03 marca 2013

"Zielona mila" - Stephen King - recenzja

"Zielona mila", czyli jak można zabić za niewinność...


OPIS :
(pochodzi z okładki)

Wśród przebywających w więzieniu Cold Mountain skazańców znajduje się nieobliczalny, niezwykle agresywny młodociany zabójca William Wharton; jest Eduard Delacroix, niepozorny Francuz z Luizjany, który zgwałcił i zabił młodą dziewczynę; dla zatarcia śladów spalił kolejnych sześć osób. Jest wreszcie skazany za brutalny mord na dwóch małych dziewczynkach John Coffey, zagadkowy olbrzym o wiecznie załzawionych oczach, obdarzony niezwykłą mocą. Co łączy tych ludzi? Tę zagadkę usiłuje rozwiązać główny klawisz Paul Edgecombe, wierzący w niewinność Coffeya...


Wyżej wymieniona książka dość długo leżała u mnie na półce nietknięta, gdyż nie byłem zbyt pozytywnie do niej nastawiony. Dlaczego?! Jak sądzę dlatego, że jej fabuła (delikatnie przedstawiona w opisie) była trochę nudnawa...
Czy to dobrze, że odstawiałem ją na tzw. "na później"? Otóż odpowiedź brzmi NIE!
Wielce żałuję, że nie zabrałem się za "Zieloną milę" dużo, dużo wcześniej...

Praktycznie cała akcja utworu rozgrywa się w jednym i tym samym miejscu... w więzieniu Cold Mountain. Taki zabieg bardzo mi przypasował, bowiem nie przepadam za książkami, w których wydarzenia porozrzucane są po niezliczonej liczbie lokacji.

Co zrobilibyście, gdybyście na porannym spacerku po lesie spotkali wielkiego i umięśnionego faceta... trzymającego w swoich dłoniach, wielkich jak łopaty, lekkie... martwe... i niewinne dziewczynki?!

Źródło zdjęcia autora: LINK

Oczywistą oczywistością jest to, że czym prędzej wezwalibyście odpowiednie służby by złapali i zamknęli sukinsyna w celi na 4 spusty... Później zapewne chcielibyście aby ów facet zasiadł na krzesełku elektrycznym, pieprznął go morderczy prąd i poszedł w pizdu... no bo przecież musi ponieść karę za popełnione czyny, prawda?!

Lecz czy można oceniać książkę po okładce?
Czy można oskarżać kogoś nie mając żadnych dowodów?
I wreszcie czy można zabić za niewinność?





Chcecie wiedzieć?!
Domyślam się, że tak... więc bierzta się za "Zieloną milę" i szukajta odpowiedzi :).

Jak wiadomo (a przynajmniej mi wiadomo) najciekawszymi książkami są nie te, które JEDYNIE opisują niezwykłe historie, niezwykłych bohaterów w niezwykłym świecie niezwykłej fantazji, lecz te, które wzbudzają w czytelniku emocje... Aktualnie recenzowana przeze mnie książka te emocje posiada i to nawet w ogromnej ilości...

Nie chcę, żebyście myśleli, że wywalam tutaj puste słowa... Muszę powiedzieć, że w pewnych momentach  tego utworu oczy mi się zeszkliły, co często, a w zasadzie nigdy, się nie zdarza (nie licząc oczywiście moich zełzawionych oczu od ciągłego ziewania nad nudną książką :D)...

"Zielona mila" w formie książkowej, jak i jej ekranizacja stały się kultowymi arcydziełami dla milionów osób nie bez powodu... Smutna historia więźniów skazanych na okrutną śmierć łapie za serce nawet najtwardszego twardziela (czyt. mnie :DDD)...

No i teraz pora na zgadywanki...
Jaką Melon może postawić ocenę "Zielonej mili"?!
Tylko może najpierw uwzględnię to, iż  nie jestem godzien TEGO DZIEŁA oceniać, no ale...

... całe 10/10 punktów się należy niezaprzeczalnie. Panie King'u, serdecznie gratuluję za kolejną pełną punktację Pańskiego utworu przez niejakiego Melonika :).

Polecam Wam nie tylko ze względu na występujące tutaj skrajne emocje wzruszenia, lecz także polecam serdecznie tę książkę osobom, które poszukują delikatnego dreszczyku i fascynujących odczuć niewyobrażalnie dobrego utworu!

"Boże mój, zielona mila jest taka długa..."

POZDRAWIAM!

30 komentarzy:

  1. King jest mistrzem w każdej odsłonie: świetny z niego gawędziarz, umie wywołać nastój grozy, do wzruszenia też potrafi doprowadzić. "Zielona mila" przeczytana, obejrzana i jak najbardziej się z Tobą zgadzam - rewelacyjna historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... można powiedzieć istne cudo :P!

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że już nie płaczesz :P

    A tak poważnie - i mnie się łezka w oku kręciła, a na filmie to ryczałam jak bóbr. To piękna historia, i na 10/10 zasługuje bez dwóch zdań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie... tacy twardziele jak ja nie beczą przez całe dnie :D.

