24 lutego 2013

Perypetie Kota Flapa - pisarski debiut Melona cz.7 (bonusowa)


Od poprzedniej, opublikowanej części przygód Flapa minął cały tydzień...
Mieliście więc czas na psychiczne przygotowanie się na to, co nastąpi już za chwilę...
Wspomnę, iż bonusową część Perypetii napisałem dzień wcześniej w niecałą godzinkę. Próbowałem jak najlepiej odwzorować styl pisania debiutującego niegdyś Melona ;) (bez obaw, nie będzie tutaj żadnych błędów ortograficznych... chyba).
Czy wyszło dobrze, czy źle?!
Sami to oceńcie...

Fabuła została wymyślona na poczekaniu i nie doszukujcie się w niej jakiegoś ukrytego dna. Jest tak jak być powinno.

Dodam, że rękopisów niestety nie będzie i , że... jestem potworem...


Roździał 7
("bonus z przyszłości")
"Kot Flap robi laurkę"

Dziś Kot Flap wrócił razem z mamą z przedszkola bardzo późno. Na dworze było już strasznie ciemno, co sprawiło, że Flap czuł się tego dnia bardzo przygnębiony.
Kiedy weszli do domu i zdjęli: buty, kurtki, czapki, szaliki i rękawiczki, Kot Flap czym prędzej pobiegł do swojego pokoju, żeby narysować laurkę dla babci, gdyż dzisiaj było jej święto - Dzień Babci. Podszedł do swojego biurka i zapalił sobie swoją czerwoną lampkę. Sięgnął jeszcze po kolorową kartkę z szuflady i złapał w łapkę ołówek. W tym samym czasie mama starannie zamknęła drzwi wejściowe. Była sama z synem w domu, ponieważ jej mąż przebywał aktualnie w pracy, więc nie chciała odwiedzin nieproszonych gości.

Flap zaczął swoją laurkę od narysowania uśmiechniętej twarzy babci. Potem naszkicował jej resztę ciała. Na laurce Flapa babcia była ubrana w czerwony fartuszek i zielone papucie. Flap bardzo lubił te kapcie. Uważał, że przypominają małe, zielone żabki, które kiedyś widział w zoo. Po skończeniu rysunku, Kot Flap postanowił napisać rymowany wiersz na odwrocie kartki. Babcia uwielbiała wiersze Flapka. Zawsze, gdy je czytała, śmiała się radośnie.

"Babuniu moja ukochana, przesyłam Tobie buziaki z rana..." - tak zaczynał się jego wiersz. Chciał go kontynuować, lecz przeszkodziło mu migające światło lampki. Flap lekko uderzył w lampkę i przywrócił wcześniejszy spokój światła, ale nie na długo. Dosłownie po paru sekundach żółte światło migotało bez końca. Pomimo prób naprawienia lampki, uderzając w nią z coraz większą siłą, Flap chciał spróbować dokręcić żarówkę w lampce, żeby przerwać przyprawiające o bóle głowy migotanie. Chwycił za szklaną żarówkę i powoli dokręcał aż do oporu...

Następne wydarzenia rozegrały się w mgnieniu oka.
Na początku była iskra... iskra, która przeobraziła się w potężny ładunek elektryczny. Ten natomiast przeskoczył ze szklanej żarówki na puchatą łapę Flapa i powędrował przez jego całe ciało, przy okazji porażając je niemiłosiernie. Kot Flap zaczął się telepać, jakby go obdzierali ze skóry. Poczuł tak jakby ktoś wbijał mu w ciało miliony małych igiełek... lecz to nie były igiełki. Było to czymś o wiele gorszym... a mianowicie czystym prądem elektrycznym, podgrzewającym wszystko na co się natknie do drastycznie wysokich temperatur... wystarczających do spalenia pokrytego kruczoczarną sierścią kotka...

W krzyku agonii spłonął najpierw Flap... a całą resztę domu, jak i jego domowników ogień pozostawił sobie na deser.
Paliło się wszystko, od dywanu po drzwi i meble.

Mama Flapa usłyszała przeraźliwy krzyk syna i jak najszybciej pobiegła w stronę jego pokoju. Widok zmroził jej krew w żyłach.
To, co kiedyś było pokojem syna, teraz przypominało jedną wielką kulę ognia, a to, co kiedyś było jej ukochanym Flapkiem... spłonęło do cna.

