Cię mile gościł ;).

      Usuń
  13. no proszę jak ty po ośmiu latach przeczytałeś, to i mnie się w końcu uda!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Z Narnią jest u mnie tak, że wolę film od książki ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz w sumie też, ale plusem jest to, że prędzej przeczytam wszystkie części, aniżeli nakręcą wszystkie filmy :D.

      Usuń
  15. Bardzo chciałbym wejść do szafy pana Lewisa, ale niestety już od czterech bądź pięciu lat los notorycznie oddala mnie od tegoż niezwykłego mebla. Mimo wszystko wciąż mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zmierzyć z Aslanem i Czarownicą, i wyjść z tej potyczki obronną ręką. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet Twoje komentarze są wyszukane, Francuz :P. Jesteś masterem ;)!

      Ale ja nie namawiam, może kiedyś ktoś Cię zamknie w szafie i odkryjesz swoją Narnię :D.

      Usuń
  16. Moja siostra przeczytała całą serię i była nią zachwycona :-) Twoja recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, by się z nią zapoznać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie :D! Podziel los swojej siostry i czytaj tę serię :P!

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com