      Usuń
  3. Oglądałem film - bardzo mi się podobał. Boję sie teraz czytać książkę, ze względu na to, że niejako znam już fabułę i wątpię, żeby zdołała mnie wciągnąć. Mimo wszystko ocena zasłużona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, że King już na początku mówi nam o tym, że niewinny wielkolud w końcu siądzie na "Starej Iskrówie", a mimo to i tak się pod koniec zdziwiłem ;D. Polecam serdecznie... co jak co, ale "Zieloną milę" w formie książkowej znać trzeba ;).

      Usuń
  4. Bardzo słuszna ocena i równie słuszna opinia. Genialna książka, genialny film. Nie mam nic więcej do dodania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może dodam... Zgadzam się po całości :).

      Usuń
    2. Tak po prostu? Bez żadnego "ale"? ;)

      Usuń
    3. Aaale... cóż mogę więcej powiedzieć :D? Książka świetna i szlus :).

      Usuń
  5. Książki jeszcze nie czytałem, ale mam w planach i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepsza niż film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! No przecież książka, nawet najgorsza, jest lepsza od swojej ekranizacji... a co dopiero Stephen King i "Zielona mila" ;P?! Naprawdę polecam :)!

      Usuń
  6. Zgadzam się z Twoją oceną, "Zielona mila" to idealna powieść, która powodowała u mnie ciągłe pociąganie nosem ;-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co dziwić... To przecież King :).

      Usuń
  7. Uwielbiam książkę i film. Powinieneś się wstydzić,że nie zabrałeś się za nią od razu ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wstyd mi, że hej :D... ale już naprawiłem swoje błędy :).

      Usuń
  8. Tej książki jeszcze nie czytałam, ale sporo słyszałam i miałam mieszane uczucia. Po Twojej recenzji jednak jestem pewna, że ją przeczytam ;)
    Bardzo zaciekawiła mnie Twoja osoba, spodobał mi się sposób w jaki piszesz, od zawsze podziwiam takich ludzi. Z przyjemnością dodaję do obserwowanych i obiecuję, że będę zaglądać częściej, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę, jak również film serdecznie polecam ;)!

      Dziękuję za miłe słowa :P!
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  9. Gdybym spotkała takiego umięśnionego goryla w parku to bym pewnie najpierw się posiusiała ze strachu, potem bym go na szybko zwyzywała a na końcu bym spier...dalała ile sił w nogach...(chyba na posterunek bym pobiegła, albo na kebaba, bo lubię kebabory! :)) Nie czytałam tej książki, bo film mnie wystarczająco wzruszył i nie wiem czy po lekturze bym nie wpadła w depresje ;) pumpumpum....idę :D
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe... ciekawe... Ale według mnie najtrudniejszym wyborem byłby wybór pomiędzy posterunkiem policji a kebabem u Turka ;D. Ja bym raczej wybrał tę drugą opcję... Olbrzym zaczeka ;P.

      Czytaj "Zieloną milę"! To nie jest jakieś tam pierdu, pierdu o zakochanych wampirkach tylko książka STEPHENA KINGA, no hello ;D. Nie no, zrobisz jak uważasz... ale i tak masz przeczytać :p.

      Na razie ;)... pumpumpum...

      Usuń
  10. Zielona mila, to zielona mila. Genialna rzecz. I kropka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest jakaś tam genialna rzecz... ale Genialna Książka Genialnego Autora ;D... amen.

      Usuń
  11. Nie wiedziałam, że już ją przeczytałeś, jakiś czas temu widziałam ją u Cb w planach, film był dla mnie fantastyczny, po książkę na pewno sięgnę, będę musiała.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja jeszcze filmu nie oglądałem, ale po tę książkę sięgnąć musisz. I nie ma przeproś ;P.

      Usuń
  12. Właśnie sobie zrobiłam rundkę po recenzjach książek, które czytałam i widzę, że bardzo wysoko sobie cenisz Kinga. Ja z resztą też, a "Zielona mila" jest jedną z moich ulubionych. Muszę jednak przyznać, że King potrafi także bardzo nudzić, ale jest na tyle różnorodny, że każdy znajdzie w jego powieściach znajdzie coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. King jest moim numerem jeden i nie mógłbym go ocenić poniżej dziesiątki :P.

      Tzn. ja bym tego nudzeniem nie nazwał, ale niepotrzebnym laniem wody to już tak ;).

      Usuń
  13. zarówno ekranizacja jak i książka wiele dla mnie znaczą...są świetnie przemyślane, a postacie tak rewelacyjnie wykreowane, iż brak słów...10/10 niezaprzeczalne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekranizację niedawno obejrzałem i jest dokładnie taka sama jak książka, co nie zawsze wychodzi producentom, żeby idealnie odwzorować pierwowzór na ekranie ;).

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com