15 maja 2013

"Siedlisko" - Robert Cichowlas i Kazimierz Kyrcz Jr.

"Siedlisko", czyli wstrząsająca historia spokojnego jeziora...


OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Dawid jest aktorem wychowującym samotnie dwójkę dzieci. Na pierwszy rzut oka całkiem dobrze mu się powodzi. Jest popularny, ma piękny dom i niezły samochód. Sielanka jednak nie trwa zbyt długo...
Pewnego dnia jego posiadłość okazuje się siedliskiem złowrogich zjaw, a pobliskie jezioro piekielną otchłanią, skrywającą mroczną tajemnicę. Rodzina aktora znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie. Tymczasem korowód duchów zacieśnia się wokół Dawida, wirując w coraz szybszym danse macabre..."

Czekałem na tę książkę już od roku. Gdy zobaczyłem jej cudowną wręcz okładkę, oniemiałem, ogłupiałem, osłupiałem i zrobiłem wiele innych dramatycznych czynności na "o"...
Powiedziałem sobie, że nie spocznę, póki nie będę szczęśliwym posiadaczem przynajmniej jednego egzemplarza "Siedliska".
Marzenia jak widać się spełniają i dokładnie za 11 zł kupiłem tę książkę na Dedalusie (dedalus.pl), dzięki czemu mogę ją teraz podziwiać, stojącą wśród mojej reszty książek.

Lecz nurtuje mnie jedno... Czy warto było czekać na nią tak długo? Czy zaspokoiła moją żądzę przerażająco dobrej literatury grozy!?

Zapraszam do recenzji...

Główny bohater tego utworu - Dawid Przywłocki jest samotnie wychowującym dwójkę dzieci ojcem jak również aktorem, którym pragnie rozpocząć swoje trzydziestoparoletnie życie na nowo... Nowe miejsce zamieszkania, nowi sąsiedzi, nowe przygody... nowe problemy...
Wraz ze swoją córcią Moniką i synkiem Krystianem osiedla się w pięknej posiadłości nad brzegiem jeziora obok Krakowa. Wydaje im się, iż już mają za sobą swój najgorszy okres w życiu, a teraz czeka ich tylko samo szczęście... Szoda tylko, że to dopiero początek makabry...

Malowniczą okolicę zaczynają nawiedzać zjawy, wizje przeszłości przedostają się do teraźniejszości, a nierozwiązana zagadka zbiera krwawe żniwo...

Ale co jest przyczyną tych specyficznych wydarzeń i gdzie one mają swoje źródło!? Co ma z tym wszystkim wspólnego rozwijający swoją karierę w zawodzie aktor!? I wreszcie gdzie znajduje się tytułowe siedlisko, kryjące w sobie nasze najgorsze lęki!?

Jedyną prawidłową drogą, aby odnaleźć odpowiedzi na powyższe pytania, jest zabranie się za tę pozycję. Większość z nich znajduje się w mrocznych i tajemniczych głębinach zalewu...

"Noc to potęgująca lęki wiedźma..."

Zacznę może od tego, iż dosłownie na samym starcie zostajemy wrzuceni na głęboką wodę nazbyt pospolitego języka. Jest tutaj mnóstwo porównań, epitetów, metafor i wiele innych środków artystycznych (w tym przekleństw ;D) godnych wiejskiej chłopki, stojącej przy studni z zawszonym psem. A żeby tak rzucić przykładami to może podam: "(...)trafiła mi się jak jajko bezpłodnej kurze", "Jak mawiają Francuzi, komu stoi to do buzi", czy chociażby "(...)chrzanicie się z nim jak kulawy z tańcem". Czytając to, czułem się jakby opowiadał mi to jakiś kuzyn z Koziej Wólki (serdecznie przepraszam Kozią Wólkę, ale potrzebny mi był przykład ;p), nie do końca rozgarnięty i chichrający się z dowcipów, które już XX lat temu wyszły z kanonu zajebistości O_o... Wiecie o co mi chodzi. Zapewne każdy z Was miał do czynienia z takim kuzynem :D.
Aczkolwiek jeśli już uda Wam się przebrnąć przez parę rozdziałów to uwierzcie mi - można się do tego języka przyzwyczaić ;P.

