21 listopada 2012

Intrygująca historia + "Dolores Claiborne" - Stephen King - recenzja cz.2




Witam w części 2!    YEAH!

  Doszliśmy wreszcie po dość długiej historii z mojego BARDZO ciekawego życia do 2 części, czyli jest to recenzja utworu Stephena King'a o tytule "Dolores Claiborne"...

Jak już pisałem: książkę tę przeczytałem przypadkowo i naprawdę OGROMNE DZIĘKI, że wpadła ona w moje ręce... Zaliczam ją do tych ulubionych, bo jest ŚWIETNA
(-Czemu tak często używam CapsLocka?!
-A może dlatego, że jesteś fajowy...
-Ach no tak! Mój błąd...)!

Spoilery... więc wiesz... ten tego...
Stephen już od początków w zawodzie pisarza zaskakiwał nas, a właściwie przerażał swoimi pomysłami, które były nieporównywalnie odmienne i ekscytujące...
Lecz musiał nadejść taki okres w jego życiu, w którym stworzył coś zupełnie innego... stworzył opowieść o starszej i niewyobrażalnie wygadanej kobiecie, oskarżonej o popełnienie morderstwa na swojej pracodawczyni - Dolores... jednak tym razem to nie jest horror, ale dreszczowiec psychologiczny (wow, jaka trudna nazwa... no dobra, może i nie taka trudna... może to ja... NIEWAŻNE!)...

Podchodziłem do tego utworu sceptycznie, ze względu na to, że nie był on jakimś największym dziełem King'a (teraz, według mnie jest jednym z wielu) i nie był tak popularny jak inne...

Na samym początku pogubiłem się i za nic nie mogłem zrozumieć, o co chodzi... Dopiero później połapałem się, że w książce treścią jest monolog... Monolog oskarżonej...

Muszę powiedzieć, że "Dolores Claiborne" była zarówno smutna, straszna, jak i... zabawna! Nadal pamiętam, jak śmiałem się podczas jej czytania (szczególnie w momentach, gdy Dolores opowiadała o jej wesołych wspomnieniach, związanych z Verą Donovan... wciąż w mojej głowie kołuje się cytat... "Boże, chciałam tylko pomóc..." hahaha, kocham Verę... no i tak... ;p)!

Lecz ten utwór nie opowiada tylko o śmichach-chichach ("śmichy-chichy"... Boże, ratunku! Staczam się... :D), czy innych duperelach, ale i o cierpieniu biednej kobiety, którą los pokarał okrutnym mężem alkoholikiem... Mało tego, po jakimś czasie dowiadujemy się, że (spoiler) dobierał się on do swojej własnej córki!

Ten ostatni powód był gwoździem do trumny Joe St. George'a... dosłownie...
Biedna i zmęczona takim życiem Dolores postanawia uśmiercić męża, lecz nie własnoręcznie... o nie!
Ona jest znacznie sprytniejsza...
Przecież to był tylko wypadek...

KOCHAM, po prostu kocham (Verę Donovan :D) książkę "Dolores Claiborne"!
Nie tylko za treść, która łączy zarówno grozę, psychologię i śmiech, ale i za samo przedstawienie tej historii w formie monologu i jeszcze to i tamto... i w ogóle to i owo...
Stephen, urzekłeś mnie tym utworem!

Nie trudno także się domyślić, że oceniam ją 10/10 punktów, bo to oczywiste... błagam...

Nic więcej raczej nie dodam, gdyż książka jest nazbyt znakomita, żeby coś jeszcze dopowiadać...

Więc...
Jeśli poszukujecie książki, w której autor uwzględni wasze WSZYSTKIE wymagania (od wątka miłosnego, przez tragiczny, aż do radosnego) i szukacie bohatera, jakże doskonale skonstruowanego od samych podstaw (Dolores była taką babą na fest... taką wiecie... wszędzie sobie poradzi i wszystkim potrafi się nieźle odszczeknąć... Normalnie Super Babka nr.1... Oh Yeah!), to nie macie co się zastanawiać: "Czy może to... a może tamto... ple, ple, ple", tylko bierzta swoje skromne 4 literki i zapierdzielać do biblioteki po "Dolores Claiborne"! Na jednej nodze!

Naprawdę WARTO!
Polecam!

"Coś mi się zdaje, że to nie zapach perfum Chanel No.5 rozchodzi się po pokoju od strony twojego tyłka, co?!"

KONIEC cz.2.

4 komentarze:

  1. Ekhm... Błąd, mój drogi ;) Mąż Dolores nie zgwałcił córki, tylko się do niej dobierał! :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuups...
      Wiedziałem, że gdzieś popełniłem błąd.
      Dzięki za uświadomienie ;p!

      Usuń
  2. mam i zamierzam przeczytać...obecnie zaczęłam "Rolanda" bo marzy mi się przeczytać całe Mroczne Wieżę;P pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci serdecznie, bo z czasem ta książka coraz bardziej mi się podoba :P.

      A co do Mrocznej Wieży to ja nadal się opieram... boję się zawodu, a ja nie mogę połączyć tych dwóch słów ze sobą: King i zawód po przeczytaniu książki :D.

      Również pozdrawiam ;)!

      Usuń

Dziękuję serdecznie za pozostawione tutaj komentarze :)

"Pamiętaj, że wulgaryzmy odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego"
- Stephen King "Pod kopułą"

Copyright © Melon dotcom Published By Gooyaabi Templates | Powered By Blogger

Design by Anders Noren | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com