21 marca 2013

"Maska" - Dean Koontz - recenzja

"Maska", czyli czyja osobowość zamieszkała w ciele szesnastoletniej Jane...



OPIS :
(pochodzi z okładki)

Carol i Tracy są ludźmi sukcesu: ona jest cenionym specjalistą w dziedzinie psychiatrii dziecięcej, on robi karierę na uczelni i jako pisarz. Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka, a ponieważ Carol jest bezpłodna, decydują się na adopcję. Od tej chwili ich życie staje się pasmem pozornie przypadkowych katastrof i przedziwnych, a zarazem niewytłumaczalnych zdarzeń. któregoś dnia Carol potrąca samochodem młodziutką dziewczynę, która dosłownie wchodzi jej pod maskę, jakby znajdowała się w transie. Nastolatka, nazwana przez szpital Jane Doe, nie odnosi żadnych obrażeń. Okazuje się, że nie wie, kim jest, ani nie pamięta niczego ze swojej przeszłości. Małżonkowie są zauroczeni prześliczną blond dziewczynką i za zgodą władz zabierają ją pod swoją opiekę. Wkrótce poznają przerażającą prawdę. Kim w rzeczywistości okaże się Jane?

Jakbym mógł opisać "Maskę" w jednym zdaniu?!
Hmm... Na pewno znajdzie się w nim słowo "krótka". Będzie też "dobra, lecz nie znakomita", jak również "chwilami wciągająca". Ale sądzę też, że musiałbym napisać "zdupcona i bez zakończenia", jednak o tym potem...

Autor przedstawia nam historię pewnego małżeństwa, które niestety nie może mieć swoich własnych dzieci. Jak się wydaje, jedynym wyjściem z tej sytuacji byłaby adopcja (bądź kidnapping, ale ustalmy, że to małżeństwo żyje zgodnie z prawem)...
Jednakże nadchodzi taki dzień, w którym Carol (główna bohaterka) potrąca na ulicy pewną nieznajomą dziewczynę - Jane. O dziwo ów kobitka nie doznała żadnych obrażeń, nie licząc paru siniaków, lecz nęka ją osobliwa przypadłość - amnezja. Nie pamięta niczego ze swojej przeszłości. Nie wie kim jest, a co gorsza... nie wie kim była...

Źródło zdjęcia autora: LINK
W końcu, po wielu trudach, Carol i jej mąż Paul decydują się na przygarnięcie bezbronnej dziewczynki, dla której los nie był przychylny... Jeszcze wtedy nie wiedzieli, jak okrutną bestię wzięli pod swoją opiekę...

Lecz kim tak naprawdę jest Jane?!
I czyją osobowość gości w swoim młodzieńczym ciele?!

Oczywiście, że Wam nie powiem ;). Jedynie co mogę zrobić to odesłać Was do "Maski", żebyście poznali prawdę... niezależnie jak niebezpieczna by ona była...

"Jeśli myślisz, że odchodzisz od zmysłów, musisz być całkowicie normalny, gdyż szaleniec nie ma takich wątpliwości..."


Muszę powiedzieć, że tę książkę czyta się baaardzo szybko, ale to nie oznacza, że wciąga... Nie chcę powiedzieć, że była nudna, bo taka nie była, ale nie wyczuwałem takiego kleju, dzięki któremu nie można by się od niej oderwać...

Co do zakończenia to było... Zaraz, Melon, przecież w ogóle go nie było.
Końcówka to po prostu jedna WIELKA klapa. Akcja się powolutku rozkręcała, potem w dziwnym momencie nagle spowolniła i całkowicie się zamknęła, jednocześnie zostawiając mnie z olbrzymim (jak ucho słonia) znakiem zapytania, regularnie kiwającym się nad moją głową ???

Uważam, że to idealny moment na podsumowanie "Maski", której wystawiam 8/10 punktów. Chociaż wciąż  to chyba za dużo...

Polecam ją serdecznie tym, którzy poszukują książki niewymagającej od czytelnika większego myślenia, a żeby tylko przeczytać i zapomnieć. Sądzę, iż w tym utworze nie było nic ciekawego do zapamiętania, więc Wasz wybór...

Tracić na Koontz'a czas, czy nie tracić... oto jest pytanie...

"[...]reinkarnacja, odrodzenie w nowym ciele, to rzecz oszałamiająca, zbyt wstrząsająca, by ją przyjąć, o wiele trudniejsza do zaakceptowania niż istnienie poltergeistów..."

POZDRAWIAM!

