12 stycznia 2013

"Lśnienie" - film - recenzja




Jak już wiadomo miałem wcześniej przyjemność czytać znakomity utwór znakomitego autora - "Lśnienie" Stephen'a King'a (tutaj znajdziecie recenzję), więc na jakiego wyszedłbym dziwaka (na to już za późno... ach...), gdybym nie obejrzał filmu opartego na tej książce.

Pan Stanley Kubrick (reżyser) udowodnił, że historię 3-osobowej rodziny nękanej przez rozmaite dziwy w górskim, odciętym od świata hotelu "Panorama", można przelać na ekran i to nawet w świetny sposób.

Mógłbym zacząć od porównywania książki z jej ekranizacją (co robi większość recenzentów) i wspomnieć o tych drobnych różnicach, jak i o tych większych, lecz ja spróbuję ocenić film "Lśnienie", jako coś zupełnie odrębnego i niezależnego od żadnego utworu.
Sądzę, że jest to naprawdę dobrze wykonana robota!

Jack, Wendy i ich 5-letni syn Danny Torrance (główni bohaterowie) zobowiązują się zamieszkać, jak już to napisałem w górskim i odciętym, przez śniegi, od świata hotelu "Panorama" i przejmują rolę dozorców na okres zimowy. Wszystko wskazuje na to, że będzie to mile spędzony czas w małym gronie rodzinnym... ale niestety tak nie jest. Okazuje się, że rodzina Torrance'ów nie jest jedynym mieszkańcem budynku. Hotel skrywa w sobie zło przeszłości, które aż prosi się o wystawienie na światło dzienne.

Film praktycznie od samego początku buduje napięcie wszechogarniającego strachu. Pętla powoli owija się wokół szyi widza, by później zacisnąć się z ogromną mocą i zdusić ostatnie resztki poczucia bezpieczeństwa.

Jako że ekranizacja "Lśnienia" powstała w 1980 roku, to nie możemy tutaj liczyć na zadziwiające animacje komputerowe, lecz nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło... Niektóre sceny naprawdę zasługują na miano "WYBITNYCH". Jak widać wyobraźnia reżysera nie zna granic.

Muszę szczególnie pochwalić aktorów, bez których ten film byłby tylko kolejną nędzną cizią. WIELKIE wrażenie wywarł na mnie Jack Nicholson (Jack Torrance), który dogłębnie wcielił się w bohatera, lecz także Shelley Duvall (Wendy Torrance). Któż inny mógłby tak zagrać paniczny strach, jak nie ona?! Po prostu kocham tę kobietę :P!




Dobra, czas już chyba najwyższy kończyć...

Podsumowując...
"Lśnienie", jako ekranizacja ma wiele do życzenia, ale w postaci niezależnego filmu jest to doskonała pozycja na wieczór.
Jeśli szukacie horroru wszech czasów to... według mnie nie jest to ten film, lecz na serio niewiele mu do tego brakuje ;).
Film Stanleya Kubricka "Lśnienie" oceniam na 7,5/10 punktów!

Na razie :D!

PS: Oczywistym jest to, żeby najpierw przeczytać książkę, a dopiero potem obejrzeć ekranizację ;p. 

23 komentarze:

  1. Fenomenalny film, genialna książka :) Nie jest to horror wszech czasów? Na pewno? ;) Ale bardzo dobry. A moment, kiedy Nicholson wkłada głowę przez szparę wybitą siekierą ze słowami "Here's Johnny" to kwintesencja horroru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na ten horror wszech czasów to według mnie było za mało, a z tą kwintesencją to nie ma równej, a co dopiero lepszej ;p.

      Usuń
  2. Film kiedyś zaczęłam oglądać, ale do końca nie doczekałam. Czas nadrobić tę haniebną zaległość:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasandra hańba Ci :D!
      Żeby zostawiać jakiś film w połowie ;p?!

      Usuń
  3. Lśnienie oglądałam, film rewelacyjny, co więcej pomimo słusznego już z wieku, nadal skutecznie straszy. Jack Nicholson to genialny aktor, nie wiem jak on to robi, że w każdej granej roli jest doskonały.
    Jestem fanką Twoich porównań, film jako nędzna cizia - nieziemska analogia :))

    Zaszalałeś z nagłówkiem, mocny profil :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ale żem zaszalał ;D... Tak, wiem - jestem porąbany i to jest we mnie piękne :)!