Nie myśląc o niczym zabrała ze sobą telefon i próbując wykręcić numer straży pożarnej, ciągnęła za starannie zamknięte frontowe drzwi. Zapomniała, że zatrzasnęła je na wszystkie dostępne tam zamki. Otwieranie ich wszystkich zajęłoby jej całe godziny, więc postanowiła przebiec korytarzem do kuchni i wyskoczyć przez okno na dwór... Marzenie ściętej głowy.
Korytarz w błyskawicznym tempie zajął się krwistoczerwonymi płomieniami, zagradzającymi przejście. Płomieniami, które okrutnie zabiły...
Odegnała od siebie te nieprzyjemne myśli i w pośpiechu zdążyła otworzyć tylko dwa zamki w drzwiach. Na resztę nie było już czasu.
Ogień dosięgnął jej swoją żarzącą się łapą... spłonęła równie szybko, jak jej synek.
Telefon, na wyświetlaczu którego znajdował się nie do końca wykręcony numer straży pożarnej, stopił się w gorącej fali żaru...

Parę godzin później...

Zaraz po telefonie alarmowym sąsiadki rodziny Flapa strażacy przyjechali i w błyskawicznie udało im się ujarzmić ogień...
W miejscu wcześniej stojącego tu domu Flapka, leżały teraz popioły. Czarne jak język szatana popioły... lecz wśród nich było coś, co nie zajęło się ogniem w ogóle. Leżało w stercie nikomu niepotrzebnych już śmieci całkiem nietknięte.
Była to mała i kolorowa kartka, na której starannie napisana treść, delikatną łapką, głosiła...
"Babuniu moja ukochana,
przesyłam Tobie buziaki z rana...".


Mateusz Śnieżek
Puławy
2013 r.

Koniec

35 komentarzy:

  1. Jestem pewien, że King też tak zaczynał.
    Ogólnie rzecz biorąc - najlepsza część :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, aż serce mi rośnie słysząc to ;D.

      Usuń
  2. Aż się wzruszyłam :( Haha próbuje sobie wyobrazić kilkuletniego Ciebie piszącego: " Czarne jak język szatana popioły " :p hah szkoda, że to już koniec :( Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi właśnie o to, żeby ktoś się wzruszył ;P. A więc zadanie wykonane :).

      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. I o to właśnie chodziło!! :D (zaraz wyjdę na jakąś psychopatkę, ale co mi tam..)Zdecydowanie najlepsza część przygód Flapa! Była sielanka...napięcie narastało..a finał zmiótł mnie z fotela! :D Babcia była, więc Twoja śmierć zostaje odroczona ;) Napisz coś jeszcze! Nie o Flapie, bo ten już się zwęglił doszczętnie, ale może wymyślisz coś innego?. "Czarne jak język szatana popioły" niszczą system :) Szkoda, że to babcia nie podpaliła chaty, ale tak czy siak jest zajebiście :D (no i wyszłam na psychola) Gratuluję :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha... siedzę razem z bratem w pokoju i próbuję się nie śmiać z Twojego komentarza, żeby nie wyjść na debila śmiejącego się do ekranu ;P.

      Dziękuję serdecznie ;3! No, weź babcia nie mogła podpalić chaty, ona wtedy chlała pokątnie w burdelu z innymi babciami... przecież był Dzień Babci :D.

      Również pozdrawiam i życzę spokojnej nocy ;)!

      Usuń
  4. Jak mogłeś, Ty... Ty bestio! :)
    Widać wpływy Stephena, widać :D Genialna część, serio.
    Bierz się za pisanie opowiadań grozy :)))
    Ta mroczna koncówka... niespalony wiersz... brrr przerażające ;) Pozdrawiam Cię Mateuszu Śnieżek.

    PS to ile ta mama miała tych zamków w drzwiach, że otwieranie ich zajęłoby godziny? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, niezła ze mnie bestia ;D. Myślałem, że wszyscy będą mnie tępić w komentarzach, a odzewu takiego brak, a tylko piszą, że świetnie umiem zabijać fikcyjnych bohaterów ;P. Do czego ten świat dąży ;).

      Zamków miała na pewno więcej niż 2... a dokładnie ile to nie wiem i już chyba się nigdy nie dowiem :).

      A tak btw. to "Mateuszu Śnieżku" ;D.
      Miłego wieczoru ;3!

      Usuń
    2. Nazwisko masz rewelacyjne. Już widzę te okładki: New Bestseller by Matthew Snowflake! :P

      Usuń
    3. Hej, nawet ładnie ;)... Zawsze tłumaczyłem je sobie na zwyczajne Snow, ale Snowflake brzmi tak światowo ;D.

      Usuń
  5. ale super ten Flap!!! <3
    i nie denerwuj się z powodu psa :) kiedyś go będziesz miał, jak będziesz chciał :)
    xoxo
    www.ohyeahwk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... No w sumie co prawda to prawda... Kota Flapa straciłem w pożarze, więc teraz czas na psa :D.

      Usuń
  6. Nie ma to jak szczęśliwe zakończenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, przecież laurka została nietknięta i później leżała u babci Flapa na lodówce przez wiele lat... Happy End jak nic ;P.