"Wyrzeczenie się samego siebie jest najtrudniejszym wyzwaniem..."

Źródło zdjęcia autorów: LINK
"Siedlisko" czytało mi się zadziwiająco szybko. Jak się zawziąłem to parę godzinek, pach, pach i po prawie 450 stronach.

Muszę też wspomnieć o wydaniu tego utworu, które jest zjawiskowe i cudowne w najlepszym tych słów znaczeniu... Nie wiem czy kiedykolwiek miałem w rękach ciekawszy wolumin. Tutaj można znaleźć wszystko, czego dusza zapragnie: przepiękną okładkę, fantastyczne ilustracje upiększające każdy rozdział, moje ukochane skrzydełka, idealną czcionkę i jako bonus dostajemy zakładkę (widoczną na pierwszym zdjęciu) z motywem okładkowym. Żyć - nie umierać, czytać - nie prymitywnieć :).
Jednak wszystko to jedynie dzięki wydawnictwu Grasshopper, które wzbogacało swoje "dzieci" w takie dodatki...

Może powtórzę - WZBOGACAŁO... Tak, wydawnictwo Grasshopper już od paru lat nie istnieje na rynku, przez co osobiście ubolewam. Ale zapewne powodem bankructwa okazała się być niska sprzedaż produktów (w tym wypadku książek)... No nic... pozostaje mi jedynie odosobnienie w ciemnym i obskurnym kącie wszechogarniającego smutku i żalu ;P.

Dobra, dobra... Dam se spokój. Przecież nie tylko jedną oficyną żyje czytelnik :D.

"Ziemia jest jak kudłaty pies, a my przypominamy pchły żyjące w jej sierści. Kiedy pies otrząsa się, pchły wpadają w panikę, a niektóre giną..."

Sądzę, że już wystarczająco zlasowałem Wasze mózgi tą recenzją i pora by się zbierać...
Tak więc kończąc...

Powieść naszych dwóch polskich pisarzy pt.: "Siedlisko" uważam za całkiem przyjemną i niekiedy mrożącą krew w żyłach lekturkę na odstresowanie się po ciężkiej harówie w (domyślam się) znienawidzonej przez Was robocie/szkole. Jest to prosta i dość schematyczna historia o duchach, jednak, żeby nie było, nadal wywołująca niewielki zachwyt u czytelnika ;).

Jednak powiem jednogłośnie - liczyłem na więcej :P.
Moja ocena: 4+/6

"(...)Jego oblicze nagle zmieniło się w połać spalonego mięsa, z której przebijały ciemne dziury wypalonych oczu i dwa rzędy brązowych zębów. W ślad za tą metamorfozą do moich do moich nozdrzy dotarł porażający smród spalenizny. Odsunąłem się mimowolnie, ale pogorzelec ruszył w moją stronę rozpościerając długie niczym żerdzie ramiona..."

POZDRAWIAM!

PS: Żeby nie dochodziło do niepotrzebnych awantur, teraz uzasadniam swoją ocenę...
Książka dostała ode mnie dodatkowe punkty dzięki fantastycznej oprawie graficznej i wydaniu. A poza tym 4+ lepiej brzmi niż 3+ ;).

PS2: Jbc. scena w jeziorze nie była taka ekscytująca, jak praktycznie każdy, kto to przeczytał, się nią tak podniecał :P.

35 komentarzy:

  1. Hmm polski horror chyba po dziękuję :(

    Ps. To już pewne relacja z targów nie tylko foto ale też wideo :)
    Miłego dnia :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz co? Ach Ty patriotko z Bożej łaski :D.

      PS: Ok, miło mi to słyszeć... czytać ;).
      Również życzę miłego dnia!