      PS: Natula o jakim wieku Ty mówisz?! Już nie cuduj ;). Każdy ma tyle lat, na ile się czuje!

      Usuń
    2. Taa... no dobra, jak tu z tego wybrnąć... Czepiałam się wieku filmu :D chwaląc go, że pomimo 30 lat nadal skutecznie przeraża, czyli klasyk w sam raz na zsikanie się ze strachu w majtki ;)
      Na swój rocznik nie patrzę, chociaż jak sobie przypomnę to przysłowie, że kobieta jest jak wino... to od razu mi lepiej, poza tym, duchem to ja nadal nastolatką jestem :D
      Trzymaj się tego swojego porąbania - sympatyczne jest :)

      Usuń
    3. Hahahaha... sorki, ale niepoprawnie odczytałem Twój tok myślowy... no tak, to przecież ja ;P.

      Usuń
  4. Z pewnością oglądnę, jednak wpierw muszę upolować książkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czytaj szybko i czekam na recenzję :)!

      Usuń
  5. A ja się wyłamię - jak zwykle:) - bo tego filmu wybitnie nie trawię. Już pomijając fakt, że ze znakomitą książką nie ma nic wspólnego nie podobały mi się te uproszczenia. O wiele bardziej wolę miniserial Garrisa, który nie jest kolejnym filmem o nawiedzonym domu (tudzież hotelu), jak dzieło Kubricka, ale dotyka również innych bardziej psychologicznych aspektów.
    No, ale ja jestem inna niż wszyscy, więc radzę się moim zdaniem nie sugerować:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważ, że oceniłem film "Lśnienie", jako coś odrębnego i niezwiązanego z książką...
      A jeżeli mam to brać pod uwagę, jako ekranizację powieści to naprawdę WIELKA klapa! Praktycznie WSZYSTKIE ważne aspekty Pan Kubrick odrzucił na samym początku...
      No ale mówi się cóż :D!

      Usuń
  6. Ta kobieta zawsze mnie śmieszyła :3 Film nawet fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieszna jest to prawda ;p, ale żeby tak profesjonalnie zagrać strachajło... to trzeba być nie wiem jak dobrym aktorem ;).

      Usuń
  7. Oglądałam film i również wywarł na mnie wrażenie :) A książkę mam w planach, zobaczymy przy odrobinie czasu, zaczynam ferie więc może akurat ... :p Ciekawy blog, pierwszy raz tu jestem i będę zaglądac częściej ;p
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już ferie?!
      Kurczę... ja na swoje jeszcze muszę czekać całe 4 tygodnie :D.
      No nie chcę nic mówić, ale Ci zazdroszczę ;)!

      Usuń
    2. Tak, tak, ferie ;) (Małopolska) :D
      A ja będę zazdrościć Ci za te 4 tygodnie :p

      Usuń
  8. Mnie się książka dużo bardziej podobała, w kwestii filmów na podstawie prozy Stephena Kinga mam innych liderów, choć "Lśnienie" też znajduje się w pierwsze piątce :D Muzyka i wszelkie efekty dźwiękowe są genialne, tak samo jak klimat :) Naprawdę dobre psychologiczne kino grozy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie Nicholson w tym filmie to po prostu mistrzostwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shelley Duvall też była niezła ;).

      Usuń
  10. Ja ani nie oglądałam żadnej ekranizacji książek Kinga, ani nie czytałam, muszę to kiedyś nadrobić. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej!
    Od jakiegoś czasu obserwuję Twojego bloga. Sama również mam bloga z recenzjami i jestem pod wrażeniem. Możesz zdradzić mi sekret skąd jesteś i ile masz lat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Oczywiście, że mogę Ci zdradzić mój sekret...
      Mam na imię Karol, pochodzę ze Stalowej Woli i mam 23 lata. Mieszkam przy ulicy Szymborskiej 3/17... pukać trzy razy...

      Proszę Cię! Oczywiście, że Ci niczego takiego nie podam!

      Miłego dnia!
      Melon

      PS: Naprawdę masz CUDOWNEGO bloga... tylko pozazdrościć Panie Anonim ;D.

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com