24 kwietnia 2013

"Dom krwi" - Stuart MacBride

"Dom krwi", czyli kanibalistyczna zagadka w szkockim Aberdeen...


OPIS :
(pochodzi z okładki)

"Nosi halloweenową maskę Margaret Thatcher i poplamiony krwią rzeźniczy fartuch w paski. Swoim ofiarom najpierw upuszcza krwi, a potem...

Makabryczne odkrycie w porcie Aberdeen: kontener do przewozu mięsa zawiera ludzkie szczątki. Zbrodnia przypomina serię okrutnych zabójstw sprzed lat. Rozpoczyna się największa obława w historii Granitowego Miasta. Kieruje nią sierżant Logan McRae. Poprzednio zbrodniarza ujął i na długie lata posłał do więzienia szef Logana, inspektor Insch. Teraz policjanci, którzy aresztowali Rzeźnika, zaczynają ginąć, w Insch komplikuje śledztwo..."


 Jedyne zdanie, które nasunęło mi się na język po skończeniu tej książki to: "Uff, nareszcie dobrnąłem do końca"...
Utwór, który liczy nieco ponad 300 stron, czytałem przez jakiś tydzień O_o. No dobra nie miałem za wiele czasu na całkowite oddanie się lekturze i rozgromienie jej w jeden wieczór, no ale żeby aż tak!?

Powodów tego zajścia sądzę, że mogę znaleźć kilka.
Po pierwsze, wydawnictwo Amber trochę mnie do swoich pozycji zniechęca poprzez zbyt szerokie i rozciągnięte teksty na stronach, czyli chodzi mi tutaj o długie linijki. Miałem już parę razy do czynienia z książkami tego wydawnictwa (zapewne jeszcze będę miał) i za każdym razem ta sytuacja się powtarzała. Nie mogłem normalnie lecieć po zdaniach, jednocześnie szybko pochłaniając strony, tylko musiałem co rusz spowalniać. Nie wiem czy jest to spowodowane oszczędnością papieru, chęcią rozmieszczenia tekstu tak a nie inaczej, czy po prostu jak zwykle wydziwiam i marudzę ;P.

Po drugie, czcionka była dla mnie za mała. Tzn. nie, że jestem ślepym kretem i nie rozczytam nawet liter na bilbordzie, ale czułem mały dyskomfort. Ten punkt poniekąd łączy się z wcześniejszym, bo jak zmniejszymy tekst to od razu wydaje się nam, że jakaś mikroskopijna i niewidzialna sierotka Marysia rozciągnęła nam zdania w linijkach :). Tutaj powody są równie proste co poprzednio... albo oszczędność papieru, albo przyzwyczajenie do określonej czcionki, albo pie*dolę od rzeczy.

Źródło zdjęcia autora: LINK
Po trzecie, jest szansa, iż mogłem rozwlekać czytanie tego utworu w czasie, gdyż jego akcja nie porwała mnie wystarczająco. Powód!? Tutaj na pewno narzekam jak stara kutwa pod krzakiem agrestu w deszczu :).

Jednak proszę nie brać powyższych punktów za drastyczne wady "Domu krwi", broń Boże! Chciałem jedynie powiedzieć, co mnie trochę uwierało (w przenośni) podczas lektury tejże książki.
Więc nie, że masakrycznie ją krytykuję, czy coś :D.

No, ale może przejdźmy do samej recenzji, a nie będziemy pierdzielić o dupie Maryny.




Praktycznie na samym wstępie zostajemy wplątani w dość poważną aferę kryminalną, a dokładniej dowiadujemy się o znalezieniu w pewnym kontenerze, znajdującym się w porcie Aberdeen, mięsa dla pracowników platformy wiertniczej. Niby nic, lecz kto by chciał wcinać na drugie śniadanie ludzkie mięcho!? Nie mam pojęcia jak Wy, ale ja dziękuję, zjem na mieście.

"(...)Będę martwy, ale zawsze pozostanę częścią czegoś. To ważne, prawda? Nie zniknąć w nicości..."