      Usuń
  7. Aż szkoda, że to koniec. Nawet bez czytanie można się domyślić, że będzie gorąco(te ognie przy zdjęciu kota:P). Mam nadzieję, że niedługo pojawi się jakieś kolejne opowiadanie, może nowi bohaterowie, było by ciekawie. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie planuję uśmiercać kolejnych moich wyimaginowanych bohaterów ;P, ale jeszcze pewnie przyjdzie na to pora ;D.

      Usuń
  8. Po tym podpisie to cie możemy znaleźć i nasłać na ciebie psychofanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego od razu PSYCHOfanki?! Zwyczajne wystarczą ;P.

      A z resztą, proszę bardzo, czekam niecierpliwie :D.

      Usuń
  9. Wyłam jak bóbr. Jesteś okropny! Tak zabić małego kotka :P Ale widać, że czytanie Kinga przynosi rezultaty. Końcówka jest naprawdę mocna! Wróżę Ci wielką karierę. A jeśli chciał byś kiedyś zaskoczyć nas i wrócić do tej historii to zawsze możesz wprowadzić motyw 9 żyć kotów, albo napisać kolejny bonus pt. "Flap widmo" :D To by było dobre!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem niezłe pomysły, ale to już by nie było zaskoczenie (Ty byś już o tym wiedziała ;D), więc muszę wymyślić coś nowego i z przytupem :).

      Pozdrawiam serdecznie ;3!

      Usuń
  10. To już jest koniec, nie ma już nic... Szkoda. Takie smutne zakończenie :( Mógłbyś dać chociaż jeden błąd ortograficzny, żebyśmy zaczęli się śmiać. Myślę, że masz otwartą drogę do pisania kolejnych tekstów i opowiadań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam smutne zakończenie... tylko trochę nieprzyjemne ;P.

      Usuń
  11. No nie... Uwielbiam makabrę, kocham nurzać się w cierpieniu i wnętrznościach, ale tego że tak brutalnie uśmierciłeś Flapa i jego cudowną, słodką rodzinkę, nie wybaczę Cię, normalnie chyba fochem rzucę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nareszcie ktoś mnie tępi za to ;). Ja też kochałem Flapa, no ale jednak coś trzeba było zrobić ze zużytym już bohaterem ;D.

      Usuń
    2. Zużyty! na litości... coraz bardziej sobie grabisz ;-)

      Usuń
  12. Ale ale....ale jak to ?! :(
    Biedny Flapik i jego mamusia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano biedny... Oj tam, przecież Ty i tak nie lubisz nawet swojego kota ;P.

      Usuń
    2. Ależ ja lubię koty, tylko nie Cynamona, bo on jest jakiś dziki i jedyne o czym marzy, to wydrapać komuś oko :(

      Usuń
    3. Haha, współczuję takiego pupilka ;P. Dzicz i rozpierdziel w domu na całego :D.

      Usuń
  13. Ulala... A było tak sielsko. =)
    Na wszelki wypadek się z Tobą pożegna, bo moją lampkę naprawiam dokładnie w ten sam sposób. Z tym, że moja nie miga, tylko czasami trzeszczy. Ale finał może być ten sam.

    Chciałam jeszcze tylko dodać, że jak chciałeś uśmiercić głównego bohatera, to trzeba sobie było wybrać inny gatunek. Przecież koty mają 9 żyć. Musisz jeszcze go uśmiercić jakieś osiem razy. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy... ale w "Posłowie" dodam informację o tym, kto chciał, żebym jeszcze osiem razy uśmiercał ukochanego Flapka. Ty morderco ;D.

      Gratuluję udanego dokręcenia żarówki... Jak NA RAZIE oszukałaś przeznaczenie ;P.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Historia przerażająca z bardzo smutnym końcem. :( Podoba mi się twój styl. Tekst czyta się dość płynnie i szybko. Niezły debiut. ;) Obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało i jednocześnie dziękuję za miłe słowa ;).

      Usuń
  15. Nie wiem co powiedzieć, a brak słów u mnie jest zjawiskiem dosyć niecodziennym.
    Więc może tak: trafiłam tu przez przypadek. Los czy przeznaczenie? Chyba mroczne fatum. Historia kota Flapa zmieniła moje życie. Od dziś nic nie będzie już takie samo. Dreszczyk niepokoju i tragiczny finał - czy to na pewno opowieść o małym kotku?!
    Niemniej jednak, kiedy udało mi się otrząsnąć z szoku wywołanego tą dramatyczną historią, doszłam do wniosku, że to jest to. Dlatego też pozdrawiam i liczę na więcej... No cóż, sama nie wiem jak to określić. Ale liczę na to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dziękuję :P! Czy będzie coś więcej?! Nie mam pojęcia ;). Coś o Flapku już pisać chyba (powtarzam chyba ;p) nie ma sensu, ale może coś nowego... kto wie :D?

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com