18 czerwca 2013

"Siedem minut po północy" - Patrick Ness (na podstawie pomysłu Siobhan Dowd) + krótka informacja


"Siedem minut po północy", czyli potężna dawka emocji zamknięta w małym woluminie...

*Na samym początku chciałbym serdecznie podziękować Ewie Książkówce za ten egzemplarz "Siedmiu minut...", gdyż (no muszę się pochwalić) wygrałem go w Jej konkursowym kuferku :). Także Wielce Ci dziękuję Ewciu :*!


OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Odważna, pełna czarnego humoru, głęboko poruszająca opowieść o chłopcu, jego ciężko chorej matce i niezapowiedzianym, potwornym gościu. Jest siedem minut po północy, gdy trzynastoletni Conor budzi się i odkrywa, że za oknem jego sypialni czai się potwór. Jednak to nie tego potwora Conor się spodziewał – sądził, że odwiedzi go raczej ten z dręczącego go koszmaru, powtarzającego się niemal każdej nocy od dnia, kiedy matka chłopca rozpoczęła leczenie. Potwór z jego podwórka jest inny. Sędziwy. I dziki. I chce czegoś od Conora. Czegoś niebezpiecznego i przerażającego. Żąda prawdy..."

Po prostu nie wierzę w siebie... niekończąca się góra książek przede mną, a ja czytam i recenzuję tak wolno jak ostatnia pierdoła. Jednak obiecuję poprawę i ogłaszam wszem i wobec, iż zaprzestaję mieć cokolwiek wspólnego z niepotrzebnym pierdzeniem w stołek oraz wylegiwaniem się całe dnie. Na szczęście sprzyja mi zbliżający się wielkimi krokami okres wakacyjny, z czego (nie ukrywam) cieszę się niezmiernie ;).

No to obietnica złożona, a ja zapraszam Was na recenzję :D...

"Siedem minut po północy"... książka o tytule rodem z horroru... (cudowna) okładka i (przepiękne) ilustracje rodem z horroru... fabuła przyprawiająca o dreszcze rodem z horroru... jednak naprzeciw wszelkim domysłom to nie jest horror! A teraz zapytacie: Drogi Melonie! Co za pierdzieluchy nam wciskasz?
Otóż spróbuję troszkę dłużej odpowiedzieć na to pytanie w dalszej części tego posta :)...

"Nie zawsze musi istnieć jakiś dobry bohater. Tak jak i nie zawsze musi istnieć zły. Większość ludzi plasuje się gdzieś pośrodku..."

Wyobraźcie sobie noc. Ciemną, ponurą i... cichą. Śpicie sobie smacznie w swoim mięciutkim łóżeczku, gdy nagle budzicie się siedem minut po północy kompletnie przerażeni i cali zlani potem z koszmaru, który Wam się przyśnił. Próbując o nim zapomnieć spoglądacie przez okno w poszukiwaniu czegoś, na czym skupilibyście swoją uwagę i całkowicie puścilibyście w niepamięć senną imaginację. Lecz jak na nieszczęście za Waszym oknem budzi się wielki i mroczny potwór. Nagle zauważacie, że powoli zaczyna zmierzać w Waszym kierunku... i dokładnie w tym momencie wyłączcie swoją wyobraźnię. Nieźle co!? Powiało grozą...

A teraz wyobraźcie sobie, że wszystko to, co opisałem powyżej jest prawdą oraz ma swoje miejsce w świecie realnym... No i teraz dopiero zabawa nabiera tempa...
Główny bohater "Siedmiu minut po północy" - nastoletni Conor - przeżywa taką sytuację praktycznie co noc. Co noc budzi się zlękniony o 12:07. Co noc spogląda przez okno na pobliski cmentarzyk. Co noc jest świadkiem niekończących się narodzin potwora.

Lecz kim tak naprawdę jest ów potwór!? Dlaczego codziennie dręczy Conora!? I w końcu jaka symbolika kryje się w siedmiu minutach po północy!?

Uważam, że te pytania nie mogą pozostać bez odpowiedzi, dlatego też zalecam Wam złapanie się za tę książkę i poświęcenie jej przynajmniej jednego wieczoru na poznanie jej wszystkich tajemnic... niestety nie zawsze radosnych...

"- Opowieści są ważne - stwierdził potwór. - Czasami potrafią być nawet najważniejsze. Jeśli tylko niosą ze sobą prawdę..."

"Siedem minut po północy" nie jest taką zwyczajną pozycją książkową jakich wiele. Jest to utwór z głębokim przesłaniem, ukrytym pod płaszczem przerażającej historii pełnej dzikich potworów. Autor idealnie zrównoważył dosłowny przekaz z tym ukrytym, tworząc Arcydzieło przez duże "A".

