26 lutego 2013

"Zły wpływ" - Ramsey Campbell - recenzja

"Zły wpływ", czyli jak niektórzy potrafią być okrutni... nawet po śmierci...


OPIS :
(pochodzi z okładki)

Głowa rodu, Queenie, umiera i zostaje pochowana razem z medalikiem, w którym znajduje się kosmyk włosów jej ośmioletniej wnuczki, Rowan. Wkrótce potem Rowan poznaje nową przyjaciółkę, dziwnie staromodną Vicky. Pod jej wpływem dziewczynka zaczyna buntować się przeciwko własnej rodzinie; nagle staje się zimna, zarozumiała i zamknięta w sobie. Jedynie jej matka, Alison, domyśla się przerażającej prawdy - Queenie spełniła swoją przepowiednię i w ciele Rowan powróciła do świata żywych. Ale czy ktoś uwierzy matce? A nawet jeśli, to czy będą w stanie uwolnić dziewczynkę spod złego wpływu, jaki Queenie zza grobu wywiera na jej duszę i ciało...


Sądzę, że tego mi było trzeba...
Po dość ciężkiej (w pozytywnym znaczeniu) lekturze "Tego" potrzebowałem czegoś lekkiego, co wchłonąłbym w krótkim czasie. Jak się okazało "Zły wpływ" nie był taki zły i idealnie dopasował się do moich potrzeb.

Z Campbell'em spotkałem się po raz pierwszy podczas czytania jego opowiadania "Tuż za tobą" (w "15 bliznach"), które oceniłem pełną dziesiątką, więc jak można się domyślić liczyłem na "Zły wpływ", mimo większości negatywnych opinii w internecie...

W książce tej autor posłużył się prostym schematem... Po co się wysilać na olbrzymiego i bezgłowego potwora z ośmioma mackami zamiast rąk, skoro można równie dobrze przestraszyć czytelnika zwyczajnym, bezbronnym i niewinnym dzieckiem.
Owszem proste... ale jednak nigdy nie przestanie przerażać...

Źródło zdjęcia autora: LINK
Główną bohaterką opowiadania jest ośmioletnia Rowan... "Ukochana" dziewczynka jej ciotecznej babki Queenie.

Queenie była typowo mściwą osobą o wku*wiającym charakterze (nie raz ani nie dwa chciałem jej przyrżnąć z pantofla w ten przestarzały, głupi czerep)...
Potrafiła po trupach dążyć do swojego upragnionego celu... Bycia wiecznie żywą...

Lecz czy owa starucha dopnie swego i już nigdy nie opuści tego świata?!
Czy biedna Rowan zniesie stałą obecność, nękającej jej babki?!
Czy zły wpływ odciśnie swoje piętno na Bogu ducha winnym dziecku?!
I czy będzie rozpierducha na całego?!

Niestety nie mogę tego wyjawić (jeżeli chodzi o ostatnie to... oj dobra, też nie pisnę ani słowa ;P)... Zainteresowanych zachęcam do przejrzenia "Złego wpływu"... Odpowiedzi na powyższe pytania już tam na Was czekają, gorące jak świeże bułeczki ;D.

Muszę także dodać, iż nie znajdziecie w tym utworze scen wyjętych prosto spod noża chorego na mózg, psychopatycznego rzeźnika... Tutaj horror to nie miliony litrów krwi, lejącej się z jednego kąta na drugi, ale prosto skonstruowana opowieść o duchach...

Książkę czyta się naprawdę szybko. Brak w niej jakichkolwiek dłużyzn, przez co akcja utworu rozkręca się bez niepotrzebnych spowolnień. Po prostu prujesz do przodu ;P.

Jeżeli poszukujesz książki na dobre parę godzin, która przytrzyma Cię aż do końca, sięgnij po "Zły wpływ", ale jeśli wolisz utwory, w których dominują długie opisy, i w których oczekujesz filozoficznych rozważań o byle psim (za przeproszeniem) gównie, nawet tego nie dotykaj! Weź się za lektury szkolne ;).

Moją podsumowującą oceną niech będzie 9/10 punktów. Serdecznie zapraszam do czytania! Przyjemnie spędzony czas zagwarantowany :).

"Nie musisz umierać, chyba że tego chcesz..."

POZDRAWIAM!

22 komentarze:

  1. Zasmuciłeś mnie brakiem scen patroszenia i ogólnej rozpierduchy na szeroką skalę :( no cóż..a co mi tam? :D zapisze sobie kolejny tytuł w zeszyciku :D Zła cioteczna babka? no coś dla mnie! :D P.S. odpowiedziałam Ci na Twój komentarz dotyczący sztywniactwa :P Chyba jednak Cię zabiję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książeczkę dopisz, bo naprawdę łatwa w przyswojeniu ;).

      A komentarz widziałem ;P... ale ja napisałem, że żartuję ;D. Proszę Cię, kim ja jestem, żeby oceniać czyjeś RECENZJE, mając ze sobą tylko swoje "recenzje", więc moim zdaniem się nie sugeruj, broń Boże :D!