      Usuń
  2. Fiu, fiu! Językowe perełki, nie ma co. :P
    Nie wiem czy to książka dla mnie, ale jak będę w Empiku czy innym Matrasie, to sobie chociaż obrazki pooglądam, żeby zobaczyć czym się tak zachwycasz.

    A, ktoś prosił, żeby Ci przekazać kilka słów:
    Miau, miaaau, miaaaauuu, miau! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale w empiku tego już nie ma, a w matrasie... pewnie też ;p. I właśnie dlatego była na Dedalusie, bo tam są tylko takie co się nie sprzedawały, bądź pochodzą od zbankrutowanych wydawnictw... głównie :).

      Weź :D! Nie przypominaj mi o tym stworku, bo popadnę w obłęd ;P.

      Usuń
    2. To se nie pooglądam. Miau. Ups! Wyrwało mi się. :P

      Usuń
  3. Okładka faktycznie robi wrażenie - świetna jest! :) Ale zawartość...Nieee, chyba podziękuję...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i bardzo się zawiodłam. Spodziewałam sie czego o wiele mocniejszego. A język wprost odrażający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrażający bym nie powiedział, ale nieprzyjemny to już tak ;D.

      Usuń
  5. Prosta i schematyczna... no czasami może i dobrze taką przeczytać na odstresowanie. Ale okładka jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dlatego poniekąd zabrałem się za tę pozycję :D.
      Okładka normalnie ślyczna ;).

      Usuń
  6. Twórczość obu tych panów mam ochotę poczytać już od jakiegoś czasu, tylko ciężko mi się zebrać, choć słyszałem, że to takie bardziej schematyczne czytadło, ale mimo to chętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tutaj trzeba tylko i wyłącznie lecieć z fabułą, bo nie ma nawet szansy na głębsze przemyślenia ;).

      Usuń
  7. Muahahaha, ja jestem tym kuzynem :D

    OdpowiedzUsuń
  8. widziałam tę książkę u mnie w bibliotece :) i kilka razy trzymałam ją już w ręce zastanawiając się "brać czy nie brać?!" :) do tej pory jednak nie wzięłam, gdyż widziałam już kilka negatywnych recenzji i nadal zastanawiam się czy warto ? :)
    to ja pozastanawiam się jeszcze trochę... :) ale cholernie zazdroszczę Ci tej pięknej zakładki! mam bzika... :P

    pozdrawiam
    Ruda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było brać, a nie tak bezczelnie zostawiać :D. Towar dotknięty uważa się za wypożyczony :P!

      Uwielbiam tę ilustrację, po prostu cudo :).
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  9. Na początku zgadzam się, co do wydania,, cudowne ;) Można się zachwycać. Ale te przekleństwa i staromodne żarciki... Na szczęście nie miałam takiego kuzyna, o którym tu pisałeś, więc mam powód do radości. :)
    A i mam następny punkt do przemówienia na polski o patriotyzmie, czytać książki polskich autorów :P Wszędzie można znaleźć wenę. ;)


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet z jakiejś 12 wody po kisielu :D?
      TAK! Polscy autorzy wbrew pozorom nie są tacy źli :p.

      PS: Wspomnij w przemówieniu o Stefanie Dardzie ;3!

      Usuń
    2. Ci pisarze to raczej nie moje klimaty, a o panu powyżej nie słyszałam, musiałam wygooglować ;)

      Usuń
  10. Po pierwsze - okładka rzeczywiście jest cudowna! :D
    Ale nie jestem pewna co do tego języka.. w sensie nie wiem czy nie będzie mnie irytował. Ale może nie jest tak źle. Tylko pytanie. Pod względem grozy.. Bardzo się można pobać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest prześliczna ;3!
      Ale naprawdę można się przyzwyczaić ;P. Ze dwa rozdziały i już nie pamiętasz, że czytasz coś Polaka ;).

      Jeśli zwyczajowo nie zaczytujesz się w takiej literaturze to możesz się w pewnych scenach przestraszyć dosyć mocno ;D.