A jeżeli jestem już przy autorze to powinienem wspomnieć o dwóch osobach. Pierwszą z nich jest Pan Patrick Ness, który ubrał w słowa opowieść, będącą pomysłem tej drugiej - znakomitej pisarki, Pani Siobhan Dowd. To właśnie ona pierwsza dostała olśnienia od Boga, żeby opisać bolesną historię pewnego nastolatka, zmagającego się z trudami swojego życia... Niestety okrutny los w postaci nowotworu przerwał jej plany na przyszłość, jednocześnie przerywając jej żywot... Sądzę jednak, że nie powinniśmy się tylko smucić. Radość także powinna wniknąć w nasze serca z powodu takiego, iż ktoś w ogóle podjął się tak trudnego zadania, jakim jest napisanie książki według czyjegoś pomysłu. Że znakomita idea na opowieść nie straciła swojej racji bytu, a urosła w siłę dzięki Patrickowi, któremu udało się dokończyć fantastyczne dzieło, zapoczątkowane przez Panią Siobhan.

"Niekiedy ludzie muszą najmocniej okłamywać właśnie samych siebie..."

Książka ta jest bardzo krótka, powiedziałbym, iż zbyt krótka, więc nawet największe marudy nie powinny się wynudzić :). Czytało się naprawdę szybciutko, kartka leciała za kartką, że nawet nie spostrzegłem kiedy przewertowałem ostatnią stronę.

Niestety mój egzemplarz "Siedmiu minut po północy" jest w wersji przed redakcją i korektą, zatem chcąc, nie chcąc nie dane mi było poznanie historii Conora zapisanej w obrazkach, których cudownie uzdolnionym autorem jest Jim Kay.
Jednakowoż obejrzałem sobie ich parę w internecie, są boskie :D! Poniżej zamieściłem kilka przykładowych ilustracji.


Przeogromne ukłony należą się autorowi za zakończenie, które było, mówiąc całkowicie szczerze, zaskakujące. Oczywiście było w jakimś stopniu przewidywalne, aczkolwiek musiałem przeczytać ostatnie zdania "Siedmiu minut..." kilka razy, żeby w końcu do mnie dotarło co się tak właściwie stało. Tak czy siak na moją twarz wskoczył niemały surprise i wielki zaciesz z wysokiego poziomu, na jakim stoi ten utwór :))).

Kończąc tę długo wyczekiwaną (chyba tylko przeze mnie) recenzję, pragnę polecić Wam "Siedem minut po północy" z całego melonowego serca. Jest to piękna oraz wzruszająca opowieść o naszych prawdziwych lękach, obok której nie można przejść obojętnie. Przyjemnie spędzony czas podczas czytania tego utworu gwarantowany! Inaczej zwrot pieniędzy, a co mi tam, szarpnę się, może nie zbankrutuję :P.

Moja ocena: 6-/6

"- Nie piszesz swojego życia słowami - rzekł potwór - Lecz działaniami. Nie jest ważne, co myślisz. Liczy się tylko to, co robisz..."

POZDRAWIAM!

PS: Jbc. przypominam o moim Wieprzowym Konkursie wszystkim tym, którzy jeszcze nie wzięli w nim udziału :).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Korzystając z okazji dojścia do głosu chciałbym tylko wspomnieć o pewnej smutnej sytuacji jaka ostatnio miała miejsce w moim najbliższym otoczeniu. A mianowicie w ostatni czwartek zmarł Przemek Filipczak, podopieczny fundacji "Zdążyć z pomocą", dla którego zbierane były pieniądze na wyjazd na leczenie do Stanów Zjednoczonych (tutaj opisałem o tej akcji trochę więcej). Los niestety pokrzyżował plany Przemka i w żaden sposób nie udało mu się pomóc...

Przemek zmarł w wieku 23 lat.

Chciałbym jeszcze serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do szerzenia pomocy Przemkowi Filipczakowi! Niezmiernie Wam dziękuję!

24 komentarze:

  1. a ja mam! :) a ja mam egzemplarz prosto z drukarni... z obrazkami! :) już niedługo po niego sięgnę! niech tylko skończę to co zaczęłam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiu, fiu, tylko pozazdrościć :P.
      Sięgaj i recenzuj :D. I mają być tylko pełne punktacje, innych nie przyjmuję :P.

      Usuń
  2. O jak mi miło. :) Nie ma za co dziękować, po prostu szczęście się do Ciebie uśmiechnęło. Cieszę się, że "Siedem minut po północy" przypadło Ci do gustu - świetna książka. :)

    Wyrazy współczucia z powodu odejścia Przemka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jeszcze bardziej :*. Oj, przypadła mi ta książka jak nie wiem :).

      Usuń
  3. Nie tylko Ty masz ten problem z czytaniem i recenzowaniem. Takie życie blogera :D Taką książkę to z przyjemnością wziąłbym do ręki. Taka minimalistyczna okładka (choć to pewnie egzemplarz recenzyjny, nie?), sto razy bardziej wolę coś takiego, prosto, niż jakieś przekombinowane obrazki :)
    Zapowiada się bardzo, bardzo klimatycznie. Coś dla mnie.

    Przykra informacja. Również wyrazy współczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z przyjemnością dałbym Ci ją potrzymać :P.
      Tak, tak egzemplarz przed redakcją i korektą, wygrany u Ewy Książkówki :D.
      Życzę przyjemnej lektury :)!

