28 lutego 2013

"Nawiedzony" - Shirley Jackson - recenzja

"Nawiedzony", czyli weź tu człowieku nie oszalej w opętanej chałupie...


OPIS :
(pochodzi z serwisu LubimyCzytać)

Do starego i zapuszczonego, a także owianego złą sławą dworu przybywają cztery osoby: doktor Montague - znawca okultyzmu, jego śliczna asystentka, Eleanor - dziewczyna dobrze zaznajomiona ze zjawiskami psychokinetycznymi, Luke - przyszły spadkobierca Domu na Wzgórzu. Z początku wydaje się, że będą mieć do czynienia jedynie z niewytłumaczalnymi odgłosami i zamykającymi się samoistnie drzwiami. Okazuje się jednak, że Dom na Wzgórzu cały czas gromadzi siły, by wybrać spośród śmiałków swoją ofiarę.


Rozpoczęcie od cytatu chyba nie byłoby takie złe...

"Dom na Wzgórzu, choć nienormalny, opierał się samotnie o swoje pagórki i tulił ciemność w swym wnętrzu. Stał tak już osiemdziesiąt lat i zapewne stać tak będzie następne osiem dziesięcioleci. W środku ściany wznosiły się pionowo do góry, cegły przylegały równo jedna do drugiej, podłogi były w całkiem niezłym stanie, a drzwi - dobrze zamknięte. Pomiędzy drewnem a kamieniami Domu na Wzgórzu zalegała głucha cisza, a to, co po nim chodziło, chodziło samotnie..."

Nic dodać, nic ująć...
Albo coś dodam...


Mimo, że klasyka... to szału nie ma.
W zasadzie wszystko o fabule zostało opowiedziane już w opisie... grupka odważnych ludzi, chcąca porobić badania w Nawiedzonym Domu... Niby nic, przecież każdy lubi odczuwać tę drobną nutkę strachu...
W utworze Pani Jackson drobne, wcale nie okazuje się być takie drobne... Ostra zabawa rozpoczyna praktycznie od przekroczenia progu masywnych drzwi wejściowych Domu na Wzgórzu...

Recenzja "nieco" opóźniona (leżała sobie cichutko wśród kilku innych recenzji z dopiskiem "Wersja robocza"), ale to jednak zawsze recenzja ;).

Do zabrania się po "Nawiedzonego" zachęcił mnie cytat, który mogliście przeczytać powyżej. Nie oszukujmy się, ale jest on arcydziełem, godnym nagrody Nobla (może się mylę?!). Szkoda tylko, że jego wysoki poziom nie odzwierciedla całokształtu utworu.

Akcja rozkręcała się stopniowo, by potem zwolnić przez przydługie opisy rozterek psychologicznych kobiety imieniem Eleanor... Nie to, że książka była zła, bo taka broń Boże nie była, lecz jakbym mógł to skróciłbym parę jej scenek.

I teraz mam taki dylemat... Czy "Nawiedzonego" mogę podczepić pod kategorię "HORROR"?
Owszem można tutaj znaleźć dość dużo sytuacji typowych dla horroru, ale jest jedno "ale"... Było ich zdecydowanie za mało. Liczyłem na przerażającą opowieść, która wbije mnie z wrażenia fotel i po lekturze, której będę oszołomiony jak wieprz przed świniobiciem (serdecznie przepraszam miłośników zwierząt... co poradzić takie życie ;P), a otrzymałem mocno psychologiczny utwór z doklejonym na słaby klej strachem...

Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...
Zakończenie było dla mnie miłym zwieńczeniem całej treści. Było ono dla mnie tak dziwne, że aż normalne... Chyba jestem kolejną ofiarą Domu na Wzgórzu... sweet :).

Książkę "Nawiedzony" polecam serdecznie tym, którzy nie oczekują od niej mocnych wrażeń, i których lekkie odczucie grozy w zupełności zaspokoi, jak również polecam chociażby ze względu na to, iż jest to utwór kultowy, więc każdy powinien się z nim zapoznać ;P.
Jeżeli szukasz powieści o morderczych zombie bądź o mięsożernych UFO'kach, gdzie krew dosłownie spływa z kartek potokami... Zły wybór. Polecam coś z Edwarda Lee :D.

Mimo, że teraz, bym nieznacznie obniżył punktację, to jednak zostanę przy pierwotnej ocenie (którą wystawiłem od razu po skończeniu "Nawiedzonego"), jaką była 10/10 punktów.

Co złego to na pewno (nie) ja.
POZDRAWIAM :)!

18 komentarzy:

  1. Hmmm... klasyka, mówisz. A ja nie znam. Aż mi głupio teraz.
    Ale zdobędę i przeczytam, a co! ;)
    Choć ja oczekuję mocnych wrażeń. Ale 10/10 to nie w kij dmuchał :) Pozdrawiam Cię Snowflake.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oł maj gad, fenk ju Poula, oł je ;).
      Przeczytać w sumie warto :D.
      Spokojnej nocy!