      PS: W "Złym wpływie" są też takie łapiące za gardło sceny (jeżeli czytałaś "Dom na Wyrębach" i pamiętasz scenę na cmentarzu to wiesz o co mi chodzi ;P), więc nie ma tak źle :).

      Usuń
  2. Tak swoją drogą to ile ma toto stron? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na jakieś 400. Zgadłam? (przysięgam, że nie podglądałam nigdzie). Swoją drogą niedawno zaczęłam robić sobie takie konkursiki. Ocenię ilość stron z wyglądu (pomylić się mogę o 10) = mogę sobie coś kupić.
      Szkoda, że kasa się skonczyła, bo robię się w tym całkiem niezła.

      Usuń
    2. Pudło, niestety nie kupisz sobie nic nowego ;D. Sprawdziłem przed chwilą i w moim egzemplarzu było około 310 stron ;P.

      Usuń
  3. Co do książki... Oj, Melonie! Nie ma krwi? Flaków? Kawałeczka mózgu choć? Hm... historie o duchach są nudne. Ale skoro polecasz, to kto wie, czy nie sięgnę. Choćby po to, żeby na Ciebie nakrzyczeć, jak się nie spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tam tak całkiem nudno nie było... Była pewna scena na cmentarzu, która przypominała mi scenę na cmentarzu w "Domu na Wyrębach" ;P. Lekkie ciarki po mnie przeszły nie przeczę :D.

      Usuń
  4. Z Twojej recenzji wynika, że Cambpella lubisz bardziej niż ja, bo jego opowiadanie "Tuż za tobą" niespecjalnie przypadło mi do gustu, a "Zły wpływ" mimo że podobał mi się, to jednak nie mogłam znaleźć w nim ujścia napięcie,emocje kumulowały się i rozchodziły po kościach. Warto pamiętać, że "Zły wpływ" został napisany prawie 25 lat temu, czyli w czasach kiedy makabra nabierała wyrazu, tak więc powieść Campbella to taki klasyczny smaczek.
    Cieszę się, że ta pozycja przypadła Ci do gustu, bolałaby mnie serce gdybyś był rozczarowany ;-)
    Trzymaj się ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 25 lat temu?! Wow! To już tyle czasu minęło ;P?
      A więc ta książka jak na tamte czasy była wyśmienita ;D!

      Pozycja przypadła mi do gustu owszem... Chyba nie musisz się obawiać już o ból serca :).

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Gdy tylko wpadnie mi w ręce na pewno przeczytam ;) Strasznie mnie ciekawi czy mi się spodoba bo raczej nie czytam horrorów ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dobry początek z lekkimi "horrorkami" to idealna pozycja ;D.
      Miłego dnia!

      Usuń
  6. Jak nie ma flaków, krwi to może przeczytam :P Od czegoś trzeba zacząć przygodę z horrorem :P Nie wiem czemu, może ze mną jest coś nie tak, ale opis mnie śmieszy... :( Dziwne.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No opis przypomina jakąś "straszną" bajeczkę opowiadaną dzieciom... Ale książka ciekawsza niż ten opis, zapewniam ;).

      Usuń
  7. Nie wiem czy powinnam to czytać skoro bałam się nawet na "Strasznym filmie" :D A tak poważnie to nie czytałam jeszcze czegoś takiego. Chyba warto oderwać się na chwilę od moich romansideł i przeczytać coś z dreszczykiem. No i akapit o ciotce sugeruje ogromne emocje podczas lektury :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, spoko... ja też na niektórych scenach srałem ze strachu ;P.
      Więc pora na zerwanie więzi między Tobą a romansidłami ;D. Czas na nowy związek :).

      Usuń
  8. Takie ksiązki lubię, choc ostatnie doświadczenia z powieściami o duchach nie kończyły się dobrze. No ale cóż, kiedyś pewnie trafię na coś dobrego, może to będzie to :) Swoją drogą nie słyszałam wcześniej o niej, ani o autorze. Brzmi ciekawie :)

    Widzę, że kolejny King w planach :D Ja jeszcze "Zielonej mili" nie czytałam, jakoś nie mogę jej nigdzie trafić... Chyba zabiorę się za "Historię Lisey" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książeczkę serdecznie polecam, może to nie jest jakiś cud literatury grozy, ale coś w sobie ma ;).

      Jak na razie jestem już przy końcu "Zielonej Mili" i już Ci mogę ją polecić. Wciąga jak cholera! Naprawdę świetna odsłona Kinga ;D.

      Już czekam na recenzję "Historii Lisey"... oby była dobra ;P.

      Usuń
  9. Nie ma to jak ciekawa historia o duchach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać nic ująć :).
      Również pozdrawiam ;P!

      Usuń
  10. Czytałam różne opinie ma temat tej książki, ale nadal mam na nią dużą ochotę. Pozdrawiam i zapraszam do udziału w moim konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie jest jakimś wybitnym dziełem sztuki, ale niezły kąsek jest :P.
      Już wziąłem udział jbc. :)!

      Usuń
    2. Cieszę się przeogromnie ;)

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com