Sprawa z przyczyn czysto oczywistych zostaje utajniona (no bo co byście zrobili, gdybyście się dowiedzieli, że dzisiaj na obiad mieliście przykładowo schabowe z tyłka swojego sąsiada!?), ale chyba powinienem powiedzieć: próbuje pozostać w tajemnicy, jednak jak to zwykle bywa... Prawda i tak znajdzie jakieś ujście i ujrzy światło dzienne.

Zagłębiając się coraz dalej w lekturę wraz naszymi bohaterami, słynącymi z dość ostrego czarnego humoru, powoli aż do kłębka dochodzimy do rozwikłania mrocznej zagadki, której paliwem napędzającym jest... krew.

"(...)Steel zrobiła w tył zwrot i odeszła. Miałaby efektowne wyjście, gdyby nie przystanęła w połowie schodów na dół, żeby wyciągnąć szew kombinezonu spomiędzy pośladków..."

Nieznanego sprawcę zaginięć jak i morderstw określono mianem "Rzeźnika" (moja wychowawczyni ma na nazwisko Rzeźnik... I jak tu człowieku do szkoły chodzić ja się pytam :P), który pozostaje nieuchwytny przez długi czas.
Oskarżonych jest cała masa, lecz pytanie brzmi: kto kryje się pod postacią psychopatycznego zabójcy za plastikową maską byłej premier Wlk. Brytanii!? I jaki jest jego cel w uśmiercaniu niewinnych, bądź tylko z pozoru niewinnych ludzi!?

Z tymi pytaniami zostawiam Was moi Drodzy niestety samych. Rozwiązanie tajemnicy "Domu krwi" pozostawiam w Waszych rękach.

"Sześćdziesięcioośmioletni ochroniarz imieniem Harold. Smarki z nosa Logana były czujniejsze od tego staruszka..."

No, miało być krótko, a wyszło jak zwykle na opak. Błagam, wybaczcie o Czcigodni ;)!
Podsumowując... książka ta (nie wiedzieć czemu) mnie nie oczarowała. A to jest naprawdę dziwne, bo znaleźć tu można okrucieństwo, obrzydlistwo, czarny humor i wszystko to okraszone panierką tajemniczości, a mi był nie w smak O_o. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale najwyraźniej popadam w debilizm... Przypuszczając, że jeszcze w niego nie popadłem...

Moja ocena: 4-/6

Jednak przymykając oko na małe niedociągnięcia, jakie miałem nieprzyjemność znaleźć w "Domu krwi", serdecznie polecam Wam tę książkę, gdyż warto. Mimo, że czasami wiało nudą to sądzę, iż ta pozycja wpadnie w Wasze gusta. Miejmy nadzieję, że bardziej niż w moje ;).

"(...)Tak się składa, że to ortopeda z Polski, więc kiedy widzi ludzką kość udową wystającą ze sterty, zatrzymuje maszynę i nie pozwala niczego ruszać, dopóki nie wezwą policji (...). Dziwne, nie? Facet kończy medycynę i ląduje tutaj, bo może więcej zarobić jako fizyczny w ubojni niż jako lekarz u siebie..." - bolesne, ale prawdziwe :D.

POZDRAWIAM!

35 komentarzy:

  1. Jeju, MacBride zewsząd mnie atakuje. :) I u Ciebie też. Nie daje mi spokoju... Muszę się wreszcie porozglądać za jego książkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz, musisz i nie ma to tamto :D.