      Usuń
  2. Miałem podobne uczucia podczas zderzenia z klasyką w wykonaniu Edgara Alana Poe, ale ze względu na to, że nie sugerowałem się tym, że jest to klasyk i "powinienem" ocenić go wyżej dałem bodajże tylko 6 lub 7 punkcików na 10 :) Teraz często wystawiając ocenę zastanawiam się, czy do danej pozycji chciałbym wrócić. Do tzw. klasyki raczej wracam niechętnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja wola Panie ;P. Zrób co uważasz za stosowne.
      Życzę dobrych wyborów ;D!
      Ale Pani Shirley byłoby miło, gdybyś sięgnął po jej klimatyczny utwór... tak przynajmniej uważam ;).

      Usuń
  3. O książce słyszałem kilka ciekawych opinii, jednak nie czytałem. Ciekawi mnie tylko czy na podstawie tej książki powstał film Nawiedzony z Liamem Neesonem. Jeżeli tak to rzeczywiście bez szału. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta odsłona z Liamem to było już wznowienie pierwszej ekranizacji z 1963 roku :).
      Obu tych filmów nie widziałem, jednakże niezależnie jaki byłby film to książka i tak jest o niebo lepsza ;D.

      Usuń
  4. Skoro to klasyka to pewnie przeczytam :D Chociaż ja oczekuję od powieści grozy mocnych wrażeń! :D Gdybym chciała przeczytać coś lekko niepokojącego to bym się zabrała za "Kłopoty małego liska", albo "Wiejskie zwierzątka. A kuku"...no cóż..(Roksano, to klasyka!!). Dobrze. Przeczytam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ;D. Wiejskie zwierzątka. A kuku... HAHAHA :P Nie mam pojęcia co to jest, ale już to kocham <3!

      Tak, Roksano... to klasyka :).
      A tak btw. to wszyscy, komentujący pod tym postem nie wiedzą nawet, że istnieje taka książka... Czyli jest ryzyko, że to nie klasyka... Oj dobra, co ja będę pieprzył... To jest klasyka. Klasyki się czyta i tyle w tym temacie ;D.

      Usuń
  5. Może to kwestia odpowiedniego podejścia. Lepiej zabrać się za książkę z myślą, że nie jest to horror, a raczej coś na kształt thrillera psychologicznego, to później nie będzie kręcenia nosem, że historia jest za mało straszna. I z takim nastawieniem się pewnie wezmę za tę powieść, skoro to utwór kultowy to wypadałoby sięgnąć (ale szczerze to pierwszy raz słyszę to o tej książce).
    PS twórczość Edwarda Lee mam już dawno na uwadze, ale nie mogę się doprosić w bibliotece o książki tego pana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty jedna słyszysz o niej po raz pierwszy ;)...

      No właśnie ja za to zabrałam się jak za horror, bo ten cytat jest jak z horroru, a nie dramatu, czy thrillera psychologicznego, no ale cóż... w sumie jest pełna punktacja, więc nie ma źle ;p.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Powieść grozy często jest o niebo lepsza od horroru, poza tym, na mnie większe wrażenie robi świetny, niepokojący klimat, niż falki i krew. Powieści Lee można sobie poczytać do czasu do czasu, ale na dłuższą metę są niestrawne i przewidywalne.

    Lubię klasykę literatury grozy, dlatego będę miała ten tytuł na uwadze, a nóż widelec będzie w mojej bidnej bibliotece.

    Miłego dnia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Lee nie wpływa dobrze na nasze wnętrzności ;P.
      "Nawiedzony" mimo, że nie przerażający to jednak ciekawy.

      Życzę Ci ogromnej biblioteki z bogatą kolekcją książek :D.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. No ja jakoś też o tej książce nie słyszałam. :) Ale, mimo że nie straszy to ja bym się skusiła jeśli ma w sobie wątek psychologiczny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tego wątku jest dosyć dużo. Jeśli lubisz czytać o wewnętrznych, psychologicznych zmaganiach zmęczonej życiem kobiety, która znajduje się w nawiedzonym... a może lepiej jakbym powiedział szalonym domu to polecam :).

      Usuń
  8. Nie słyszałam o tej książce i jakoś nie mam ochoty, aby ją przeczytać. Może kiedyś, ale nie teraz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, wybór należy do Ciebie ;).

      Usuń
  9. A ja kocham klasykę literatury, bo w przeciwieństwie do współczesnej była pisana pięknym stylem, bez wulgaryzmów i slangu, który strasznie mnie razi w książkach. A ta powieść to dla mnie istny cud świata, arcydzieło powieści gotyckiej z tak znakomitym pierwszym akapitem, że chyba nigdy nie znajdę w prozie równie dobrego:) Jak dla mnie to istne mistrzostwo świata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to może mistrzostwo nie jest, ale ma jednak w sobie to coś ;).

      Dokładnie, tego pierwszego akapitu nikt nie przebije... nawet King ;D.

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com