35 komentarzy:

  1. Fajnie się go czyta - oczywiście to czysta rozrywka. Mimo wszystko gdy ma się do wyboru Kinga to raczej nie trzeba sie długo zastanawiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle nie trzeba się zastanawiać ;D! Koontz to taki dodatek (czyt. zalepiec, którym zalepia się wolne chwile pomiędzy ciekawszymi książkami ;P).

      Usuń
  2. W całym swym życiu przeczytałem ze siedem książek Koontza. Na półkach czekają jeszcze trzy. Pisze fajnie, ale, no właśnie, tyłka nie urywa :p Zawsze mam problem z określeniem swojej opinii o Koontzu - lubię, nie lubię? Wychodzi na to, że bardziej tak niż nie - gdyby było inaczej, nie wydawałbym ciężko zarobionych pieniędzy na to, co spłodził :D Maski jeszcze nie czytałem, ale tytuł mi nie obcy. Z opisu wydaje się okej - siła Koontza tkwi w intrygujących pomysłach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ten pomysł... Czy ja wiem, czy taki oryginalny? Zwykłe pierdu pierdu, próbujące nastraszyć czytelnika paroma "przerażającymi" scenami grozy ;).

      A mogę wiedzieć, co z już przeczytanych przez Ciebie jego książek najbardziej polecasz :)?

      Usuń
    2. Może masz rację, ale mnie osobiście zawsze skusi opis wydawcy z tyłu okładki :D

      Co polecam...
      "Prędkość" bardzo płynnie się czyta.
      Podobała mi się też "Fałszywa pamięć" (pierwsze spotkanie z Koontzem - już osiem lat temu - właśnie poczułem się staro) i "Zimny Ogień". Warto rzucić też okiem na zbiór opowiadań "Trzynastu apostołów". W sumie wszystko to czytałem dawno temu, trudno powiedzieć jak odebrałbym je dziś :D
      Ostatnią przeczytaną przeze mnie książką tego autora byli "Nieznajomi". Chyba jedna z najobszerniejszych rzeczy, które napisał. Niestety przy okazji dosyć męcząca, dłuży się i niczym nie zaskakuje :p

      Usuń
    3. Uaa, dzięki ;P. Już mam w czym wybierać ;).

      Usuń
  3. Mnie najbardziej w tej książce rozwaliło zakończenie...Najpierw zdziwiona patrzyłam na ostatnie zdanie, a po chwili z morderczym błyskiem w oku, sprawdzałam czy przypadkiem jakiś zasraniec nie wyrwał kilkudziesięciu stron z dalszą częścią historii :D. Krótko mówiąc, zawiodłam się na tej powieści i nie pomaga nawet fakt, że miejscami była wciągająca...Fajnie jest, ale muszę już uciekać :D. Gram teraz w Wiedźmina 2 ^^.A więc, lecę obić parę mord i skopać dupsko Kejranowi :D
    Miłej nocki Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ;P! Ale w Wiedźmina się nie gra tylko się go ogląda (bo tam co chwila są jakieś filmiki i niekończące się dialogi ;D).

      A wiesz, że ja też dokładnie sprawdzałem, czy w moim egzemplarzu nie brakuje przypadkiem kilku kartek tego "dzieła" ;). No ale mówi się trudno i płynie się dalej.

      Również życzę Ci miłej nocki i przyjemnego grania :)!

      Usuń
  4. Ostatnio miałem okazję kupić tą książkę, ale w ostatniej chwili zdecydowałem się na inną pozycję. Szkoda. Bo chociaż lubię książki trochę skomplikowane, to od czasu do czasu mam ochotę na prostą i nie wymagająca myślenia pozycję na odstresowanie się.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tym to może innym razem ;D.

      Usuń
  5. Bo ja wiem, jakoś nie zaiskrzyło. Raczej rozejrzę się za inną powieścią Koontz'a

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj, szukaj, a potem czytaj, recenzuj i powiedz czy warto ;P.

      Usuń
  6. Koontza znam póki co z jednej powieści i wiele razy słyszałam opinie, że jest on dość nierówny - wspaniałe powieści obok przeciętnych, by nie powiedzieć - gniotów, ale mimo wszystko po autora sięgać będę. Może nie po tę konkretną powieść, ale na szczęście Koontz jest płodny, więc jest w czym wybierać :) Mimo wszystko - dałeś dość wysoką ocenę, po Twojej recenzji spodziewałam się raczej 6/10 albo wręcz 5/10, więc nie wiem - Tracić na Koontz'a czas, czy nie tracić... oto jest pytanie...:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja chyba (na pewno) mam zawyżoną punktację... Po prostu chciałem być szczery w ocenie... Przykładowo "Makbet" otrzymał ode mnie jakieś 6,5 punktów, a Maska była od niego o niebo lepsza ;D.
      Tak sobie myślę, że zmienię ten zakres i nowa punktacja będzie bliższa prawdy ;).