      Usuń
  2. Wydawnictwo Amber rzeczywiście ma nieco rozległy tekst na stronach :) muszę sprawdzić czy ta książka jest u mnie w bibliotece :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zaprzeczyć nie mogę, ale dość rozlazły :).
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Nie, wydziwiasz, Amber od dawna słynie z oszczędności papieru, identyczna sytuacja jest w większości wydanych przez nich książek z lat poprzednich - bo obecnie w końcu poszli po rozum do głowy ;-) Twórczość autora koniecznie chce poznać, choćby dlatego, że Goodreads ciągle rzuca mi nim prosto w twarz w rekomendacjach :-P Może nie miałeś odpowiedniego nastroju na taką lekturę :D Albo polski przekład jest koślawy, z tego Amber też jest (jest, wciąż jest) znany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę tak Cię obrzucają informacjami o nim!? To dobrze, że ja go nie zasubskrybowałem :D. Mi tam w głównej mierze notki o Kingu lecą, ale nie jest ich tak jakoś dużo :).
      No właśnie chyba przyczyną jest zły nastrój przez tamten tydzień, podczas którego byłem zawalony sprawdzianami :D.
      A co do przekładu to jakiś beznadziejny nie był. To akurat było w porządalu :).

      Usuń
  4. Szlag, nie wiem skąd się wziął ten przecinek po początkowym Nie. Wywalić go, zmienia kontekst wypowiedzi :-P Nie wydziwiasz, spokojnie :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, aha... ja już wiem, że przecinek był zaplanowany :D. Nie, no żartuję :P.
      Kamień z serca, że nie wydziwiam :).

      Usuń
    2. A widzisz, ja to potrafię Cię uspokoić :D
      Paulinie bardzo się podobało, Tobie tak sobie...ufam Waszym gustom, byłbym zatem pewnie gdzieś po środku tych opinii, mianowicie...nieźle, ale papuci z wrażenia nie zrzuca :p Się okaże się :)

      Usuń
  5. Czytałem już książkę w której zabójca miał ksywę Rzeźnik i też nie byłem nią oczarowany. Może to jest jakaś reguła. Jednak te okrucieństwa i obrzydlistwa do mnie przemawiają. Jestem za.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeźnik takie jakieś popularne... chyba nawet za bardzo :D.
      Więc pozostaje mi tylko trzymać kciuki, że Ci się spodoba :).

      Usuń
  6. Jak już mówiłam :) "Dom krwi" to moim zdaniem najlepsza część "przygód" sierżanta Logana i tego się będę trzymać :) Wydawnictwo Amber owszem, rozciąga, czasem też literówków jak mrówków, ale generalnie lubię to wydawnictwo (przede wszystkim za ich horrory). No cóż, nie podobało Ci się - serce mnie się kraje, ale cóż, mamy różnorodność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nawet nie wiesz jak mnie zakuło w serduszku, jak usłyszałem, że Ci się serce kraje :D. Tak więc zmieniam ocenę na 6+/6 :P.
      W sumie to prawda, horrory mają przednie :).

      Usuń
  7. Książka nie dla mnie, ale Twojej recenzje uwielbiam! Czytam i morda się uśmiecha ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak uważasz, nie to nie :D.
      Dziękuję :*! A moja morda cieszy się, czytając Wasze wesołe komentarze :).

      Usuń
  8. Mimo tych zgrzytów, o których wspominasz, to książkę i tak chętnie przeczytam. Miałam już do czynienia z twórczością tego pana, nie był to może genialny kryminał, ale na tyle dobry, że mnie zachęcił do kolejnych pozycji autora. Po "Dom krwi" na pewno kiedyś tam sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurczę, a myślałem, że jednak zniechęcę :D. Nie no, żartuję :).
      Oczywiście, jeśli autor Ci przypasował to czemu nie :P.

      Usuń
  9. Ja bym przeczytał, głównie ze względu na humor :) Trochę wkurzająca sprawa z tą czcionką, ale generalnie chyba sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No humoru było sporo :D.
      Może jakoś przebolejesz, w końcu to jakiś monstrualny problem nie jest :).

      Usuń
  10. O "Domie krwi" wcześniej nie słyszałam, ale Twoja recenzja mnie zaciekawiła i chętnie z nim poeksperymentuję. Mimo wad i niedociągnięć o których piszesz dam książce szansę. :)
    P.S. Ja, Czcigodna (No co?Utożsamiam się z tym co napisałeś :P) oświadczam, iż uwielbiam twe teksty - czyta się je przednie. :)
    P.S.S. Z Czcigodną oczywiście żartowałam - chciałam być zabawna. xD :P
    P.S.S.S. Pozdrowienia dla Rzeźnika...tzn. pani Rzeźnik. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to bardzo się cieszę, że Cię zainteresowałem :).