      Usuń
  4. Okładka książki, przypomina mi okładkę mojego dzienniczka praktyk xD Co do książki, to muszę powiedzieć, może być dobra. Wiesz cmentarz, te sprawy ;)
    Pozdrawiaaam ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ta nie może być dobra. Ona jest dobra ;D!
      Hahaha, Ty byś miała z nią niezłą zabawę :). Czytasz o cmentarzy za oknem i wyglądasz przez swoje okno... normalnie książka w 3D ;P.

      Pozdrawiam :)!

      Usuń
  5. Przez Ciebie mam wielka ochotę na przeczytanie tej serii, naprawdę. Ogólnie wiele blogerów zachwala tą historię, więc myślę, że powinnam się zabrać. ;)
    Co do recenzowania mam podobny problem, tyle, że ja mam cała stertę książek obok siebie(dosłownie), które powinnam zrecenzować i dodać na bloga, a do tego dochodzą takie, które właśnie pochłaniam, nie wyrabiam, dobrze że zaraz wakacje. :)

    Pozdrawiam i życzę dotrzymania obietnicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzn. nie, żeby to był jakiś problem, ale to nie jest seria ;).

      Ale zabierz się za tę książkę, bo jest niezła ;P.
      To najwyżej nie pisz kilku recenzji i pisz inne na bieżąco. Bo inaczej musiałabyś spowalniać tempo czytania :D.

      Również pozdrawiam i dziękuję :*!

      Usuń
  6. Współczuję, taki młody człowiek, jakie to niesprawiedliwe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niesprawiedliwe, ale jednak co się stało to się nie odstanie i trzeba żyć dalej, żeby nie stracić ani jednego dnia, bo nie wiadomo kiedy i my umrzemy ;). Dziękuję.

      Usuń
  7. Ależ te obrazki są GENIALNE. Tylko dla nich warto byłoby zapoznać się z tą historią.
    Poza tym licze na to, ż nie kłamiesz i recki faktycznie będą częściej :D Bardzo dobrze dizałaja na poprawe humoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialne to dobre słowo ;). Idealnie tutaj pasuje :D.
      No, ale jak już będziesz miał tę książkę w rękach to już mógłbyś przeczytać, a nie tylko obrazki pooglądać :P.

      Na pewno nie chcę kłamać, ale jeśli skłamię to tylko przez swój brak czasu :).
      Och jej, dzięki wielkie :D! Jednak proszę nie sarkazmować ;P.

      Usuń
  8. No to już wiem, na co wydać pieniądze! :D
    Już dawno nie zainteresowała mnie w takim stopniu recenzja książki.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale to Ci dopiero niespodzianka ;P. Cieszę się niezmiernie :).

      Również pozdrawiam!

      Usuń
  9. O, tę książkę to ja koniecznie muszę przeczytać. I te obrazki. Dla mnie bomba! Ostrzę sobie ząbki i pazurki już od jakiegoś czasu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też tak sądzę, że musisz ją przeczytać ;P.
      To nie ma na co czekać tylko od zaraz portfel w ruch i do księgarni :D.

      Usuń
  10. Witaj człeku ulubiony :-)
    Rozwinąłeś skrzydła i cuda się dzieją na Twoim blogu.
    Nagłówek mistrzowski, konkurs też niczego sobie (jak się ogarnę, to chętnie wezmę w nim udział,może uda mi się capnąć od Pauli te bonusowe 3 punkty ;-)) a i lektury przednie.

    "Siedem minut po północy" czytałam, w identycznej wersji. Książka mnie rozbroiła, może dlatego, że pewne jej elementy były żywcem wzięte z mojego życiorysu, dlatego wyłam na niej non stop, a jej zakończenie mnie dobiło. Koniecznie muszę zdobyć egzemplarz z ilustracjami Kay'a, ta lektura to dla mnie numer jeden.

    Pozdrawiam ciepło, buziole :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kochana ;P!
      Ta... ja i moje skrzydła ;). Nawet o nich nie marzę, a co dopiero je mieć ;D.
      O mamo, dziękuję wielce ;*! A w konkursie bierz udział, bo nagroda nienajgorsza... a przynajmniej mi się tak wydaje :P.

      Zakończenie miało być zupełnie inne... Niby wszystko takie super świetne i nagle dupa blada, autor pozostawił czytelnika ze złamanym sercem :).

      Również pozdrawiam :)!

      Usuń
  11. O tak, muszę przeczytać :D już wcześniej miałam w planach, a takie recenzje tylko podbudowują mnie w mojej decyzji :)

    btw. genialny nagłówek bloga ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj, bo naprawdę warto :). Zajmuje strasznie mało czasu, a zachwyt po skończeniu czytania ogromny ;P.

      Dziękuję serdecznie, ale nie powiedziałbym, że taki genialny :D.

      Usuń
  12. No to po takiej recenzji po prostu muszę przeczytać tą książkę. Na pewno będzie ciekawa ;).
    A tak zmieniając temat, to masz świetny nagłówek. Bardzo mi się podoba, jest bardzo klimatyczny ;p.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj, bo warto ;P.
      Dzięki wielkie :*!
      Również pozdrawiam i życzę miłego dnia ;)!

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com