      Usuń
  11. O, nawet nie wiedziałem, że Grasshopper już nie istnieje. Pewnie dlatego wszystkie ich książki trafiły na wyprzedaże.
    Wydanie faktycznie ciekawe, choć niektórzy czytelnicy, co może Cię zdziwić, wieszają na nim psy. Że format do dupy, że ilustracje niczym z książek dla małolatów. I tak dalej, i tak dalej. Mnie się jednak w miarę podobało, co dziwne, przecież zrzęda jestem. Co do samej treści, moje zdanie znasz w opinii, którą jakiś czas temu zamieściłem, nie będę więc się powtarzać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TADA :)! Tak, tak... wydawnictwo padło, a niczyje książki wpadły do skupów tanich książek.

      Naprawdę!? Poproszę imię delikwenta, adres, telefon kontaktowy i numer buta... Jak znajdę to wepchnę w du*ę tej szanownej osoby laskę dynamitu, a ona zadba o resztę :P... Weź przestań tak na mnie patrzeć jak na psychopatę, wyczuwam to nawet przez internet :D.

      Usuń
  12. Jak natrafię gdzieś/kiedyś/jakoś na "Siedlisko" to spróbuję - dla okładki. :)
    P.S. Takiego typu kuzyna o którym piszesz nie mam, a tym bardziej z Koziej Wólki - a szkoda mogłoby być tak "śmiesznie". :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak natrafisz na to gdzieś/kiedyś/jakoś to z przyjemnością przeczytam Twoją opinię na jej temat :).

      PS: Tzn. żeby nie było, że ja takiego mam... dobra mam :D.

      Usuń
  13. Jak dla mnie już za okładkę należy się sporo punktów, bo jest po prostu genialna! Z pewnością przeczytam, powieszę kartkę nad biurkiem, żeby nie zapomnieć :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejciu nawet poświęcisz na to kartkę :D!? Bosz... jakie poświęcenie :P.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  14. Ech, ile zdążyłeś przeczytać zanim ja naskrobałam jedną recenzję! Ale cóż, magisterka sama się nie napisze, choć i tak wolno idzie :) Choć bardziej skupiam się na mojej powieści niż na niej, bo mam pokręcone priorytety.

    Mi tematyka ksiązki się podoba, chętnie bym przeczytała. Okładka mnie powala, lubię dobre grafiki:) Pokłon w stronę twórcy, który wie, jak przyciągnąć wzrok czytelnika. O wydawnictwie nie słyszałam nigdy [sic!], ani żadnej ich ksiązki nie czytałam na pewno. I coś czuję, że już nie przeczytam skoro upadli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie za mało przeczytałem :D.
      Jeszcze trochę i będzie magisterka... Ja bym ją bardziej wolał niż przeczytanie jakiejś książki :P. Przynajmniej coś tam można zyskać ;D.

      No wiesz Ty co!? Ja myślałem, że się weźmiesz za siebie i wykupisz wszystkie dostępne książki tego wydawnictwa, a tutaj "nie przeczytam skoro upadli..." :D. Ranisz moje uczucia :P.

      PS: Pokłony przekażę ;).

      Usuń
    2. Wiesz, bo ja internetowe księgarnie rzadko przeglądam :) Jak już kumiko i selkar. Chociaż zajrzałam do tego dedalusa i chyba czas na zakupy, bo ceny mają tam przepiękne :)

      A magisterka - w tym kraju nic nie znaczy :)

      Usuń
    3. No trochę znaczy, bo bez niej to nawet na sprzątaczkę teraz się dostać nie można :D.

      Usuń
    4. Haha, to fakt, czyli wielka kariera przede mną już niedługo:)

      Usuń
  15. No cóż... U Piotrka było mniej entuzjastycznie :) Eh, biedne pchły. Takie ryzykanckie życie prowadzą. Mimo wszystko Snowflake, jako iż oprawa graficzna u mnie nie jest zwykle jakimś ważnym czynnikiem, biorę ocenę 3+ i niniejszym raczej książki nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Entuzjasta ze mnie jak cholera :D.
      No wiesz, co!? No dobra, każdy ma swój gust ;).

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com