      Usuń
    2. Może wystawiaj oceny szkolne, od 1 do 6? Może być łatwiej, ja ocen w ogóle nie wystawiam, ale gdybym wystawiała, chyba właśnie ten szkolny system ocen bym zastosowała :) Mniejsze rozbieżności, łatwiej trafić i łatwiej określić książkę mianem przeciętnej, beznadziejnej czy doskonałej.

      Usuń
    3. Ano jest jakiś pomysł powiem Ci i chyba się to tego zastosuję (jak nie zapomnę :P). Dzięki za podrzucenie pomysłu :*!

      Usuń
  7. Ty naprawdę masz dobre serce. Ocenić książkę, która ma dupne momenty i jeszcze gorsze zakończenie na 8/10 toż to siok i rozbój w biały dzień :-) Ale, ale, mnie to w ogóle nie przeszkadza, bo do Koontza mam sentyment, kilka jego książek przeczytałam z wielką radochą, dlatego mimo tych kliku wad nie wad postaram się dorwać "Maskę".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dobre serce?! Haha dziękuję :D.
      Bo ja miałem zawyżoną punktację, ale zamierzam ją zmienić i najbliższe oceny, które pojawią się w moich recenzjach, będą już bardziej przemyślane i lepiej odzwierciedlające prawdę ;P.

      Usuń
    2. Może skorzystaj z punktacji z Lubimyczytac. Jest sensowna i czytelna, na pewno będzie Ci łatwiej, chociaż dla mnie punktowana ocena jest twardym orzechem do zgryzienia, zastanawiam się nad zaprzestaniem tego procederu.
      Miłego dnia :-)

      Usuń
    3. No właśnie Paulina już mi podpowiedziała o punktacji 6-zakresowej, czyli takiej szkolnej :).

      Nie zaprzestawaj! Kocham te Twoje gwiazdki :3.

      Usuń
  8. Po takiej recenzji, myślałam, że walniesz jakąś niską ocenę, a tu proszę 8/10, na prawdę byłam w szoku. Zacytuję Twoja wypowiedź: "Lecz kim tak naprawdę jest Jane?!
    I czyją osobowość gości w swoim młodzieńczym ciele?!" właśnie tym zdaniem mnie zainteresowałeś, liczyłam na odpowiedź, a tu nic, jedno wielkie nic, jak mogłeś. Książki raczej nie przeczytam, nie moje klimaty, ale powoli zabieram się, jak na przykład przy kryminale Christie, za gatunki, których nie czytałam, więc może niedługo thrillery, horrory, jak postanowię przeczytać, będę wiedziała do kogo się zgłosić po radę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś już trzecią osobą, którą zaszokowała ocena ;D. To była po prostu zawyżona punktacja i tak jakoś wyszło ;). Ale gwiazdy mi mówią, że nastąpią lekkie zmiany i punktacja będzie bliższa prawdy :D.

      No proszę, proszę... Jaki progress ;P. Thrillery, horrory, widzę że wchodzisz na tą właściwszą drogę literatury ;P.

      Jbc. czekam na wszelkie pytania co do polecenia książki ;3.

      Usuń
  9. Nazwisko Koontza co jakiś czas powraca w moich czytelniczych planach, ale zawsze jakoś coś innego wysuwa mi się na pierwszy plan. No kiedyś wreszcie przeczytam na pewno, ale kiedy - sam nie wiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę więcej wolnego czasu... i zapału :D.

      Usuń
  10. Zostałeś nominowany do Liebster Award na naszym blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę dorwać tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oceniłam na 4,5/6, ale ni cholery już nie pamiętam nic z tej książki.

    Z thrillerów Koontza polecam "Intensywność". W sumie, to bardzo nierówny autor.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podsunięcie propozycji :D!

      Usuń
    2. Właśnie czytam intensywność - niezłe :D

      Usuń
  13. Na pytanie pod koniec recki odpowiadam: zdecydowanie tracić!
    Co do książki to mimo, iż jeszcze nie czytałam, a Twoja recka średnio do tego zachęca(szczególnie to zakończenie, ale to żadna nowość, bo Koontz nigdy nie był w nich dobry) to i tak pewnie przeczytam, jak tylko wpadnie mi w ręce, bo mam zwyczaj czytać każdą powieść tego autora, którą tylko uda mi się zdobyć;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, może jakoś szczególnie nie zachęcam, ale jak już masz taki zwyczaj to grzech go łamać ;P.

      Usuń
  14. Chyba jednak książka nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com