      PS: Dziękuję serdecznie :*! Nawet nie wiesz jak mi miło :D.
      PS2: Jakie żartowałam, jakie żartowałam!? U mnie każdy jest Czcigodny :P. No może oprócz mnie :).
      PS3: Dziękuję, oczywiście przekażę... chociaż może lepiej nie... Kto wie, może spodoba jej się jej książkowy imiennik i wcieli się w niego na lekcjach :P.

      Usuń
  11. Kanibale, morderstwa, brutalność, i w ogóle wszystko co najlepsze - a tu wcale tak dobrze nie wyszło? Myślałem, że nad taką pozycją, po przeczytaniu opisu, to będą tu jedynie zachwyty. Ale wygląda na to, że faktycznie nad nieścisłościami można przymknąć oko. Ja przynajmniej, czytając, spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj, próbuj, bo ja chyba po prostu czytałem to mając zły humor :D. Obyś Ty miał lepszy :).

      Usuń
  12. A w sumie chyba czuję się zachęcona :D Tytuł mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie chyba mam nadzieję, że nie tylko tytuł Ci się spodoba tylko cała książka ;).
      Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Jestem w posiadaniu wielu książek od Amebra, ale jakoś nie znalazłam tych wad. Być może to tylko w kryminałach. A często właśnie w kryminałach pojawiają się małe czcionki ze zdaniami na całą szerokość kartki (z tego co ogólnie zauważyłam). :)
    Te cytaty coś dziwnie brzmią i trochę nie poprawnie, np. "miałaby efektowne wyjście"..
    Chyba nie przeczytam. x3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja czytałem same kryminały od tego wydawnictwa, więc może i tak jest, że tylko w nich zmniejszają czcionkę ;).
      Ale co jest dziwnego i niepoprawnego w "miałaby efektowne wyjście" :D!?

      Usuń
  14. 4-, co raz niższe oceny stawiasz, aż się boję, że niedługo pojawią się 2 albo 3, oczywiście nie życzę Ci tak nieudanych spotkań czytelniczych ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tego się obawiam :D. Przymilny Melonek powoli staje się zagorzałym krytykiem literackim, hahaha :D.
      Ale nieee... teraz czytam "Rogi" Hilla i myślę, że zarobią sobie dość wysoką ocenę ;).

      Usuń
  15. Chciałabym to przeczytać :)
    zapraszam do mnie : dreamsforeverx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chcij dalej :).
      Nie dziękuję, ale miło było pogadać ;).

      Usuń
  16. Nie wiem co z tym autorem jest nie tak, bo niby pomysły ciekawe, a wykonanie jakieś takie nie teges. Fabuła "Domu krwi" zdołała mnie zainteresować, ale po pierwsze - w bibliotece tej książki nie ma, a po drugie - przestałam liczyć na to, że kryminały tego autora mnie wciągną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wyszło 2:1 dla niezabrania się za "Dom krwi" :D.
      Jak chcesz, ale przynajmniej już zasmakowałaś w twórczości tego autora, więc nie namawiam ;).

      Usuń
  17. Jakoś mnie chyba to nie przekonuje. Niby wszystko ciekawie, ale... żeby tak o mięsie? :)

    Co do Amber - mi się zawsze wydawało odwrotnie - zawsze mnie odstraszały wielki litery na stronie i ogromne marginesy. Czyli to pewnie zależy, jaka książka, ja akurat nigdy nie trafiłam na "maczek" u Ambera :) Swoją drogą według mnie mają dużo słabych książek, no ale... takie wydawnictwo diś żyje tylko komercją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam... wydziwiasz :D.

      No właśnie to jest chyba zależne od tematyki. Bo słyszałem już od jednej osoby, że kryminały mają mniejsze czcionki ;P. Dziwne, ale takie przyzwyczajenie wydawnictwa ;).

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com